27 stycznia 2026. Sąd w Moskwie przychylił się do wniosku prokuratury i zamienił wyrok 14 lat łagru na wyrok 14 lat łagru o zaostrzonym rygorze, orzeczony wobec pisarza Borysa Akunina (właściwie Grigorij Czchartiszwili). Zaocznie, bo Akunin od lat nie mieszka w Rosji. Według putinowskiego wymiaru niesprawiedliwości pisarz złośliwie uchyla się od obowiązków wynikających ze statusu „agenta zagranicznego” i „terrorysty”, dopuszcza się ponadto wypowiedzi godzących w honor armii rosyjskiej, co nazywane jest w nowomowie „rozpowszechnianiem fejków”.
To kolejny etap represjonowania pisarza za jego antywojenną postawę. „Za swoje antywojenne wypowiedzi Akunin znalazł się na celowniku putinowskiego aparatu represji już dawno, reżim stopniowo wzmacniał środki nacisku i wymiar kary” – pisałam w lipcu 2025 r. w „Rosyjskiej ruletce”, gdy Akunina skazano na 14 lat łagru (https://www.tygodnikpowszechny.pl/rosyjski-pisarz-boris-akunin-skazany-na-kare-lagru-nie-tylko-nie-przyznaje-sie-do-winy-ja-w-ogole). Ale w związku z tym, że nie zjawił się w Rosji, aby odbyć karę i nadal nie poddał się rygorowi obowiązującemu „agentów zagranicznych”, 3 grudnia 2025 r. sąd humanitarnie dołożył mu jeszcze rok odsiadki (https://www.fontanka.ru/2026/01/27/76234469/).
Sądy w Rosji mają pełne ręce roboty, co rusz do mediów trafiają opisy kuriozalnych procesów, kończących się wysokimi wyrokami za niebłagonadiożny wpis w mediach społecznościowych, krytyczną wypowiedź czy nawet żart.
Jeden z takich procesów właśnie dobiega końca w Moskwie. Przed sądem został postawiony komik, satyryk, stand-uper Artiemij Ostanin. Prokuratura zażądała kary 5 lat i 11 miesięcy oraz grzywny w wysokości 300 tys. rubli za – jak to ujęto w akcie oskarżenia – „rozniecanie nienawiści i obrazę uczuć religijnych”. A tak naprawdę za dwa żarciki. Sprawę przeciwko Ostaninowi wszczęto w marcu 2025 r. na podstawie donosów aktywistów putinistów. W donosie znalazł się opis dowcipu o inwalidzie, który śledczy sklasyfikowali jako „wrogą wypowiedź pod adresem uczestnika SVO (specjalnej operacji wojskowej)”. Ostanin twierdzi, że nic nie mówił o „weteranie SVO”, podśmiewał się tylko z żebraka w metrze, który od 20 lat jeździ bez nóg na deskorolce. Dowcip może niezbyt wysokich lotów, ale żeby skazywać za te słowa na prawie sześć lat? Drugi epizod rozpatrywany przez sąd to występ komika w moskiewskim klubie, podczas którego Ostanin miał się dopuścić niedopuszczalnego szyderstwa, desakralizacji i wyśmiania Jezusa Chrystusa.
Ostanin nie przyznał się do winy, podczas procesu opowiedział o tym, że gdy zatrzymano go na Białorusi, został pobity, a następnie przymusowo ostrzyżony (nosił dredy). Jak pisze portal Meduza, „na rozprawie prokuratura nazwała Ostanina liderem zorganizowanej grupy przestępczej, która wymyśla obraźliwe dowcipy”.
Bo śmiać się, a zwłaszcza wyśmiewać mądrą politykę władz, to w Rosji zbrodnia.
Rozwija się jeszcze jeden wątek sądowy. Na wokandę wpisano właśnie sprawę Michaiła Chodorkowskiego, przebywającego na emigracji, aktywnego antyputinisty, ongi oligarchy, właściciela koncernu Jukos. Zarzuca się mu zamieszczanie w mediach społecznościowych fałszywego świadectwa przeciwko najświętszej i najszlachetniejszej w swych zamiarach i czynach armii rosyjskiej. To już kolejna sprawa – Chodorkowski ścigany jest już jako „terrorysta i ekstremista” za organizowanie zamachu stanu i dowodzenie grupą terrorystyczną (Antywojenny Komitet Rosji). Chodorkowski wszedł w skład grupy przedstawicieli rosyjskiej opozycji na emigracji – tworzona jest „platforma dialogu” przy Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy (https://www.svoboda.org/a/delo-protiv-hodorkovskogo-po-statje-o-feykah-napravleno-v-sud/33661497.html). Kremlowi ta inicjatywa, jak i wszelkie inne tego typu inicjatywy, na pewno się nie spodoba.

