Nieznani sprawcy

Kolejne brutalne pobicie dziennikarza w Rosji. Oleg Kaszyn z „Kommiersanta” został w zeszłym tygodniu napadnięty pod własnym domem. Napastnicy pastwili się nad nim, uderzając pięćdziesiąt razy kawałkiem pręta po głowie, rękach i nogach. Dziennikarz w ciężkim stanie trafił do szpitala, przeszedł kilka operacji, lekarze są dobrej myśli, że wyjdzie z tego.

W telewizji i internecie można obejrzeć filmik zarejestrowany przez kamerę wideo umieszczoną nad wejściem do domu Kaszyna. Widać wyraźnie, jak dwaj mężczyźni okładają leżącego dziennikarza, ale ich twarzy niepodobna z takiej odległości rozpoznać.

Pobicie Kaszyna podniosło wysoką falę oburzenia nie tylko w środowisku dziennikarskim. Komentarze nie milkną od tygodnia. Dziennikarska brać domaga się złapania zbirów, przykładnego ich ukarania, a także zapewnienia bezpieczeństwa przy wykonywaniu zawodu.

Czy tym razem zostanie przełamana fatalna passa i zwyrodnialcy zostaną złapani? Dotąd nie udało się złapać żadnych „nieznanych sprawców” – ani tych, którzy zabili Annę Politkowską, Natalię Estemirową, Aleksandra Litwinienkę, Anastazję Barburową, Stanisława Markiełowa, ani tych, którzy pobili dziennikarza z podmoskiewskich Chimek Michaiła Biekietowa (po pobiciu nie odzyskał zdrowia, jest sparaliżowany, porusza się na wózku inwalidzkim; na dniach stanął natomiast przed sądem pozwany przez mera miasta za obrazę). Wszystkie te sprawy miały szeroki rezonans nie tylko w Rosji, ale także za granicą. Ich sprawcy pozostali nieznani i nieuchwytni. Dlaczego? Skąd ta bezsilność władz, które stroją się nieustannie w szaty mocarzy?

Śledztwo stwierdziło, że powodem pobicia była działalność zawodowa Kaszyna. O czym pisał? Z talentem o szeroko pojętych problemach społecznych. Politycznych też. Po przyjeździe do Moskwy kilka lat temu próbował swoich sił w środowisku młodzieżowym – wśród wychowanków ideologa Kremla, Władisława Surkowa. Poznał to środowisko od podszewki. Pisywał wtedy w prokremlowskiej gazecie internetowej „Wzglad”, w gazecie „Izwiestia”, potem – wyraźnie rozczarowany do kremlowskich młodzieżówek – służy swoim utalentowanym piórem czasopismu „Russkaja Żyzń”, a gdy tytuł pada, przenosi się do „Kommiersanta”.

Komu nadepnął na odcisk Oleg Kaszyn swoimi publikacjami? Komentatorka dziennika „Niezawisimaja Gazieta” Jelena Zielinska wskazuje, że Oleg Kaszyn był niezależnym dziennikarzem, niezależnym – a więc może dlatego niebezpiecznym, choć z drugiej strony nie prowadził aktualnie żadnego ważnego śledztwa dziennikarskiego, które zleceniodawca chciałby tym barbarzyńskim sposobem przerwać. Ale, jak podkreśla Zielinska, Kaszyn pisał o tym, że w Rosji zaczęło się przebudzenie, pewne ożywienie, on sam był jednym z ważnych ogniw tego procesu. Za pośrednictwem internetu ludzie z różnych środowisk wymieniali opinie, tworzyli sieć tych, którym „nie jest wszystko jedno”. Ciekawy wywód.

W komentarzach prasowych i internetowych powtarza się kilka wersji dotyczących możliwych zleceniodawców. Wskazuje się na sprawę wyrębu lasu w Chimkach (znowu Chimki) pod trasę Moskwa-Petersburg, co wywołało protest ekologów, z czego z kolei niezadowoleni byli przedstawiciele miejscowych władz oraz zaangażowani w budowę trasy i interesy z nią związane ludzie z otoczenia premiera Putina. Kaszyn był jedną z wielu osób, które o tym pisały. I nie był pierwszą ofiarą pobicia „w sprawie Chimek”. Druga wersja: zemsta gubernatora obwodu pskowskiego Turczaka, z którego Kaszyn nabijał się na swoim blogu (Turczak publicznie wyraził ubolewanie z powodu pobicia Kaszyna i życzył mu szybkiego powrotu do zdrowia).

Najczęściej komentatorzy wyciągają wersję trzecią: zleceniodawcą może być boss prokremlowskich młodzieżówek Wasilij Jakiemenko, bliski współpracownik Władisława Surkowa. Kaszyn, jak napisałam powyżej, znał to środowisko bardzo dobrze. Kilka miesięcy temu napisał w tygodniku „Kommiersant Włast’” szkic o tym, jak prokremlowskie młodzieżówki sprawnie przejęły hasła nac-bołów Eduarda Limonowa, radykała, lewicowego prawicowca (to nie przejęzyczenie, chociaż może bardziej właściwe byłoby określenie lewacki prawicowiec), szowinisty i politycznego awanturnika. Jakiemienko uznał publikacje na temat swoich ewentualnych powiązań z pobiciem Kaszyna za potwarz i pomknął do sądu, by pociągnąć do odpowiedzialności tych komentatorów, którzy wysunęli takie przypuszczenia. Pan Jakiemienko jest dość drażliwy na swoim punkcie – chętnie podaje do sądu tych, którzy krytykują jego metody wychowawcze i in.

Ciekawe doniesienie nadeszło dzisiaj ze Stanów: republikanie w Izbie Reprezentantów zażądali od prezydenta Obamy zweryfikowania polityki „resetu” z Rosją – „krajem, gdzie dochodzi do bestialskich pobić dziennikarzy”. Protestują nie tylko republikanie w dalekiej Ameryce, ale także wzburzeni współobywatele pobitego dziennikarza – dziś w Moskwie odbyła się kilkusetosobowa demonstracja na placu Puszkina.

Prezydent Miedwiediew zapowiedział, że dołoży wszelkich starań, aby sprawców wykryto. Obiecał to już kilkakrotnie. W internecie nie brakuje głosów, że Miedwiediew staje się nadzieją tych, którym – jak Kaszynowi – „nie jest wszystko jedno”. Niektórzy chcą w tym widzieć nawet zaczątki neo-pierestrojki.

5 myśli nt. „Nieznani sprawcy

  1. ~Marek Borsuk

    Można by sparafrazować tytuł książki E.M.Remarkque’a ” Na zachodzie bez zmian” na , a na wschodzie bez zmian.Jak Rosja , później ZSRR i znowu Rosja długa i szeroka , mordy na przeciwnikach politycznych lub osobach niewygodnych były nieodłącznym środkiem w walce.I nic nie wskazuje na szybką zmianę oręża.

    Odpowiedz
  2. ~ak47

    Labuszewska, ty sie zajmij komendantem Papala,Olewnikiem i wielu innymi którzy zostali zamordowani przez twoje elity tutaj w Polsce!!!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *