Putin i nieśmiertelność, część pierwsza

To się nazywa „Bezpośrednie połączenie” (Priamaja linia). Spontaniczne społeczeństwo w spontanicznym porywie zadaje najważniejsze pytania głowie państwa. A głowa państwa odpowiada. Również spontanicznie, ma się rozumieć. Dziś spektakl jednego aktora trwał 4 godziny 47 minut.
Pytania do Putina zostały skrupulatnie przesiane przez profesjonalne sito obsługi. Wazelina lała się z ekranu szerokim strumieniem. Lojalki i „czołobitne” przekazywano z miast i przysiółków jak Rosja długa i szeroka.
Ojciec narodu z troską pochylał się nad dochodami społeczeństwa, nad stanem dróg, nad walką z korupcją (a jakże). Było o listach Bieriezowskiego. Wedle słów Putina, zmarły niedawno oligarcha prośby o możliwość powrotu do Rosji skierował nie w jednym, ale nawet w dwóch listach przekazanych przez dwie różne osoby. Putin nie odpowiedział na nie. Cóż, rozdział zamknięty.
Było o jedynym słusznym podręczniku historii i o przywróceniu szkolnych mundurków (to dobry sposób zwalczania trendu do noszenia przez uczennice hidżabów – podkreślił prezydent).
Zapytany przez szefa rozgłośni Echo Moskwy Aleksieja Wieniediktowa o to, czy nie słyszy nutek stalinizmu w dzisiejszej Rosji, Putin odparł, że absolutnie nie ma powodu, by tak przypuszczać. W Rosji stalinizmu nie ma i nie będzie, społeczeństwo się zmieniło i nigdy na to nie pozwoli – oznajmił prezydent. Politycznych procesów w Rosji też nie ma. Ani represji wobec NGO. Nic z tych rzeczy nie ma. Na ulicy cicho sza i pod Kremlem cicho sza, nie ma Nawalnego i nie ma rokoszan 6 maja.
Lekkie ożywienie w rutynę niezmąconego spokoju wniósł były wicepremier i minister finansów Aleksiej Kudrin. Putin wyznał, że zapraszał wywalonego swego czasu z hukiem z rządu przez Dmitrija Miedwiediewa Kudrina z powrotem do ekipy, ale „ten wałkoń” odmówił. Wałkoń Kudrin, który na pewno zupełnie przypadkiem przechodził koło studia telewizyjnego z tragarzami i zasiadł skromnie na widowni, odpowiedział prezydentowi ad vocem: „Przez długi czas byłem osobą odpowiedzialną za gospodarkę [w rządzie], ale system półśrodków i półreform dzisiaj nie ma racji bytu. Rosja nigdy nie wyjdzie z uzależnienia od ropy. A ja nie chcę się zajmować ręcznym sterowaniem”. Specjalista od ręcznego sterowania nie przejął się repliką swojego byłego współpracownika.
Przyglądałam się mimice Władimira Władimirowicza. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że ostatni lifting nie bardzo się udał. Twarz obrzmiała i zesztywniała. Ta „charakteryzacja” jeszcze bardziej potęgowała we mnie poczucie, że jestem widzem w koturnowym teatrze, w którym wszystkie role są rozpisane, puenta znana i ani zabawna, ani dramatyczna. Czy tak już zawsze będzie? Raz do roku statyczne przedstawienie w dziwnym gatunku political fiction? Zanosi się na nieskończone bisy. Przypomniałam sobie wygłoszone przez jednego z komentatorów wyznanie, że Putin pilnie śledzi doniesienia o możliwości wydłużenia życia. Coś musi być na rzeczy. Ale o tym bardziej szczegółowo – w następnym odcinku.

3 myśli nt. „Putin i nieśmiertelność, część pierwsza

  1. ~Marek Borsuk

    Prawdziwy i zatroskany ojciec narodu.Takie rozmowy jak rozumiem prowadzi już od kilku lat.Ciekawy byłby bilans tych rozmów , gdyby można było sprawdzić kto i jakie pytania bądź problemy poruszał w ciągu tych lat.Być może okazałoby się ,że te rozmowy prowadził z tymi samymi ludźmi ,problemy były te same ,a i odpowiedzi również nie odbiegały bardzo od siebie.

    Odpowiedz
  2. ~vandermerwe

    A ja zupelnie nie na temat. Pytanie bezposrednio do Pani Labuszewskiej ( a wlasciwie dwa pytania).

    1. Co sadzi Pani o Maszy Gessen?
    2. Jak jest Pani opinia o jej ksiazce ” The Man Without a Face. The Unlikely Rise of Vladimir Putin”?

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. Anna Łabuszewska Autor wpisu

      Szanowny Panie vandermerve!
      Rzeczywiście zupełnie nie na temat Pan pyta. I jednocześnie na temat cokolwiek przebrzmiały. Książkę Maszy Gessen przeczytałam w zeszłym roku, kiedy ukazał się jej polski przekład. I powiem, że czytałam bez szczególnej przyjemności. Mam sporo uwag krytycznych i do sposobu narracji, i warsztatu dziennikarskiego Autorki. Odniosłam wrażenie, że tytuł jest nieadekwatny. Powinien brzmieć raczej „Moje polityczne sympatie i antypatie”, bo bardziej jest o tym, kogo i za co pani Gessen lubi, a kogo nie lubi. Zapamiętałam, że na pewno nie lubi – poza głównym bohaterem – pana Anatolija Sobczaka.
      Co do samej osoby pani Maszy Gessen, to z tego, co widzę, jest osobą wywołującą liczne kontrowersje w środowisku dziennikarskim. Od zeszłego roku, kiedy powróciła do Rosji na fali demonstracji, już dwukrotnie zmieniła pracę (wpierw była naczelną zasłużonego miesięćznika Wokrug Swieta, potem rosyjskiej sekcji Radia Swoboda) i za każdym razem odbywało się to w atmosferze gorącej i niejednoznacznej. Dzisiaj czy wczoraj znowu gdzieś przeczytałam, że w Swobodzie już też chyba nie pracuje czy zamierza nie pracować.
      Pozdrawiam

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *