Miszki Putina

Prezydent Putin jakoś nie cieszy się ze zwycięstwa w głosowaniu, cieszyć się więc muszą za niego w pocie czoła inni. Aktywiści proprezydenckich młodzieżówek „Nasi” i „Miejscowi” od dwóch dni balują za państwowe pieniądze w okolicach placu Czerwonego w Moskwie (mieszkańcy Moskwy klną na czym świat stoi, bo centrum Moskwy – i tak zwykle zakorkowane – stało się jednym wielkim korkiem), a dziś postanowili zorganizować jeszcze pożyteczną zabawę dla młodszych kolegów – tysiąca dzieci w wieku 8-15 lat z młodzieżowego ruchu „Miszki” (Misie). Imprezka na placu Błotnym odbyła się pod hasłem „Dziękujemy Putinowi za naszą stabilną przyszłość” . Dziwnie podobne to hasło do stalinowskiego „Dziękujemy Stalinowi za szczęśliwe dzieciństwo”. Wdzięczne dzieci postanowiły poprosić obiekt swej wdzięczności, prezydenta Putina, aby stanął na czele ich ruchu i został nie tylko liderem narodowym, ale jeszcze naczelnym Misiem Rosji.

Pomysłodawcy ruchu w wypowiedzi dla agencji TASS oznajmili, że „Miszki” są potrzebne, aby w przyszłości zrealizować osławiony plan Putina (tymczasem nadal trwają poszukiwania, gdzie znajduje się ów plan), „taka polityka młodzieżowa – wychowanie młodzieży w duchu patriotyzmu, wsparcie dla młodych talentów, edukacja – są nieodzowne, aby Rosja stała się światowym liderem”.

„Miszki” mają już swoją strukturę: drużynowy, który zorganizował dziesięć imprez z udziałem dzieci, otrzymuje tytuł „Niedźwiedź Wędrujący” (taki, który nie zapada w sen zimowy); drużynowy, który stworzył „jaczejkę” z dziesięciu podwórek, zostaje „Białym Niedźwiedziem”. Najwyższy w hierarchii jest „Niedźwiedź Brunatny” (czy ze względu na kolor koszuli?) – czyli, wedle słów aktywistów, megasuperniedźwiedź, który potrafi załatwić ważne problemy dzieci, np. zbudować plac zabaw.

Tak, plac zabaw jest rzeczywiście w dzisiejszej Rosji najważniejszą instytucją, wszyscy lubią się bawić i wszyscy się bawią, i nie zwracają uwagi, czy oczko już wypadło temu Misiu.
Należy przypuszczać, że prezydent Putin zgodzi się na oddolną inicjatywę „Miszek” i poprze ich starania. Prezydent Putin bardzo kocha dzieci. Kiedyś podczas spaceru po Kremlu w porywie pozytywnych uczuć pocałował w goły brzuszek chłopczyka Nikitę. Zdjęcia z tego pokazu czułości obleciały cały świat. Miłość prezydenta do dzieci objawia się też w popieraniu narodowego programu demograficznego. Dzieciom, którym już uda się przyjść w Rosji na świat (co wcale nie jest takie łatwe, zważywszy, że w 2006 roku dokonano tam 1 mln 407 tys. aborcji  przy liczbie urodzeń 1 mln 425 tys.), rzeczywiście trzeba pomagać, budować dla nich żłobki, przedszkola, szkoły, szpitale, karmić, odziewać, obuwać, a przede wszystkim kochać. O tym jednak szalejący po Moskwie aktywiści młodzieżówek nie myślą i nie mówią. Po prostu dziękują komu trzeba za szczęśliwą młodość.

3 komentarze do “Miszki Putina

  1. iwet16@autograf.pl

    I tak naprawde nie wiemy,co się dzieje w naszym kraju.Ludzie masowo uciekają za granicę,zazwyczaj do Wlk.Brytanii lub Irlandii,by zarobić więcej,niż tutaj.Podczas gdy w naszym kraju,za polskimi tirami siedzą ukraince.To przykre,że tak się dzieje w ojczystym kraju.Że już nie wspomnę,jakie warunki są w blokach.Szczury,karaluchy i inne robactwo włazi do domów.Kto płaci za ich unieszkodliwienie?Ludzie,którzy tam mieszkają.

    Odpowiedz
  2. ~stańczyk

    Panie Anno. U nas też takie balangi odbywają się i to za nasze, podatników pieniądze. Bo czymże były cyrki przed wstąpieniem do UE, te zloty młodych ludzi, spędzonych ze szkół na ulice poubieranych w koszulki i czapeczki z logiem UE, parady Schumana i inne quasikomsomolskie imprezy. Szkoda, że takie rzeczy w Rosji Pani widzi, a u nas jakoś to Pani uwadze umyka. To jest mentalność Kalego szanowna Pani. Pozdrawiam i zapraszam na mój blog: ironicznystanczyk.blog.onet.pl

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *