Putin i trybunał

17 lipca. Wracam ponownie do tematu katastrofy Boeinga 777 w niebie nad Donbasem. Nie ma spokoju pod kremlowskimi oliwkami – do gry wszedł sam głównodowodzący, prezydent Władimir Putin. We wczorajszej rozmowie z premierem Holandii Markiem Rutte Putin dobitnie powiedział, że Rosja uważa za „przedwczesne” i „kontrproduktywne” propozycje utworzenia międzynarodowego trybunału, który miałby ustalić winę i pociągnąć do odpowiedzialności osoby, winne śmierci pasażerów samolotu Malezyjskich Linii Lotniczych, zestrzelonego nad wschodnią Ukrainą. Stanowisko Rosji już znamy z oświadczeń kilku dyplomatów, przygotowujących grunt pod oświadczenie Putina. Od mieszania tego gorzkiego cukru w szklance słodyczy nie przybywa, nie przybywa też po stronie rosyjskiej argumentów, które miałyby kogokolwiek przekonać, że taki międzynarodowy arbitraż jest zbędny w tej zawiłej historii.

Putin nie usynowił oficjalnie zielonych ludzików, którzy wjechali na terytorium Ukrainy, by wywołać i wesprzeć zbrojnie separatystyczną rebelię. Co więcej, wyparł się ich kilkakrotnie, nawet gdy zostali złapani za rękę (zabłądzili; z ukraińską armią walczą traktorzyści i górnicy Donbasu – to słyszeliśmy od Putina). Konwoje, które dowożą do Donbasu Bóg wie co, nazywa się oficjalnie humanitarnymi, Putin nie przyznał się, że wysyła na Ukrainę czołgi i wyrzutnie rakiet. W czerwcu ubiegłego roku rosyjska telewizja donosiła: „Nieba nad Donieckiem bronić będą wyrzutnie Buk”, które separatyści mieli przejąć w zdobytej bazie ukraińskiej armii. http://www.vesti.ru/doc.html?id=1741703

Prezydent Putin w rozmowie z holenderskim premierem wyraził też wielkie niezadowolenie z powodu „wrzutek” medialnych różnego rodzaju wersji, „noszących jawnie upolityczniony charakter”. Niepokój prezydenta Rosji wywołały zapewne liczne publikacje, opierające się na przeciekach z raportu międzynarodowej komisji śledczej. Prace nad raportem zakończono 1 lipca, z publikacji wynika, że komisja ustaliła: rakietę ziemia-powietrze wystrzelono z Buka, który znajdował się na terytorium kontrolowanym przez separatystów. Rosyjskie media tymczasem już od roku kolportują rozliczne wersje autorstwa katastrofy i wcale się nie ograniczają. Widzowie i czytelnicy najpopularniejszych rosyjskich mediów mogli się dowiedzieć, że: samolot zestrzeliło ukraińskie lotnictwo (myśliwiec lub rakieta powietrze-powietrze wystrzelona z samolotu), Buk był ukraiński, celem ostrzału był prezydencki samolot, wiozący akurat Putina na pokładzie itd. Jeśli nie są to wrzutki medialne noszące jawnie upolityczniony charakter, to co nimi jest?

Jeszcze jeden aspekt rozmowy. Jak można przeczytać na stronie internetowej Kremla, podczas rozmowy „zaakcentowano, że mechanizm sądowy i pociągnięcie do odpowiedzialności winnych […] powinny być obiektywne […] oraz w pełnej zgodzie z rezolucją 2166 Rady Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych z 21 lipca 2014 przyjętej z inicjatywy Rosji”. Zajrzałam do tej rezolucji (http://www.un.org/ga/search/view_doc.asp?symbol=S/RES/2166(2014)&Lang=R), nie ma w niej nic, co byłoby sprzeczne z obecnymi inicjatywami Malezji czy Holandii, natomiast w kilku miejscach mówi się o udostępnieniu miejsca katastrofy śledczym, pełnej współpracy itd. Kreml informuje, iż rezolucja 2166 została przyjęta z „inicjatywy Rosji”. Przejrzałam doniesienia medialne sprzed roku. Projekt rezolucji wniosła Australia. Rosja dołączyła swoje poprawki (http://mir24.tv/news/world/10922892). Przedstawiciel Rosji przy ONZ Witalij Czurkin popisał się skrzydlatą frazą: „Nie należy zmieniać dyskusji o tragedii w farsę”. Pinokio ze swoim długim nosem kłamczucha to płaskonosy pekińczyk przy tych mistrzach.

W dzień rocznicy w gazetach i portalach internetowych jest bardzo wiele materiałów poświęconych katastrofie i śledztwu w sprawie wyjaśnienia okoliczności. Borys Sokołow w opozycyjnych „Graniach” pisze: „Najwięcej emocji towarzyszy trybunałowi […]. Malezja, do której należał zestrzelony samolot i której obywatele zginęli, Holandia, która straciła w katastrofie swoich obywateli, Ukraina, nad której terytorium miała miejsce katastrofa, a także inne kraje popierają inicjatywę utworzenia trybunału. Przeciwko jest tylko jeden kraj – Rosja, która konsekwentnie podkreśla, że nie ma nic wspólnego z katastrofą Boeinga. Ale jeśli tak rzeczywiście jest, to zupełnie niezrozumiałe jest, dlaczego na Kremlu tak się wszyscy denerwują. Przecież samolot nie należał do Rosji, nie był w Rosji wyprodukowany ani skonstruowany, jej obywateli nie było na pokładzie, samolotu nie zestrzelono nad rosyjskim terytorium. Wydawałoby się, cóż, niech innych o to głowa boli. Tymczasem najważniejsze osoby w Rosji angażują się i wyrażają zaniepokojenie, dlaczegóż to rosyjskich ekspertów nie dopuszcza się do materiałów śledztwa i z Rosją nie konsultuje się wstępnie kwestii trybunału międzynarodowego. Kiedy w 1988 roku Amerykanie zestrzelili nad Zatoką Perską irański samolot […], Moskwa nie wyraziła życzenia, by wziąć udział w śledztwie. A na ten właśnie wypadek powołują się [minister spraw zagranicznych] Ławrow i Putin, sprzeciwiając się stworzeniu trybunału – argumentują, że wtedy nikt nie dopominał się trybunału. Owszem, nie dopominał się, gdyż USA od razu przyznały się, wzięły na siebie odpowiedzialność i […] wypłaciły Teheranowi rekompensatę. W przypadku malezyjskiego Boeinga tragedia wydarzyła się na terytorium, którego nie kontrolowały ukraińskie władze, a donieccy separatyści, których ścisłe związki z Rosją nigdy nie były tajemnicą. […] Ukraiński rząd na obszarze, kontrolowanym przez prorosyjskie siły, nie może prowadzić czynności śledczych. Holandia i Malezja też nie, gdyż marionetkowych Donieckiej i Ługańskiej Republik Ludowych nikt na świecie nie uznaje. I właśnie tu jest miejsce na międzynarodowy trybunał. […] Dla Putina ważne jest niedopuszczenie do utworzenia międzynarodowego trybunału. Bez trybunału raport śledztwa zostanie opublikowany, Rosję pokrytykują, a następnie o temacie zapomną. Inna sprawa, jeżeli będzie pracował trybunał międzynarodowy. Będzie zbierał materiały dowodowe, przesłuchiwał świadków, cały czas będą powody do poruszania tego tematu w mediach. Może powstać pytanie, a co ci ludzie z Bukiem robili na terytorium Ukrainy, kto ich tam posłał? […] Powstanie męcząca dla Putina analogia z trybunałem w Hadze, przed oblicze którego trafili Milosević, Karadżić, Mladić. Można nie mieć wątpliwości, że Rosja zablokuje w Radzie Bezpieczeństwa ONZ powołanie trybunału […]. I trudno będzie uciec od wrażenia, że na złodzieju czapka gore. Wniosek o trybunał można poddać pod głosowanie Zgromadzenia Ogólnego, gdzie Rosja nie ma prawa weta.[…] Ale taka rezolucja nie nakłada na członków ONZ obowiązku współpracy z trybunałem. Za Putina Rosja współpracować z trybunałem nie będzie”.

Na koniec jeszcze kilka informacji związanych z tragiczną rocznicą.

Dzisiaj australijskie wydanie gazety „The Daily Telegraph” opublikowało wideo z miejsca katastrofy, zrobione przez separatystów tak zwanej Donieckiej Republiki Ludowej bezpośrednio po wypadku (film można obejrzeć m.in. tutaj: http://echo.msk.ru/blog/echomsk/1586384-echo/). Wstrząsające.

Zestawienie rozbieżności pomiędzy Rosją a resztą świata zamieścił dziś rosyjski portal RBC: http://top.rbc.ru/politics/17/07/2015/55a75ab59a79476cfe87c4ce

Agencja RIA Novosti wykazała się dziś niezwykłym cynizmem: ogłosiła konkurs wiedzy o katastrofie. Prawidłowe odpowiedzi nagradzano radosnym: „gratulujemy!” Po kilku godzinach ze strony internetowej agencji zniknęła informacja o konkursie, kierownictwo zamieściło przeprosiny. (http://www.svoboda.org/content/article/27133998.html).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *