Putin otruł Nawalnego epibatydyną

17 lutego 2026. Twierdzenia, że dwa lata temu Aleksiej Nawalny został otruty w łagrze za kręgiem polarnym, pojawiły się już na przełomie września i października 2024 r. (https://www.tygodnikpowszechny.pl/czy-aleksiej-nawalny-zostal-otruty-188525). Teraz opublikowano wyniki badań próbek pobranych z ciała opozycjonisty. Badania zostały przeprowadzone niezależnie w pięciu laboratoriach w pięciu państwach Europy Zachodniej. Rezultat jest tożsamy: Nawalny został otruty toksyną znaną pod nazwą epibatydyna.

Rosyjskie władze od początku grały na zwłokę, mataczyły i fałszowały dokumentację dotyczącą okoliczności śmierci Nawalnego. Zwlekały z przekazaniem ciała zmarłego rodzinie, namawiały matkę Aleksieja, by pochowała syna po kryjomu, bez rozgłosu, bez pogrzebu, bez dodatkowych badań. Nie wszczęto śledztwa w sprawie wyjaśnienia okoliczności, wydano ogólnikowy komunikat, w którym mowa była o zasłabnięciu Nawalnego podczas spaceru i śmierci w wyniku zatoru. Dokumentację spreparowano, usunięto opis samopoczucia Nawalnego (silne bóle brzucha, wymioty, dreszcze, utrata przytomności). Zdaniem niezależnych ekspertów, to były objawy świadczące o otruciu. Towarzysze z FSB nie dali rady otruć Nawalnego nowiczokiem, więc w łagrze użyli – jak się obecnie okazało – bardziej skutecznego środka. Pisarz Dmitrij Głuchowski napisał: „takiego politycznego gracza [jak Nawalny] można było zabić tylko na osobisty rozkaz Putina. Tak działa hierarchia władzy w Rosji”.

Warto przypomnieć, że Nawalny zmarł 16 lutego 2024 r., gdy toczyły się zaawansowane rozmowy o wymienieniu go na Wadima Krasikowa, kilera, odsiadującego wówczas wyrok w niemieckim więzieniu za zabójstwo czeczeńskiego dowódcy polowego. (Notabene Krasikow został zwrócony stęsknionemu Putinowi w ramach wielkiej wymiany, do której doszło ostatecznie kilka miesięcy później – https://www.tygodnikpowszechny.pl/sekret-rodziny-dulcewow-jak-wyglada-zycie-uspionych-rosyjskich-agentow-187927).

Po ogłoszeniu komunikatu pięciu laboratoriów z Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Szwecji i Holandii wyżej wymienione okoliczności zostały ponownie przywołane.

Brytyjskie władze w oficjalnym oświadczeniu przypisało autorstwo otrucia państwu rosyjskiemu, bo „tylko państwo rosyjskie miało możliwość użycia toksyny, a także motyw”, chodziło o wyeliminowanie opozycjonisty (a także dodajmy – uniemożliwienie dokonania wymiany). Państwo rosyjskie wytoczyło swoje wysłużone armaty: ambasada Rosji w Londynie nazwała wiadomości o otruciu Nawalnego niedorzeczną „nekropropagandą”, rzeczniczka MSZ Zacharowa powędrowała w znane rejony „a wy linczujecie Murzynów”, tzn. wszystko to nieprawda, chcecie odwrócić uwagę od własnych problemów. Machina propagandowa dąży do ośmieszenia opublikowanych danych. Jeden z rycerzy putinowskiej propagandy napisał: „W Europie postanowili zamienić historyjkę o zatrutych gaciach Nawalnego [nowiczok został wtarty w bieliznę] na historię o jadowitej żabce z Ekwadoru [która wytwarza epibatydynę]. Stara wersja o gaciach była klaunadą, a ta jest jej godna” (https://t.me/boris_rozhin/198039). No faktycznie, koń by się uśmiał.

Dziennikarz Radia Swoboda Siergiej Dobrynin zwrócił uwagę, że w 2013 r. na stronie Instytutu Chemii Organicznej i Technologii (GosNIIOChT) – tego, w którym toczyły się badania nad nowiczokiem – opublikowano pracę o otrzymaniu (syntetycznej) epibatydyny (https://www.agents.media/veshhestvo-kotorym-byl-ubit-aleksej-navalnyj-upominaetsya-na-sajte-razrabotchika-novichka/).

Żona Aleksieja, Julia Nawalna napisała: „Putin zabił mojego męża bronią chemiczną”. W komunikacie pięciu laboratoriów jest mowa o tym, że Organizacja ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) została powiadomiona o otruciu, co uznano za naruszenie przez Rosję konwencji o zakazie broni chemicznej. Tymczasem Rosja i tu ma gotową odpowiedź: skierowała do sekretariatu OPCW notę, w której odrzuciła oskarżenia o otrucie Nawalnego epibatydyną. Zwróciła uwagę, że toksyny, w tym epibatydyna podpadają pod konwencję o zakazie broni bakteriologicznej i biologicznej, nie mogą być zatem przedmiotem dyskusji w OPCW – donosi agencja TASS. Skoro tak – to spoko, nie ma o czym mówić, bo broń biologiczna to zupełnie inna para kaloszy. Rosyjskie gry w wykręcanie kota ogonem to poziom mistrzowski.

Przy okazji publikacji o epibatydynie powrócił temat niewyjaśnionych okoliczności śmierci rosyjskiego biznesmena Aleksandra Pieriepielicznego (https://labuszewska.pl/nowa-smierc-w-starych-dekoracjach/). Być może rosyjscy kilerzy użyli epibatydyny, trując w 2012 r. przebywającego w Wielkiej Brytanii Rosjanina. Zwrócili na to uwagę przyjaciele zmarłego, którzy wezwali do powtórnego zbadania okoliczności jego śmierci.

Wróćmy do Nawalnego. Jako puentę zacytuję fragment tekstu Andrieja Łoszaka (dziennikarz dokumentalista, na emigracji): „problem polega na tym, że władza okazała się nie grupą złodziejaszków, jak myślał Aleksiej, a zdeklarowanymi zabójcami. A strach w ludziach okazał się silniejszy niż potrzeba sprawiedliwości” (https://echofm.online/opinions/problema-v-tom-chto-vlast-okazalas-ne-vorami-kak-dumal-aleksej-a-matyorymi-ubijczami).

Wczoraj w Rosji w drugą rocznicę śmierci Nawalnego zatrzymano kilkanaście osób, które próbowały złożyć kwiaty lub jakkolwiek upamiętnić ten dzień. Putin nadal boi się cienia zamordowanego opozycjonisty.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *