Kamazy i pustka

Sytuacja wokół rosyjskiego konwoju humanitarnego dla mieszkańców wschodu Ukrainy nadal nie jest jasna. Władze Ukrainy uznały, że konwój nie ma charakteru pomocy humanitarnej. Minister obrony Rosji Siergiej Szojgu zapewnił, że rosyjska armia nie ma nic wspólnego z konwojem. Międzynarodowy Czerwony Krzyż (MCK) wie tylko tyle, że prawie trzysta kamazów stoi w rosyjskim obwodzie rostowskim niedaleko miasta Kamiensk Szachtinski. Przedstawicielka organizacji oświadczyła, że MCK gotów jest wziąć kolumnę białych kamazów pod swoją jurysdykcję, ale by mogło do tego dojść, potrzebne jest porozumienie Ukrainy i Rosji. A takiego porozumienia brak. Rosyjski MSZ wydaje groźne pomruki niezadowolenia, Kijów odwzajemnia, wzywając, by Moskwa przekazała wreszcie spis ciężarówek i ich zawartości oraz trasę przejazdu. Odnośnych dokumentów brak. Tymczasem dziennikarze i blogerzy rozpowszechniają zdjęcia pustych lub ledwie napełnionych wielkich kamazów (można je obejrzeć m.in. tu: https://twitter.com/KSHN?original_referer=http%3A%2F%2Fwww.svoboda.org%2Fcontentlive%2Fliveblog%2F26532017.html&tw_i=500219240272891905&tw_p=tweetembed).

Przez sieci społecznościowe przewalił się szkwał komentarzy: „Dziennikarze twierdzą, że kamazy są do połowy puste, a rosyjskie ministerstwo ds. sytuacji nadzwyczajnych, że do połowy pełne”; „Osobiście nie ma pretensji do naszego ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych, samemu mi się zdarza zapomnieć wziąć coś z domu, a oni po prostu zapomnieli zabrać obiecanej pomocy humanitarnej”; „Już wiem – w kamazach wieźli rosyjskie powietrze, żeby wesprzeć siły [prorosyjskiego] pospolitego ruszenia. Powietrze i wiarę”.

Nie wszyscy jednak żartują z pustych czy pełnych ciężarówek. Mnożą się publikacje, w których wskazuje się, że konwój był zorganizowany „dla otwoda głaz”, czyli jako operacja przykrycia dla ważniejszej operacji czy dostawy. Może chodziło o dostarczenie pomocy dla separatystów. Sytuacja z wejściem na terytorium Ukrainy kolumny techniki wojskowej też nie jest jasna. Choć nowy „premier” Donieckiej Republiki Ludowej Zacharczenko powiedział, że dostali wsparcie. Jego wystąpienie można obejrzeć w youtube: https://www.youtube.com/watch?v=BjAvnUa1Wak

Oto Zacharczenko na sesji „parlamentu”, obraca w dłoni paczkę papierosów, opowiada, że armia „republiki” właśnie otrzymała uzupełnienia: 150 jednostek sprzętu, w tym 30 czołgów i 120 pojazdów opancerzonych oraz 1200 ludzi, którzy w ciągu czterech miesięcy przechodzili szkolenie na terytorium Federacji Rosyjskiej.

Szczyty władzy, że się tak patetycznie wyrażę, obu samozwańczych republik przechodzą reinkarnację. Pisałam już o tym, że Igor Girkin vel Striełkow przestał być „ministrem obrony” Donieckiej Republiki Ludowej, dostał <od kogo?> miesiąc urlopu, a po urlopie ma tworzyć nową armię republiki. Jego ministerialną tekę, że się tak patetycznie wyrażę, objął Władimir Kononow, noszący pseudonim Car. Chodziły słuchy, że Striełkow był ciężko ranny lub że był w ciężkim „zapoju” z powodu niefajnej sytuacji, teraz znów krążą słuchy, że jest w Rosji.

Wcześniej ze sprawowanych funkcji odeszli dwaj cywile, Aleksandr Borodaj i Denis Puszylin, a ostatnio jeszcze Walerij Bołotow – szef Ługańskiej Republiki Ludowej. Po co te zmiany w projekcie Noworosja?  Po co maskarada? Moskiewski politolog Aleksiej Makarkin z Centrum Technologii Politycznych uważa, że Bołotowa podali do dymisji, by jakoś w przestrzeni informacyjnej ukryć odejście Striełkowa. Zresztą to i tak nieważne, Striełkow ważniejszy. „Striełkow to postać charyzmatyczna – ciągnie Makarkin. – Pokazał się jako znakomity dowódca wojskowy. Ale powstały dwa problemy. Po pierwsze Striełkow stał się ważną postacią polityczną. I to nie w ramach Donieckiej Republiki Ludowej, a na polu ogólnorosyjskim. Stał się głównym bohaterem rosyjskich nacjonalistów. Władze przelękły się rosnącej popularności Striełkowa [przelękły się?To ciekawa opinia, przecież Striełkow jest całkowicie zależny od swego patrona na Kremlu – AŁ]. Drugi problem jest o wiele poważniejszy. Otóż, Striełkow nie może być osobą, która prowadzi jakiekolwiek rozmowy z Kijowem. Striełkow krytycznie odnosi się do operacji antyterrorystycznej, dla niego sama niepodległość Ukrainy to rzecz nienormalna. A teraz sytuacja jest trudna, walki toczą się już na przedmieściach Doniecka. Zapewne trzeba będzie się jakoś dogadać z Ukrainą. […] A Striełkow się do tego nie nadaje. Wszystko to rozważania czysto hipotetyczne. W łonie rosyjskiej elity politycznej nie ma konsensusu w sprawie Ukrainy, a i w ukraińskich kręgach rządowych jest silna frakcja wojenna”.

W grze jest zatem ciągle dużo kart, są i takie, których jeszcze nie znamy.

17 myśli nt. „Kamazy i pustka

  1. ~Zbyszek

    Jestem zdania, że jak Banderowskie władze Ukrainy będą zwlekać z wpuszczeniem konwoju z pomocą to Rosja powinna zorganizować humanitarne zrzuty lotnicze dla bestialsko represjonowanej ludności Doniecka!

    Odpowiedz
    1. ~Kalina

      A ja jestem zdania, ze należy Pana pojmać, oćwiczyć, a potem nawlec na palik:)) Oczywiście nie dla ludności Doniecka, ale dla zachowania elementarnego poziomu dyskusji na forach „Tygodnika Powszechnego”.

      Odpowiedz
      1. ~Marek

        Sytuacja wokół rosyjskiego konwoju humanitarnego dla mieszkańców wschodu Ukrainy nadal nie jest jasna. Władze Ukrainy uznały, że konwój nie ma charakteru pomocy humanitarnej.

        =============

        Jak to nie jest jasna?
        Każda banderówka wie, że w mleku w proszku są naboje, a w płatkach zbożowych elementy cekaemów do złożenia. Proszę przeczytać, co kabareciara doniosła do Brukseli:

        „Społeczność międzynarodowa z dużym zainteresowaniem i przejęciem przygląda się aktualnemu rozwojowi sytuacji na Ukrainie. W ostatnich kilkunastu godzinach oglądaliśmy kolejną odsłonę tego spektaklu – rosyjski konwój humanitarny. Bardzo łatwo i wygodnie jest ulec podstępowi Rosji, pozwalając wjechać jej funkcjonariuszom na teren Ukrainy pod pozorem niesienia pomocy pokrzywdzonym cywilom. W rzeczywistości, jest to jednak militarna operacja specjalna i Unia Europejska nie może udawać, że nie zna prawdziwych motywów działań Rosji” – napisała Fotyga w liście do Catheriny Ashton, przedstawiciela UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa

        militarna operacja specjalna
        buuuuuuuuuuuuuu
        🙂

        Kabaret dopiero się zacznie, gdy poznamy wyniki śledztwa w sprawie katastrofy Boeinga, o którym świat już zapomniał, bo spełnił swoją funkcję przez parę tygodni podczas biegunki srumediów…

        Odpowiedz
      2. ~Zbyszek

        No to tak nie do końca po banderowsku! Jakieś niedopatrzenie? Przecież jeszcze na końcu trzeba widłami przebić, benzyną oblać i podpalić! Wtedy jest prawilnie po banderowsku – tak jak w Odessie!!!

        Odpowiedz
    2. ~Marek

      Pan Zbyszek ma oczywiście rację, takie zrzuty są normalną procedurą podczas wojny, gdy nie ma innej możliwości dostarczenia pomocy.

      Odpowiedz
  2. ~Marek

    Ukraińskie Ministerstwo Polityki Społeczne wydało oficjalny dekret, że rosyjski konwój ma charakter humanitarny:

    http://www.mlsp.gov.ua/labour/control/uk/publish/article?art_id=165056&cat_id=107177

    Minister Polityki Społecznej Ukrainy Ludmiła Denisowa podpisała dekret o uznaniu ładunku Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża za pomoc humanitarną.

    „Zgodnie z art 4 i 5 Ukraińskiego Prawa w sprawie pomocy humanitarnej i biorąc pod uwagę inicjatywę Prezydenta Ukrainy Petro Poroszenki, odnośnie przyjęcia pomocy humanitarnej w ramach międzynarodowych misji humanitarnych pod auspicjami Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża (MKCK) rozpoznajemy ten ładunek jako pomoc humanitarną”- czytamy w dokumencie.

    Pismo z wykazem towarów, pomocy humanitarnej otrzymanych przez Ministerstwo Polityki Społecznej dznia, 16 sierpnia, zostało podpisane przez przewodniczącego Regionalnej Delegatury Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża Federacji Rosyjskiej, Białorusi i Mołdawii, Pana Pascal Kutta. Zgodnie z tym pismem ładunek humanitarny składa się z następujących produktów:

    – gulasz wołowy;
    – ryż;
    – gryka;
    – sól;
    – cukier rafinowany;
    – mleko skondensowane;
    – herbata;
    – woda mineralna;
    – żywność dla niemowląt;
    – leki, które nie zawierają substancji odurzających;
    – koce
    -śpiwory

    Razem 12 pozycji.
    Całkowita masa ładunku: 1856,3 ton.

    Odbiorcami ładunków humanitarnych jest misja Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża na Ukrainie. Ładunków zostaną przetransportowane przez MKCK Ukrainy przez punkt kontrolny w Doniecku…

    ==========

    to skandal. że nie ma tam ani jednego czołgu, żadnych rakiet S-300, kałachów, granatów itp.

    Odpowiedz
    1. ~Marek

      Zamiast koców na jedenastej pozycji są generatory prądu.

      Żeby nie było, że ruski pachołek skłamał zełgał, jak łżemedia 🙂

      Odpowiedz
  3. ~Marek

    Przez ile jeszcze dni łżemedia będą pluć na Rosję, Putina z powodu Białego Konwoju?
    Aż wycisną ostatnią kropelkę soku…
    Aż pojawi się kolejny temacik 🙂
    Raz samolocik, raz konwój…
    O mordach bandytów w Odessie nikt nie pisał ze szczegółami, wszak gwałty, spalenia, poderżnięte gardła i obcięte głowy, to takie nieestetyczne.

    Odpowiedz
  4. ~Marek

    Amerykańscy senatorzy John McCain i Joe Donnelly powiedzieli prezydentowi Barackowi Obamie, że powinien wysłać więcej broni defensywnej na Ukrainę, – poinformowały amerykańskie media.

    Zdaniem McCaina i Donnelly’a Stany Zjednoczone powinny wysłać kijowskim wojskom broń przeciwpancerną do obrony terytorium kraju. Politycy wzywają Obamę, aby udostępnił ukraińskiej armii amerykańskie dane wywiadowcze.

    Senatorowie uważają, że Rosja wzmacnia swoją obecność wojskową w pobliżu granicy z Ukrainą. Tymczasem obserwatorzy misji OBWE nie odnotowali zwiększenia składu osobowego rosyjskich wojsk na granicy. Poinformowali również, że na terytorium Ukrainy nie ma rosyjskich żołnierzy.

    ===========

    Oj, jankesi, wam wolno, a Rosji nie?
    Obłudnicy 🙂

    Odpowiedz
  5. ~Marek

    Rosyjscy pogranicznicy przekazali Ukrainie 17 żołnierzy, którzy ukryli się na terytorium Rosji przed działaniami zbrojnymi, – poinformowała agencja RIA Novosti.

    W sobotę grupa nieuzbrojonych ukraińskich żołnierzy przedostała się na terytorium Rosji. Zgodnie z ich słowami, zdecydowali się na ten krok, aby ratować swoje życie.

    To już nie pierwszy tego typu przypadek. 4 sierpnia 438 ukraińskich żołnierzy zwróciło się do Służby Granicznej Rosji z prośbą o przyznanie azylu.
    ====

    Nie rozumiem pograniczników, dlaczego nie przytulili Ukraińców i nie pozwolili im zostać w Rosji?
    Nie ufa się banderowcom…

    Odpowiedz
  6. ~Marek

    Jakkolwiek dalej potoczą się losy wojny domowej na Ukrainie, jedno udało się Zachodowi [wiadomo komu z imienia] – podzielili naród, ludzi na śmiertelnych wrogów, jak mówią, gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta.

    =====

    Patrząc na delikatną 19-letnią Olę z ukraińskiej Gorłówki trudno się domyślić, że to już doświadczona bojowniczka powstania. Wojna domowa na wschodzie Ukrainy złamała jej młodość, ale Ola nie wygląda na nieszczęśliwą, choć przyznaje, że bardzo chce, aby nastał pokój.

    Wspominając o motywach, które przywiodły ją w szeregi powstańców nieuznanej Donieckiej Republiki Ludowej, Ola opowiedziała, że kroplą, która przelała czarę, była tragedia z dnia 2 maja w Odessie. Ola poszła do powstania, choć z tego powodu rozstała się z chłopakiem:

    Ostatnią kroplą była dla mnie Odessa, kiedy żywcem spalili ludzi. Oni z Majdanu krzyczeli: zarżniemy cały południowy wschód. Już wtedy mną to wstrząsnęło.

    Wtedy Ola miała szczególne hobby: strzelectwo. To wystarczyło, aby wziąć do ręki broń. „Ale nie wiedziałam, co to zatrzask, bezpiecznik, kaliber. Wszystko przyszło z czasem” – przyznaje.

    Jeszcze kilka miesięcy temu Ola żyła w rodzinnym Artiomowsku, mieście sąsiadującym z Gorłówką i uczyła się na nauczycielkę muzyki. Z początku dorabiała sobie jako kelnerka, potem pracowała w zakładzie mięsnym, potem była konsultantką sprzedaży.

    A potem do Donbasu przyszli ci, kogo tu uważa się za okupanta i wroga. Ola poszła w szeregi powstańców, „aby bronić swoich ziem, swojego domu”. Z tego powodu rozstała się nawet ze swoim chłopakiem, który próbował przekonać ją, że to nie ich wojna i lepiej pozostać z boku. Dziewczyna wspomina:

    Oni mówią, że nie ruszają cywilów, ale ja na własne oczy widziałam dojarki, które torturowali, którym rozcinali skórę między palcami. Nie wiem, czego chcieli się dowiedzieć od tych prostych kobiet, może tego, kto poszedł do powstańców. Widziałam, jak w Słowiańsku do szpitala przywieźli dwa ciała powstańców z obciętymi głowami. Ich nie można było nawet zidentyfikować, żeby matkom wysłać informacje.

    Pamiętam, jak trafiliśmy do Siemionowki, tam było strasznie, kiedy po prostu siedzisz w samochodzie, nie możesz nic zrobić, dlatego, że bombardują. Z karabinem nie pobiegniesz przeciwko bombom. A na ciebie biegną powstańcy ze swoich pozycji, biegną, a na nich płonie odzież, i woda nie gasi, i ziemia nie gasi. Fosfor wszystko trawi.

    Z początku Ola była w Artiomowsku w milicji powstańczej. Potem wzięli ją do Słowiańska, żeby konwojować wozy z benzyną, którą wieziono do Słowiańska, żeby zawozić tam prowiant i zaopatrzenie:

    Jedziesz po Siemionowce, pistolet odbezpieczony, nabój w magazynku, palec na kurku i nie wiesz, co w ciebie trafi. Straszne. Jeden raz jechaliśmy, a dosłownie 20 metrów przed nami rozerwał się pocisk. My od razu daliśmy gazu 190 km/h.

    А wkrótce musiała opuścić rodzinny dom. Jak opowiada Ola:

    Konwojowałam autobus z uchodźcami do Rosji. Na granicy zadzwonili do mnie, tuż obok pasa kontrolnego. Doskonale pamiętam ten moment. Moi chłopcy mówią, że Artiomowsk poddał się, że nie mogę wracać. Tak trafiłam do Gorłówki i pozostałam tutaj.

    Ola w swoim pododdziale odpowiada za dyscyplinę. Trójki jej przyjaciół z Artiomowska, z którymi razem szła do powstania, już nie ma, zginęli w strzelaninie. „Mama płacze: co będzie, jeśli i ciebie zabiją? A ja jej odpowiadam: wiemy, na co się decydowaliśmy” – mówi dziewczyna.

    Teraz czuję nowe emocje. Nie tyle już chodzi o obronę ziemi, ile o jakąś zemstę. Czuję nienawiść. Wszystko tu widzieliśmy: tu w Gorłówce mamę z dzieckiem rozerwało na części. Staruszki, które siedziały sobie na ławeczce i skubały słonecznik, też rozerwało. Rakiety „Stirol”. My na nie już nie zwracamy uwagi, tylko się denerwujemy, że nie dają spać”.

    „Teraz nie ma już dla mnie takiego pojęcia jak Ukraina”, – przyznaje Ola. „Nie wiedziałam, że tak będę nienawidzić niebiesko-żółtą flagę, traktować, jak w 1943 swastykę”. Ola przyznaje, że już z trudem wyobraża sobie życie w pokoju:

    Niedawno jeździliśmy odpocząć do pewnego miejscowego powstańca, posiedzieć, obejrzeć film. Tak dziwnie: zasłonki wiszą, kanapa miękka. W domu nie byłam już dwa miesiące. Ja nawet nie wiem, jak będę z powrotem odzwyczajać się od tego wszystkiego. Teraz pewnie w domu namiot postawię.

    Odpowiedz
  7. ~Kalina

    http://nn.by/?c=ar&i=133460

    Rosyjski poeta Jurij Niescierenko: Naród rosyjski całkowicie podziela winę swojego niedofuehrera.

    Mówią nam: Oni są niewinni. To nie łajdaki, po prostu nie rozumieją nic z polityki i nie maja dostępu do obiektywnej informacji. Oni, jak dzieci, nie dorośli do wolności i ślepo wierzą każdemu kolejnemu kremlowskiemu ojczymowi – przecież nie można nienawidzić oszukanych dzieci…

    Otóż po pierwsze, dzieci, które przez tyle lat nie zmądrzały, nazywają się oligofrenikami. Po drugie, „posiekały te dzieci mnóstwo ludzi na kotlety” , przy czym zaczęło się to na długo przed Putinem, a nawet przed Leninem. Po trzecie, mają dostęp do informacji (…)

    Jak wiadomo, histeryczna nienawiść Rosjan do Ukraińców zaczęła się od Majdanu. Kisielow powiedział im, że tam źli „banderowcy” mający w rękach w najlepszym wypadku drewniane kije dzień i noc biją uzbrojony po zęby i specjalnie wytrenowany do walki z tłumem Berkut. Zostawmy na boku prawdopodobieństwo takiego scenariusza. (…) Ale czy Rosjanie tak lubią milicjantów? (…) Większość Rosjan uważa ich za gorszych od bandytów. Skąd nagle taka miłość do ukraińskich milicjantów? Czy nie z wielowiekowej nienawiści bojaźliwego i niemającego znikąd pomocy niewolnika do tych, którzy odważyli się powstać, czy nie z przesiąkniętej czarną zazdrością chęci wdeptania tego odważnego i dumnego z powrotem w brud? (…)
    I to, że Janukowycz i jego poplecznicy to złodzieje epickich rozmiarów, Rosjanie wiedzą. (…) Dlaczego więc zasmuciły ich prawnicze detale odsunięcia złodzieja od władzy? Czemu tak bardzo chcieli, by złodziej został na najwyższej posadzie „bratniego kraju”? Przyczyna ta sama: My swoim złodziejom liżemy buty i wszystko pokornie oddajemy, a oni nie będą? Gadziny!

    Czym jeszcze Majdan naraził się kisielojadom? Oczywiście tym, że Majdan niby zorganizowali Amerykanie. To znaczy, że Rosjanie całkiem poważnie uważają, że dziesiątki tysięcy ludzi będą trzy miesiące stać na mrozie, iść pod pałki i armatki wodne, a w końcu i pod kule – za pieniążki od Wiktorii Nuland. Czy niech nawet za ile tam hrywien dziennie – 100, 200 – ile tam powiedziała rosyjska propaganda? Uwierzyć w to może oczywiście tylko ten, kto sam gotów jest sprzedać się tak tanio. Przy tym to, że Putin otwarcie kupuje Janukowycza obiecankami kredytów, zniżki na gaz – to normalne, on może, tylko Ameryce wara. (…)

    Ale ciekawe: Dlaczego Amerykanie, jeśli ich głównym celem jest zgubić Rosję (…), działają takimi pokrętnymi sposobami? Dlaczego nie kupią sobie rewolucji od razu w Moskwie, skoro to takie proste? Dlaczego wreszcie antymajdan, który przecież, jak uważacie, nie był za pieniądze, wyglądał tak beznadziejnie? Gdzie miliony, które idą walczyć za Janukowycza? I o jakim „przewrocie wojskowym” wy mówicie, jeśli armia nie uczestniczyła w zdarzeniach,a techniki wojskowej i uzbrojenia używali wyłącznie ludzie Janukowycza? Jaka ojskowa junta” dorwała się do władzy, czy jest tam choć jeden wojskowy? Jarosz? Jaką on ma rangę i jaką posadę w nowym rządzie zajął?

    Wszystkie działania nowej władzy są zatwierdzone przez parlament, którego nikt nie rozegnał. (…) Zrobiono wszystko dla jak najszybszego przeprowadzenia uczciwych i demokratycznych wyborów. (…) I zostały one przeprowadzone z zachowaniem wszelkich norm bez względu na wojnę, którą rozpętaliście. (…) A kiedy u was, drodzy Rosjanie, ostatnio odbyły się uczciwe wybory?
    Rosjanie nienawidzą Ukraińców właśnie za to, za zachodni wybór, za dążenie do wolności, demokracji, wartości europejskich. Do członkostwa w UE i NATO.
    Dlaczego? Wiadomo, bo „to wszystko przeciwko Rosji!” Ale jeśli wszystko, co dobre i pożądane, wolne i skuteczne to to, co jest przeciwne Rosji – to czymże jest sama Rosja? Dlaczego cały naród gotów jest na wszystko, byle tylko wyrwać się z „braterskich objęć” i ona nie jest w stanie go utrzymać ani przekupstwem, ani przemocą? Czemu wy, Rosjanie, uważacie, że macie prawo trzymać kogoś siłą (…)
    Ach, no tak: „Obrona Rosjan ukraińskich od strasznych faszystów – nazistów”. (…) Czemu główni rosyjscy bojownicy z nazizmem tak się rwą jeździć do Europy, kupować nieruchomości, uczyć tam dzieci (wśród notorycznych gejów, faszystów i pedofilów). A nawet sam Kisielow się obraził, że pozbawili go wizy? (…)

    Girkin publicznie się skarżył, że ludność obwodów Donieckiego i Ługańskiego nie pragnie iść pod jego wyzwoleńcze flagi, a kto przychodzi, okazuje się zbrodniarzami (…) I dlaczego krew rosyjskojęzycznych leje się tylko tam, dokąd przyszli z Rosji ich „obrońcy” , a w sąsiednich regionach Południowego Wschodu jest spokojnie? Bo nawet Kisielow musiał przyznać, że w Dniepropietrowsku nie ma żadnej „republiki ludowej”, no nie ma i już! (…)
    Rosjanie pałają taką nienawiścią do „Ukrów”, „pindosów”, „gejropejczyków” i oczywiście „Żydów”, , ze najbardziej fanatyczni członkowie NSDAP musieliby poblednąć z zazdrości – a może i z obrzydzenia.
    Ilość uczestników różnych neonazistowskich organizacji z „georgijewskimi” wstążeczkami też jest wiele mówiąca, a obserwatorami na „referendum” na Krymie byli członkowie europejskich skrajnych partii (…)
    „Krymnasz” i dalsze wydarzenia w Donbasie z puktu widzenia ludzkiej moralności też nie dadzą się usprawiedliwić. Niech tam Rosjanie wierzą w „referendum” zorganizowane w 10 dni pod lufami rosyjskich automatów (co przyznał nawet Putin), w którym za anszlusem naprawdę zagłosowało nie więcej niż 30%

    [Tłumaczenie z ukraińskiego – forumowiczka bloga Adama Szostkiewicza o nicku „Marit”

    Odpowiedz
  8. ~Muchor

    I tak nie damy rady liczbowo nadgonić postów pana Marka (aż dziewięć w tym wątku), zatem spróbujmy podawać ciekawe linki. Najlepsze są takie niejednoznaczne propagandowo, bo – jak zawsze – niektóre sprawy są wyraźniejsze po zniuansowaniu.
    Oto np. link o rosyjskim ochotniku, lekarzu z Czukotki:
    http://media-w-rosji.blogspot.com/2014/08/chirurg-z-czukotki-jedzie-na-wojne-za.html
    (to tłumaczenie na polski, pp. Marek, Zbyszek, Vandermerwe i inni mogą przeczytać w oryginale:
    http://rusplt.ru/society/u-opolchentsev-slishkom-mnogo-komandirov-12007.html)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *