Bezimienne mogiły

W Mińsku na spotkaniu w formacie Unia Celna-Unia Europejska-Ukraina nie zapadły wczoraj żadne konkretne ustalenia. Za najważniejszy epizod uznano uścisk ręki prezydentów Poroszenki i Putina. Na zdjęciu, które dziś obiegło światowe media, reporter uchwycił na twarzy Władimira Władimirowicza firmowy uśmiech obłudnego smoka. Plan pokojowy dla Donbasu ma być przedmiotem kolejnych rozmów. Prezydent Putin nie przyjechał do Mińska, żeby nieść pokój wschodowi Ukrainy, lecz żeby zakomunikować zgromadzonym, jak wyobraża sobie nowy ład na starym kontynencie z własną osobą przy pulpicie dyrygenckim.

Prezydent Putin w swoim wystąpieniu przy ciężkim okrągłym stole ani razu nie użył słowa „wojna”. Moskwa nadal stoi na stanowisku, że to, co dzieje się na wschodzie Ukrainy, jest konfliktem wewnętrznym. Rosyjski prezydent mówił najwięcej o technicznych parametrach towarów, które tak mocno różnią się w Unii Celnej i Unii Europejskiej, że uniemożliwi to Ukrainie przy implementacji umowy stowarzyszeniowej z UE dostarczanie czegokolwiek do Rosji, która ma całkiem inne wymogi techniczne. No i Rosja będzie stratna – wyrwanie się Ukrainy z czułych objęć może kosztować Rosję nawet sto miliardów rubli (dlaczego akurat sto miliardów, a nie sto dwadzieścia trzy?). A Ukraina jest mocno zrośnięta wszystkimi więzami gospodarczymi z przestrzenią ekonomiczną WNP, a ta przestrzeń tworzyła się przez stulecia. I tak mówił i mówił, i martwił się i martwił, jak to wszystkim z tego powodu będzie źle, i tak się zamartwił, że w ogóle nie zauważył, że jego armia walczy na terytorium obcego państwa. I że to jest główny powód spotkania. Dostrzegł natomiast, że już są omijane sankcje, a towary europejskie płyną do Rosji przez Białoruś: – Zrywają etykietki albo naklejają nowe i wwożą towar jako białoruski, a jak się przyjrzeć, to proszę bardzo – oryginalna etykietka jest polska [tu wymownie spojrzał na gospodarza spotkania Alaksandra Łukaszenkę].

Jak ten wykład przetłumaczyć? Tezy nie są nowe: Ukraina jest elementem naszej postsowieckiej układanki i jej z naszej wyłącznej strefy wpływów nie wypuścimy po dobroci. „Kształtowana przez stulecia wspólnota” ma w całości należeć do unii organizowanej przez Moskwę. A w niej działają nie mechanizmy rynkowe i konkurencja, a zasady określone przez głównego decydenta. Jak Ukraina będzie nadal się urywać z łańcucha, to wprowadzimy wobec niej sankcje.

Po posiedzeniu w szerokim składzie odbyło się spotkanie dwustronne Putin-Poroszenko. Na konferencji prasowej po rozmowie prezydent Putin powiedział: „Omówiliśmy cały kompleks problemów w naszych stosunkach, przede wszystkim mówiliśmy o współpracy ekonomicznej […], ale nie mogliśmy pominąć sytuacji, jaka ukształtowała się na Ukrainie. Mówiliśmy o konieczności jak najszybszego przerwania rozlewu krwi i przejścia do politycznego uregulowania tych problemów, z którymi Ukraina zetknęła się na południowym wschodzie”.

Świetnie powiedziane: „problemy, z którymi Ukraina zetknęła się”. Poroszenko wyłożył na stół kartę, którą zbił to trucie Putina: pojmanie na wschodzie Ukrainy „zabłąkanych” rycerzy z pskowskiej dywizji powietrznodesantowej. Namacalny dowód na to, że Rosja jest stroną w tym konflikcie, „z którym Ukraina się zetknęła”. To kolejne świadectwo tego, że rozpalona i podsycana z Moskwy rebelia w Donbasie bez militarnego wsparcia Rosji nie byłaby w stanie stawiać czoła siłom operacji antyterrorystycznej. Mamy do czynienia z nowym etapem tej niewypowiedzianej wojny: Rosja udzieliła daleko idącego wsparcia separatystom w ludziach i sprzęcie, dzięki czemu mogli oni przejść do kontrnatarcia.

Zacytuję jeszcze tłumaczenie Putina na temat żołnierzy, którzy trafili w ręce Ukraińców. „Tak, Piotr Aleksiejewicz [Poroszenko] wspominał o tym. Ale przecież wiecie, że i na naszej stronie [granicy] znajdowali się ukraińscy żołnierze. I to nie 5-10, a dziesiątki. Ostatnio przeszło 450. Jeszcze nie mam raportu z ministerstwa obrony, ale pierwsza rzecz, jaką usłyszałem, to że oni kontrolowali granicę [komandosi z elitarnej jednostki?] i mogli się znaleźć na ukraińskim terytorium”. I jeszcze jeden fragment: „Zawieszenie broni? Szczerze mówiąc, nie możemy mówić o warunkach przerwania ognia, o możliwych porozumieniach pomiędzy Kijowem, Donieckiem i Ługańskiem. To nie nasza sprawa, to wewnętrzna sprawa samej Ukrainy”; zadeklarował, że Rosja może być pośrednikiem. Jak widać, wbrew temu, co mówił jeden z bohaterów „Rejsu”, można być jednocześnie twórcą i tworzywem. W tym wypadku – jednocześnie burzycielem, agresorem i rozjemcą. Nowe horyzonty.

Zatytułowałam ten wpis „Bezimienne mogiły”, bo dramatyczny dalszy ciąg ma sprawa, poruszona wczoraj przeze mnie – mowa o potajemnych pogrzebach żołnierzy pskowskiej dywizji powietrznodesantowej. Wczoraj po ukazaniu się materiałów na temat tych wstydliwych pochówków dokonano pobicia dziennikarzy, którzy przybyli na cmentarz w celu sprawdzenia tych danych. A dzisiaj zdjęte zostały z krzyży tabliczki z nazwiskami poległych żołnierzy.

W niedzielnym wydaniu programu (dez)informacyjnego pierwszego programu rosyjskiej telewizji „Woskriesnoje Wriemia” jeden z wątków poświęcono temu, jak kiepsko walczy armia ukraińska, m.in. komunikowano o tym, jak nieludzko traktuje swoich poległych. Jeden z separatystów mówił, że widział, jak zakopywano zwłoki w bezimiennym grobie. I skomentował, że „ukropy” nie mają żadnego szacunku dla ludzi w ogóle, w tym dla swoich żołnierzy. Tymczasem w mediach i w internecie mnożą się doniesienia o kolejnych sekretnych pogrzebach rosyjskich żołnierzy oraz o rosyjskich żołnierzach, którzy wyszli z domu i dotychczas nie powrócili, rodziny nie mają z nimi kontaktu.

27 myśli nt. „Bezimienne mogiły

  1. ~Kalina

    Przewiduje scenariusz jeszcze gorszy: ci zolnierze, ktorzy poslani na wojnę przeciwko Ukrainie wpadną w rece ukrainskie, zostana oficjalnie uznani za dezerterów (bo niby dlaczego nagle znikneli?). A po powrocie stana przed sadem i dostana wyrok, ktory beda odsiadywac w lagrach. No i nie wroca juz, zeby nie opowiadac o przyczynach swojej nieobecnosci. Ta bandycka wladza jest zdolna do wszystkiego. Jesli sie takiego Putina nie przekona rakietami, to dalej rozmowy z nim bedą bez sensu. Ale kto ma te rakiety poslac i to tak, żeby uniemozliwić odwet?:((

    Odpowiedz
  2. ~Muchor

    Pani Kalino,

    Nikt nie ma takich rakiet i nie przekona pana prezydenta Putina. Tzw. Zachód mylnie sądzi, że dla niego ważne są jakieś wskaźniki ekonomiczne i dobrostan ludności Rosji. Nie po to prezydent Putin przywrócił kontrolę środków masowego przekazu, aby ludności Rosji miała otrzymywać jakieś niewłaściwe informacje – a do tego ludność Rosji, niestety, chętnie wierzy w te kłamstwa. I wytrzyma kolejne rundy sankcji. Donbas zostanie obrócony w perzynę, Ukraina będzie krwawić – ale Kreml nie może pozwolić, aby można było łatwo uciec z jego łap. Każdy potencjalny kolejny uciekinier musi być świadom ceny, jaką mu przyjdzie zapłacić za próbę ucieczki, aby w ogóle mu to do głowy nie przychodziło. I naprawdę, „analizy” zachodnich mędrców, że jak rubel spadnie do 60 RUR za 1 euro, to Putin straci 1/3 poparcia – są bzdurne. Oni nie rozumieją, że w Rosji obowiązują inne wartości, co innego jest uważane za cenne. Otóż cenna jest władza i kontrola, cenna jest ziemia i ‚geopolityka’, a nie wolność, praworządność, rozwój gospodarczy czy koniec końców, wygodne i bezpieczne życie.

    Odpowiedz
    1. ~Kalina

      Dokładnie tak jest. Ci ludzie maja rabstwo w krwioobiegu. Licze jednak na jakis przewrot pałacowy na Kremlu ze sluzbami specjalnymi i generalicja w roli głównej. Wówczas jest zwykle szansa na wymuszenie jakichs koncesji

      Odpowiedz
  3. ~Marek

    Litości, budowanie obrazu na przekaziorach ukraińskich o sytuacji w Donbasie jest bardzo infantylne. Już o tym ostrzega się nawet na Zachodzie, ale nie w polskojęzycznych srumediach, zaczadzonych banderowską, rusofobiczną retoryką.

    Putin był dobry, jak Jelcyn w swoim czasie. Wajcha została przestawiona i od czasu przestawienia jest demonizowany, jako wróg pokoju światowego, jak Husein, Kadaffi i inni tolerowani, wspierani, głaskani, pieszczeni, dopóki nie zaczęli prowadzić stosunkowo niezależną politykę.

    Odpowiedz
    1. ~Anna Łabuszewska

      Panie Marku, a co Pan teraz skomentował? Jakoś nie widzę związku – ani z moim tekstem, ani z powyższymi komentarzami Czytelników.
      Pozdrawiam
      Anna Łabuszewska

      Odpowiedz
      1. ~Marek

        Wpis nie dotyczył bezpośrednio Pani artykułu, proszę się nie martwić.
        Jeśli Pani przeszkadza, proszę usunąć.

        Odpowiedz
  4. ~Muchor

    Panie Marku,
    Niech Pan lepiej przeczyta po rosyjsku:
    http://mirror32.graniru.info/blogs/free/entries/228032.html
    http://rbcdaily.ru/politics/562949991986470
    http://tvrain.ru/articles/chto_sluchilos_s_desantnikami_vse_materialy_dozhdja-374606/

    To są te resztki niezależnych mediów rosyjskich, prawie nic nie zostało. A pamiętam jakie ciekawe było rosyjskie dziennikarstwo w latach 90.

    Ciekawa jest Pańska uwaga o „stosunkowo niezależnej polityce”. Istotnie, Zachód (dość naiwnie, jak widać) oczekiwał, że Rosja będzie się zachowywać zgodnie z normami cywilizowanego świata. Np. prezydent nie będzie kłamał w żywe oczy, albo podpisanych umów będzie się dotrzymywać. Ale Rosja to teraz ‚suwerenna demokracja’ zatem nie będzie się poddawać dyktatowi takich zasad.

    Odpowiedz
    1. ~Marek

      wow, na zdjęciach widać granicę, tablice rejestracyjne, a nawet w jakim języku rozmawiają kierowcy tych pojazdów, jakość zdjęć jest powalająca, godna rozpętania ww3.

      Odpowiedz
    2. ~Marek

      Panie Muchor, żeby nie miał Pan wątpliwości.
      Jeżeli USA mają prawo militarnie interweniować w dziesiątkach suwerennych krajów w celu krzewienia swojej demokracji, to Rosja także w obronie swoich rodaków na Ukrainie. Panu może się wydawać, że walenie z rakiet w osiedla mieszkańców w miastach Donbasu to walka z terrorystami. Proszę bardzo, niech Pan tak uważa, każdy ma wolną wolę, a za swoje grzechy odpowie osobiście, także głupcy, mędrcy, ignoranci i inni. Szczęśliwie są ludzie na Bożym Świecie, którzy w ogóle nie podzielą zdania o prawie do mordowania bezbronnych. Do nich należą również Rosjanie, czy to się komuś podoba, czy nie…

      Odpowiedz
      1. ~Muchor

        Tutaj nie dyskutujemy o Amerykanach, jest wiele innych forów, gdzie się to czyni.

        Ale cieszę się, że Pan przyznał, że Rosja militanie interweniuje na Ukrainie. Tym samym przyznał Pan, że pan prezydent Putin jest po prostu kłamcą itd. itd.

        Odpowiedz
        1. ~Marek

          Pan się cieszy, ale nie wiem z czego.
          Proszę czytać uważnie, co napisałem, napisałem o prawie Rosji do interwencji, a nie że interweniuje. Interwencja będzie, gdy ruszą dziesiątki tysięcy żołnierzy, a nie jakieś 10 żołnierzy zagubionych we mgle wg relacji Kremla.

          Putin – kłamca, bo przechwycono 10 żołnierzy po ukraińskiej stronie, śmiech na sali.
          Słyszał Pan o setkach ukraińskich żołnierzy szukających azylu w Rosji i kilkudziesięciu również zagubionych we mgle po stronie rosyjskiej, czy udaje Pan Greka?
          Na marginesie, kłamali wzorcowo chłopcy z Waszyngtonu z prezydentem USA włącznie o broni w Iraku [której nie było, ale wszystkie załgane dowody ją potwierdzały], to są kłamstwa, a nie to, co przypisuje się Putinowi. Nie ta skala.

          Póki co, interwencja nie jest w interesie Rosji. Gdyby była w interesie, już by się dokonała.
          Interwencji pragną bardziej banderowcy z Kijowa i Waszyngtonu, niż Kreml. W końcu trzeba mieć wojnę z wrogiem zewnętrznym, by usprawiedliwić upadek ekonomii, bezrobocie i beznadzieję, którą już niedługo odczują wszyscy Ukraińcy. A skołowany naród, opętany chęcią zemsty może nieoczekiwanie pogonić premiera Jaceniuka i spółkę. I co wtedy? Czas pokaże…

          Odpowiedz
  5. ~Marek Borsuk

    Jasne było ,że spotkanie w Mińsku niczego nie załatwi.Łajdacki uśmiech przy witaniu się z Poroszenko powinien dać dużo do myślenia. Putin jest świadom zróżnicowanych interesów w łonie EU.Unia pod tym względzie jest sparaliżowana .Dodatkowo jest neutralizowana przez wpływowe grupy będące pod silnym wpływem Putina , bądź mające szerokio rozbudowane interesy w Rosji .Nie bez znaczenia jest potężny kapitał rosyjski zainwestowany w EU.Ukraina pozostaje więc prawie sama.
    Prawdę mąwiąc nie znam przyczyn dlaczego do tej pory nie zamknięto granic wschodnich.Pierwszą rzeczą powinna być kontrola granic.I to szczelna . Zamknięce granic uniemożliwiłoby wspomaganie separatystów , jakkolwiek sądzę ,że byli to Rosjanie przeszkoleni do tej akcji.
    Z uwagi na bierność zarówno EU jak i NATO nie od rzeczy byłoby stworzyć w ramach NATO grupy wojsk złożonych np. z Ukraińców , Polaków Estończyków Łotyszy i Litwinów , Słowaków itp.w celach samoobronnych i odstraszających.Zdacydowanymi krokami można ewentualnie Putina powstrzymać.Jeśli się tego nie da zrobić ,wszystkie te kraje wcześniej czy później poczują Rosję na karku.A Unia i NATO pozostaną bierne i będą dykutować na tamaty ,które same znikną po zastosowaniu rozwiązań Putina.NIestety Europejczycy na zachodzie albo zapomnieli historię , albo się jej wcale nie uczyli.

    Odpowiedz
    1. ~Kalina

      Niestety, ale granica wschodnia Ukrainy jest pod kontrola tzw. separatystow. Mam pojecie o sztuce wojennej zadne, ale chyba jest logiczne, ze najpilniejszym zadaniem byloby wlasnie wbicie klina w te „republiki” i odzyskanie kontroli nad granica. Otoczyc i wybic gadzine. Tak czy owak potrzebna Ukrainie pomoc i takiej pomocy nalezy jej udzielic dostarczajac chocby broń.

      Odpowiedz
      1. ~Marek Borsuk

        Zgadzam się.Jeśli już NATO nie jest w stanie zorganizować kontyngentu wojskowego , powinno co najmniej dozbroić armię ukraińską.Samymi występami szefa NATO przed kamerami niczego się nie załatwi , adefiniowanie tego co się dokonało nie ma sensu , gdyż to już znamy i wiemy.

        Pozdrawiam

        Odpowiedz
  6. ~Marek

    Z uwagi na bierność zarówno EU jak i NATO nie od rzeczy byłoby stworzyć w ramach NATO grupy wojsk złożonych np. z Ukraińców , Polaków Estończyków Łotyszy i Litwinów , Słowaków itp.w celach samoobronnych i odstraszających.

    =========

    Na nic tak nie czekacie, jak na polską krew, ukraińską krew, litewską krew, słowacką krew, rosyjską krew i innych słowian.
    Parszywe kreatury. Zamach stanu w Kijowie obnażył WAS bezbłędnie.
    Jesteście zakałą Naszych Ziem Ojczystych.

    Banderowska dzicz nie mogła kilku miesięcy doczekać do powszechnych wyborów, tak ich swędziało. Obalono demokratycznie wybranego prezydenta, rozpędzono połowe parlamentu, a rząd hunty wybrali chłopcy z Waszyngtonu, o czym poinformowała caly swiat niejaka Nuland.

    Odpowiedz
      1. ~Muchor

        Panie Marku,

        Nie czyta Pan moich komentarzy… Już parę tygodni temu wspomniałem Panu, że po polsku nie pisze się „hunta” tylko „junta”. Zapewniam, że nikt w Polsce choćby z minimalnym wykształceniem nie napisałby tego wyrazu tak jak Pan.
        I tak jestem pod wrażeniem bardzo dobrej polszczyzny, rusycyzmy zdarzają się Panu naprawdę rzadko.

        Z zachodnio-słowiańskim pozdrowieniem.

        Odpowiedz
        1. ~Marek

          Coś Panu powiem, jestem Polakiem urodzonym w Polsce na tzw ziemiach odzyskanych, zrodzonym z obu stron przez repatriantów z Kresów. Śmieszą mnie Pana uwagi o moich rusycyzmach, zwłaszcza że nie operuję biegle językiem rosyjskim, nie posługuje się nim, ani prywatnie, ani zawodowo . Błędy popełnia każdy, mogę przeprosić za „huntę”. I jeszcze jedno, widziałem tu poważniejsze błędy ortograficzne, proszę mi wierzyć, nie były to literówki, ale nie zawsze wypada zwracać uwagę dyskutantom. Od dzisiaj będzie „junta” w moich tekstach.

          Odpowiedz
          1. ~Kalina

            Trochę zmienie temat. Rzeczywiście rusofilów i ukrainofobów spotykałam głównie wśród dawnych kresowiaków i ich potomków:)) Ja jestem warszawianka, ale z korzeniami poznańskimi, co jest rekomendacją najlepszą z najlepszych:))

            Odpowiedz
          2. ~Marek

            Pani Kalino, Pani myli się w ocenie, kto kogo lubi. Kresowiacy żyli w społeczeństwie wieloetnicznym. Polacy i Rusini mieszkali obok siebie w Rzeczypospolitej dość zgodnie, nie mają się czego wstydzić, nawet jeśli różniła ich religia, było sporo małżeństw mieszanych. Naród ukraiński, to sztuczny twór wymyślony przez zaborcę austriackiego, ale nawet jeśli teraz wielu uznaje się za Ukraińców, to należy to uszanować i ja to szanuję. Niemniej, co innego zwykły Ukrainiec, a co innego faszysta banderowiec. Właśnie tego bała się junrta kijowska i ich sponsorzy wiadomego pochodzenia. Przegraliby następne wybory, jak poprzednie, stąd Majdan. Przecież miliardy utopione nie mogły się zmarnować. Wszyscy wiedzą, jakie były stawki za stanie w protestach Majdanu. Mam wiadomości z pierwszej ręki. Majdan wybuchł, bo nie było nadziei na wygranie następnych wyborów w normalnym trybie. Te tysiące w Kijowie na Majdanie, to nie cała Ukraina, zapewniam Panią.

            Odpowiedz
          3. ~Kalina

            Panie Marku, jako syn kresowiakow mógłby Pan przynajmniej nie powtarzac bredni rosyjskich (ale i polskich „żubrów”, niestety:)) o nieistnieniu narodowości ukraińskiej. Zapewniam Pana, ze żadni Austriacy tego narodu nie wymyśli, jako że ten narod istniał już z pewnością w wieku XVII, a w wieku XIX był już ukształtowny na tyle, by mieć wlasny literacki jezyk, literaturę i sztuke. Byli tez Ukraincy w sytuacji bardzo podobnej do Polakow: ich ziemie pozostawały pod rozbiorami: rosyjskim i austriackim. Kiedy w latach I wojny światowej wazyły się losy Europy, jaka ma być przyszłość Ukrainy i w jakich granicach, było poważnym pytaniem, a propozycji było kilka. Jedno było pewne: państwo ukraińskie już istniało i nikt nie mógł tego ignorować. A ze wkrótce padlo łupem bolszewików…niestety, ale był to naturalny trend imperializmu rosyjskiego niezależnie od ustroju, który zwykl odmawiać rozmaitym narodom własnego oblicza narodowego i kulturalnego, aby udowodnić, ze powinny nalezec do Rosji. Może Pan nawet nie wie, ze w 1914 roku, kiedy powstała konieczność zinterpretowania bardzo ogólnego manifestu Wielkiego Ksiecia Mikołaja Mikołajewicza do Polakow, powstała komisja z udziałem polskich politykow (m. in. Romana Dmowskiego) oraz przedstawicieli rosyjskich ugrupowań. Głosy, które padały ze strony rosyjskiej, odmawiały Polakom odrebnosci narodowej i udowadniały, że Polacy, to tacy Rosjanie, tylko trochę inni, i żadna niezależność im się nie należy, co najwyżej samorząd terytorialny:))

            Odpowiedz
          4. ~Kalina

            PS. Rozróżnianie „banderowców” od „nie-banderowców” jest próżnym trudem. Ani nie zyje Bandera, ani jego zwolennicy. Nie zyja tez „rezuny”, które siały postrach na Wołyniu i w Galicji w latach 40-ych. Sa po prostu Ukraińcy, którzy chcą dla swego kraju jak najlepiej. A ponieważ chcą jak najlepiej, nie mogą pozwolić, aby Rosja trzymała ich dłużej pod swoim brudnym buciorem. I dziś Ukraińcy dziela się na ludzi przyzwoitych i patriotycznych oraz renegatów, którzy wzdychają do swego rosyjskiego zaborcy. To nie jest nic szczególnego. Każdy naród jest skazony takimi wyrzutkami, polski niestety tez.

            Odpowiedz
        2. ~Marek

          Ani nie zyje Bandera, ani jego zwolennicy.

          =========

          Pani kłamie, przykro mi to pisać wprost.
          Że nie żyje, to prawda, ale fakty o zwolennikach Bandery i jego kulcie są niepodważalne. Pomniki, nazwy ulic, szkoły jego imienia, idą w setki.
          Bohater Narodowy – ogłoszony przez Juszczenkę, to nic nie znaczy?
          A jego wizerunki na Majdanie, na pochodach, symbolika banderowska, to też nic nie znaczy?

          Nie napisałem, że nie ma narodu ukraińskiego dzisiaj, ani wczoraj, czy sto lat temu. Chodzi o genezę tego sztucznego tworu, gdy go powoływano do życia. Teraz nie mam czasu, może później coś dorzucę bardziej szczegółowego.
          Zapytam tylko retorycznie, gdzie podziali się Rusini, którzy od wieków zamieszkiwali Ukrainę, jako krainę geograficzną, bo przecież nie państwo ukraińskie.

          Odpowiedz
          1. ~Kalina

            Zaczne od rzeczy wazniejszej – Ukraina jest spadkobierczynia Rusi Kijowskiej, ktora przyjeła chrzescijaństwo mniej wiecej w tym samym czasie, co ziemie polskie, wiec powtarzanie tych bzdetow o sztucznym tworze naprawde nie ma najmniejszego sensu. Na mapach XVII-wiecznych umieszczana była „Ukraina”, czyli kraina na skraju Europy. Zwłaszcza, ze podobnie jak Polska, Ukraińcy zawsze dopominali sie o swoja niezalezność albo w wojnach z Polska, albo z Rosja. Mieli tylko mniej szczęścia. No i nie mieli Romana Dmowskiego i Komitetu Narodowego Polskiego:)) Przypominam tez w sprawie „sztucznego tworu”, ze za taki sztuczny twór, „wersalskiego bekarta” uznana została przez Rosjan Polska, i to przed II wojna.
            Natomiast fakt, ze pewne kregi ukrainskie dzis odwoluja się do tradycji Bandery, Szuchewycza i UPA zamiast np. do Petlury, jest rzeczywiscie przykre. Tyle tylko, ze ów „Prawy Sektor” zyskał w wyborach parlamentarnych, o ile sie nie myle, ok. 2% poparcia. Wszystkie spoleczenstwa europejskie maja takie swoje „prawe sektory”, Polska tez, wiec rak bym na razie nie zalamywała. Trzeba jednak pamietać, ze radykalizuja sie nastroje społeczne, kiedy niepodleglość jest zagrozona i kwestionowana przez zewnetrznego wroga. Obawiam sie, ze w nowej Ukrainie dzieki durnym Rosjanom „Prawy Sektor” i Bandera bardzo zyskają na popularnosci.

            Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *