Drogi pan premier

24 stycznia. „Słucham Sołowjowa i zachodzę w głowę, jak myśmy mogli przeżyć ostatnie dwadzieścia lat bez Miszustina” – to reakcja jednego z komentatorów na Twitterze wobec peanów spływających wszystkimi możliwymi rurami i porami mediów na Rosjan, świeżo obdarzonych nowym premierem. Rzeczywiście do nominacji na urząd premiera Miszustin nie był znany szerokiej publiczności. Ba, nie był nawet znany politycznym ekspertom, w każdym razie nie był przez nich postrzegany jako polityk godny wzmiankowania. Ot, szef służby podatkowej, biurokrata jakich wielu. Obecnie kapłani kremlowskiej propagandy, jak wspomniany wyżej Władimir Sołowjow i koledzy dokładają wszelkich starań, aby nadrobić zaległości.

Czym się do tej pory zajmował Miszustin? Ściąganiem podatków, zamykaniem luk prawnych, kontrolą przepływów wielkich mas pieniędzy, wdrażaniem nowych technologii w branży. Cyfryzacja była jego konikiem. I to się spodobało na Kremlu. „A teraz Putin będzie budować z pomocą nowego premiera kraj podobny do Federalnej Służby Podatkowej – kontrola i sprawozdawczość, siłowe akcje tam, gdzie trzeba, plus cyfryzacja całego kraju. Taxation without representation” – napisał opozycyjny komentator polityczny Andriej Kolesnikow (https://newtimes.ru/articles/detail/189891?fcc). Popatrzymy, jak to wyjdzie.

Zaległości błyskawicznie nadrabiają nie tylko media i politycy, ale też Aleksiej Nawalny i jego Fundacja Walki z Korupcją. Już nazajutrz po nominacji Miszustina w mediach społecznościowych zarządzanych przez fundację ukazały się informacje o nieruchomości na Rublowce, której Miszustin nie uwzględnił w deklaracji majątkowej. „Otwarte media”, które tropią dane o majątku Miszustina, sugerują, że dom i działka zostały jakiś czas temu przepisane na dorosłych synów premiera, Aleksandra i Aleksieja. Przy okazji odnotowują, że synowie kształcili się w Szwajcarii. Czyli patriotyczny standard rosyjskiej klasy urzędniczej na wyższych szczeblach, Miszustin niewątpliwie jest typowym przedstawicielem putinowskiej kleptokracji. Nawalny i spółka piszą też o dziwnych majętnościach żony Miszustina, Władleny, która w ciągu dziewięciu lat, gdy mąż harował w podatkach za psi grosz, zarobiła 800 tys. rubli. Jak zarobiła? No właśnie, tego nie wie nikt. Żadnej firmy nie miała, na ślad żadnych faktur nikt nie wpadł. Ale zarobiła i ma.

Potem się okazało, że także siostra drogiego pana premiera ma nieruchomości za miliony, a nawet cały miliard. Jak podała rosyjska służba BBC, Natalia Stienina z domu Miszustina, jest posiadaczką mieszkania w Moskwie, trochę większego niż M-3 w chruszczowce, oraz wielkiej rezydencji pod Moskwą (zdjęcia można obejrzeć tu, a jest na co popatrzeć: https://www.bbc.com/russian/news-51214694). Czym się zajmuje? Miała restaurację w stolicy, ale ta cienko przędła.

A skoro o ciekawych nieruchomościach mowa, to tu możecie Państwo na deser obejrzeć nowe miejsce pracy starego premiera, Dmitrija Miedwiediewa, który zajmie stworzone specjalnie dla niego stanowisko wiceprzewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. Szykownie. https://www.rbc.ru/photoreport/24/01/2020/5e2ac47e9a7947793a2629a5?from=from_main
O innych aspektach szybkich i niespodziewanych zmian na rosyjskiej scenie politycznej – już wkrótce w następnym odcinku. Zmiany faktycznie następują tak szybko, że zdumiewają nawet w warunkach poddanych woli Kremla kieszonkowych obu izb Zgromadzenia Parlamentarnego czy Rady Ministrów (już skompletowanej, zatwierdzonej i z ochotą pracującej dla dobra kraju).

Cdn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *