Okupowani w Norwegii

5 grudnia. Premier z partii ekologów otwiera ośrodek naukowo-badawczy, który ma dać Norwegii, Europie, całemu światu nową technologię: energię z toru. Zdrową, zieloną, tanią. Upowszechnienie tej technologii zdusi zmorę efektu cieplarnianego. To przyszłość, ale niedaleka, na wyciągnięcie ręki. Zielony premier zapowiada zaprzestanie przez Norwegię wydobycia węglowodorów, niszczących przyrodę. I tu dochodzi do zmowy Unii Europejskiej z Rosją, które nie są zainteresowane zawieszeniem wydobycia norweskich surowców energetycznych. UE nie chce czekać na uruchomienie produkcji energii z toru, musi mieć zaopatrzenie już teraz, zaraz. W gaz, ropę. Przymusza więc Norwegię do uwzględnienia swojej pozycji. Tylko na chwilę, na krótką metę, dopóki nie ma nowej technologii. Z pomocą pogrążającej się w kryzysie energetycznym Unii przychodzą Rosjanie. „Uprzejmi ludzie” uprowadzają norweskiego premiera i żądają zmiany polityki energetycznej Norwegii, sprawnie zajmują złoża. A potem już tylko poszerzają pole działania.

Tak zaczyna się dziesięcioodcinkowy serial norweskiej telewizji zrealizowany według pomysłu znanego twórcy kryminałów Jo Nesbo. Na ten pomysł pisarz wpadł w 2008 roku, jeszcze zanim pojęcie „uprzejmi ludzie” vel „zielone ludziki” na trwałe weszło do użytku po akcji Putina na Krymie i w Donbasie. W zaskakujących zwrotach akcji, mistrzostwie stosowania prowokacji, wykręcaniu kota ogonem, finezyjnej grze dyplomatycznej, postawach polityków można rozpoznać to, co znamy z codziennej obserwacji sceny politycznej. Z tego punktu widzenia to bardzo pouczająca lekturka. A poza tym – wciągające widowisko, znakomita robota scenariuszowa, świetne role (szczególnie Ingeborga Dapkunaite jako ambasador Rosji w Oslo). Wątki przemiany myślenia społeczeństwa norweskiego, początkowo przyjmującego rosyjską okupację bez sprzeciwu, zmiana postawy nieszczęsnego premiera, uwikłanego w niechcianą kolaborację, praca mediów i służb specjalnych – wszystko to splata się w ciekawą kanwę, serial utkany jest jak koronka.

Rozpoczęcie emisji serialu w Norwegii (wczesną jesienią tego roku) wywołało głośną reakcję rosyjskiego ambasadora, który uznał dzieło za atak na pamięć tych radzieckich żołnierzy, którzy polegli w walce z faszyzmem, wyzwalając północ Norwegii. Co ma piernik do wiatraka – nie wyjaśnił. Zapewnił natomiast: „nie jesteśmy okupantami”. Potem Rosjanie odpuścili sobie i nacisków nie wywierali, sekretarz prasowy ambasady oznajmił: „rozpętywanie histerii wokół serialu to nie nasz styl”.

„Okkupert” (tak brzmi oryginalny tytuł) stał się największym hitem telewizyjnym w Norwegii, emisje kolejnych odcinków biły rekordy oglądalności. Dzisiaj wyświetlanie serialu rozpoczyna polski kanał Ale kino. Warto obejrzeć.

2 myśli nt. „Okupowani w Norwegii

  1. vandermerwe

    Ktoz inny mialby najechac Norwegie? W przypadku serialu nie wykazno sie wyjatkowa pomyslowoscia. A dlaczego nie mialyby tego uczynic Niemcy? Pomijajc prosty fakt, iz maja w tym wprawe a i plany leza gotowe w archiwach, tudziez bedac „cialem i dusza” UE mialyby sily i srodki na tego typu akcje. Albo zjednoczone sily francusko-brytyjskie. Tez juz tego probowana i moze tym razem odniesionoby sukces. O najwspanialszej demokracji swiata „siejacej” wolnosc i demokracje przy pomocy sil zbrojnych oraz bomb nawet nie wspominam, gdyz jest to mysl zbyt „smiala” by zostac zrealizowana. A dlaczego sami Norwegowie nie mieliby dokonac porwania premiera, obalic istniejacy lad i za sprawa nowego „Quislinga” pojsc na wspolprace z UE? Wariant o tyle ciekawy, ze nie musialby sie skonczyc sadem i egzekucja mr. Q – takie przerabianie historii w ulepszonej wersji. Mysle, ze o wiele bardziej pomyslowych opcji autorzy scenariusza mogli znalezc sporo. Poszli jednak na skroty i wybrali Rosje – „what else” jak mawial mr. Fawlty w popularnym serialy „Fawlty Towers”.

    Pozdrawiam

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  2. Akurat

    Akurat -)
    Po obejrzeniu ostatniego odcinak wszystko widać jak na dłoni.

    „Zwykli ludzie nie powinni wiedzieć jak się robi parówki i jak wyglądają kulisy polityki”- Otto von Bismarck

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *