7 grudnia. Jego książka powinna być wstrząsem dla zachodnich społeczeństw. Ale się nim nie stała. Władimir Czernawin był przekonany, że gdy opowie głośno o tym, czego doświadczył w stalinowskich łagrach, gdy odrze z zakłamania sowiecką propagandę, gdy otworzy oczy nieświadomym Europejczykom, to przerazi ich, obudzi, nauczy myślenia o prawdziwej naturze zbrodniczej sowieckiej tyranii. A może nawet sprawi, że ktoś ruszy na pomoc niewinnie cierpiącym i ginącym ofiarom dyktatora. Nic takiego się nie stało.
Kim był nieznany, dziś już prawie zapomniany autor wspomnień o pobycie na nieludzkiej ziemi? Władimir Wiaczesławowicz Czernawin był naukowcem, biologiem, specjalizował się w ichtiologii. Pracował najpierw w Murmańsku, potem w Leningradzie. W 1930 r. został aresztowany jako „szkodnik, winny nadużyć przy produkcji konserw rybnych”. Ludzie mający związek z produkcją konserw, zawierających zepsute ryby, zostali skazani na śmierć i straceni (łącznie 48 osób). Śledztwo „wykazało”, że mieli ścisły związek z białą emigracją knującą przeciwko Krajowi Rad. Czernawin zaplątał się w sieci historii niejako przy okazji – podobnie jak wielu innych naukowców „podwiązanych” do sprawy szkodników, został aresztowany dlatego, że był specjalistą od ryb. Gdy podczas przesłuchań konsekwentnie odmawiał przyznania się do winy, oprawcy z bezpieczeństwa publicznego aresztowali jego żonę (Tatiana Sapożnikowa, pracowała w Ermitażu, z konserwami na pewno nie miała nic wspólnego). Czernawin wytrzymał presję, dzięki czemu nie podzielił losu skazanych na rozstrzelanie „szkodników”. Ale na wolność nie został wypuszczony – wyrok pięciu lat kolonii karnej miał odbyć w łagrze cieszącym się ponurą sławą: na Sołowkach nad Morzem Białym. Praca była tam wyjątkowo ciężka. Szczęście uśmiechnęło się jednak do Czernawina po raz drugi – wkrótce został przeniesiony do pobliskiego łagru niedaleko miasta Kiem w Karelii, powierzono mu zajmowanie się… rybami. Miał wyznaczać łowiska, a także dokształcać kołchoźników.
Momentem przełomowym była wizyta w Kiemie żony i syna latem 1932 r. Czernawin postanowił podjąć próbę ucieczki z piekła łagru. Przez 22 dni Czernawinowie szli w stronę fińskiej granicy. Bez odpowiedniego ubrania, ekwipunku, jedzenia. Udało się – znaleźli przytulisko w Finlandii. Czernawin szukał możliwości opowiedzenia o represjach w ZSRR. Pierwszym jego świadectwem był artykuł, który ukazał się w „The London Times”, nosił on tytuł „O metodach OGPU” i był polemiką z twierdzeniem prokuratora ZSRR Andrieja Wyszyńskiego, że w ZSRR aresztowani nie są poddawani torturom.
Czernawin po przeniesieniu się do Wielkiej Brytanii skupił się na przekazaniu światu swej unikatowej wiedzy o zbrodniach popełnianych przez reżim stalinowski . Książkę „I Speak for the Silent: Prisoners of the Soviets” poświęcił tym, którzy zostali po tamtej stronie.
„Mój los to zwykła historia rosyjskiego naukowca, specjalisty – wspólny los kulturalnych ludzi w ZSRR – pisał. – Choć i tak los był dla mnie łaskawszy od losu niż dla większości: mniej męczono mnie podczas przesłuchań, mój wyrok – pięć lat katorgi – był znacznie lżejszy od zwykle stosowanego: rozstrzelanie lub dziesięciu lat łagru. Wielu ludzi przeszło przez tortury, było straconych, a mieli większe zasługi w nauce, byli starsi ode mnie. Nasza wspólna wina: staliśmy wyżej pod względem kultury, a tego bolszewicy nie mogli nam wybaczyć. Mówię o sobie tylko dlatego, że inni nie mogą mówić, umierają w milczeniu od kuli czekisty, udają się na zesłanie bez nadziei, że wrócą i też umierają w milczeniu. Uciekłem z katorgi, ryzykując życiem żony i syna. […]. Pokonaliśmy zatokę na dziurawej łódce, załatanej przeze mnie. Przeszliśmy setki wiorst. Bez kompasu i mapy, daleko za kręgiem polarnym, przez dzikie góry, lasy i straszne bagna. Los pomógł mi w ucieczce i jednocześnie nałożył na mnie obowiązek opowiedzenia o wszystkim w imieniu tych, którzy rozstali się z życiem w milczeniu. Katorżnicy, ich żony i dzieci, wdowy i sieroty po zabitych „szkodnikach” – oni wierzą w to, że ich straszna krzywda możliwa jest tylko dlatego, że świat nie wie, co się tam dzieje”.
Świat – to znaczy mały jego wycinek – dowiedział się, „co się tam dzieje”, ale być może nie wiedział, jak zareagować, a być może wolał nie patrzeć w tamtą stronę.
(O postaci Czernawina przypomniał portal „Бессмертный барак”, Nieśmiertelny Barak, poświęcony ofiarom reżimu stalinowskiego; https://bessmertnybarak.ru/article/zapiski_vreditelya_pobeg_iz_gulaga/)
