Młodokremlowcy na start

22 sierpnia. Ciemne korytarze Kremla zawsze przyciągały uwagę świata. Spiski, intrygi, zawiłe plany, wojny podjazdowe zwalczających się koterii w najbliższym otoczeniu władcy dawały i dają nieodmiennie znakomitą pożywkę interpretatorom. Znawcy pokrętnych tajemnic kremlowskiego dworu mają od dwóch tygodni nowy temat do przeanalizowania: dlaczego Putin odwołuje poszczególne osoby z dotychczasowego „najbliższego kręgu” i zastępuje je osobami młodszymi, które karierę zawdzięczają prezydentowi? Przedmiotem rozważań jest dymisja Siergieja Iwanowa ze stolca szefa administracji prezydenta (http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2016/08/18/kadry-w-tas/) i wprowadzenie na ten wysoki urząd mało znanego klerka Antona Wajny.

Ta zmiana personalna była bardzo zaskakująca. Wajno niczym nie zasłynął, niczym się nie wybijał, niczym nie błysnął w świecie biurokracji. Jego nazwisko nie pojawiało się nigdy na giełdzie kandydatów do obsadzenia ważnych posad. Był jednym z kamyczków, które tworzą nieciekawą urzędniczą mozaikę na ścianach biurowych pomieszczeń Kremla.

Wajno ma 44 lata, jest o pokolenie młodszy od Iwanowa i innych bliskich współpracowników Putina z najbliższego kręgu. Pochodzi z Estonii (w wersji estońskiej jego nazwisko pisze się Vaino), jest wnukiem Karla Wajny, pierwszego sekretarza Estońskiej Partii Komunistycznej w latach 80., kształcił się na prestiżowej uczelni w Moskwie (MGIMO). Próbował sił w dyplomacji, potem mozolnie wspinał się po szczeblach kariery w kancelariach rządu i prezydenta, ostatnio był zastępcą szefa administracji prezydenta, odpowiadającym za prace organizacyjne. Żadnych spektakularnych wpadek, żadnych wybitnych osiągnięć. Ot, życie faceta z teczką pełną dokumentów wagi państwowej, zawsze ogolonego, ostrzyżonego, w niewygniecionym garniturze, nabierającego coraz większej biegłości w załatwianiu ważnych spraw w ważnych kręgach, spokojnego, lojalnego, bez zarzutu.

I można by przy studiowaniu biografii nowego szefa prezydenckiej administracji umrzeć z nudów, gdyby nie to, że w pewnym momencie Anton Wajno zapragnął również – tak trochę na boku – zrobić karierę naukową. A może nie tyle zrobić karierę, ile dokonać rzeczy ważnych dla całej ludzkości. Owóż, na początku dekady opublikował on kilka prac naukowych z zakresu futurologii. Szczególnie pochylił się nad przyrządem, pozwalającym kumulować wiedzę. Nooskop, bo tak nazywa się to cudo wymyślone przez niepozornego urzędnika putinowskiego gmachu władzy, pomaga „materializować moment przejścia życia z przestrzeni w czas”, ma to służyć przewidywaniu np. kryzysów w gospodarce. Wiem, trudno to zrozumieć, ja też mam problem. Poczytajmy dalej: „Nooskop składa się z sieci przestrzennych skanerów – pisze wizjoner – przeznaczonych do rejestracji zmian w biosferze i działalności człowieka z pomocą transakcji – klatek współ-Bytu – w postaci skrzyżowania przestrzeni-czasu-życia […] Nowy paradygmat zarządzania polegać ma nie na gromadzeniu doświadczeń przeszłości, a kapitalizacji przyszłości”. O co w tym wszystkim chodzi? Nie bardzo wiadomo. Jedni mówią o zbieraniu do kupy zbiorowego doświadczenia ludzkości, drudzy o futurystycznych wizjach. Prace Wajny były jednak publikowane w poważnych czasopismach, takich jak „Problemy Ekonomii i Prawa”, cytowane itd. Takie publikacje potrzebne są w procesie otrzymywania uczonych tytułów.

Można w tym kontekście sięgnąć po popularna teorię spiskową, że Putin interesuje się ezoteryką, sposobami wszelakimi przedłużania młodości i życia i chętnie nadstawia ucha, gdy mowa o praktykach ocierających się o zjawiska paranormalne (pisałam o tym w blogu w cyklu „Putin i nieśmiertelność”). A może kandydatura Wajny spodobała się Putinowi z przyczyn czysto pragmatycznych. Jak mówi Siergiej Aleksaszenko (ekonomista, b. wiceszef banku centralnego), „Putin wprowadza [do struktur władzy] kolejną generację ludzi, uruchamia windy awansu dla młodszych technokratów, czyli ludzi, którzy nie mają ani światopoglądu, ani wartości, za to mają wpojone, że należy słuchać zwierzchnika i wykonywać jego polecenia. […] Tacy ludzie mogą być wykonawcami poleceń, ale mogą też mieć własne pomysły, niemniej jedynie w ramach wyznaczonych odgórnie. Putin stopniowo wymienia kadry. Stara gwardia odchodzi, przychodzą ludzie, którzy wszystko zawdzięczają Putinowi. Żaden z nich w tej chwili nie ma własnych ambicji politycznych. Z punktu widzenia prezydenta – tak, to o to chodzi, bo tacy ludzie nie są w stanie zorganizować przewrotu pałacowego. Nominacja Antona Wajno jest symboliczna. Szef administracji prezydenta to człowiek, który pilnuje drzwi głównego gabinetu. Może tam w każdej chwili sam wejść. Z teczką dokumentów. Ale także ze szkatułką czy nożem do lodu”.

W ciekawych kategoriach się obracamy – intrygi, spiski, przewroty pałacowe, nóż do lodu. Jak gdyby od czasów pierwszych Rurykowiczów nic się nie zmieniło. Jeśli nie liczyć nooskopów.

6 myśli nt. „Młodokremlowcy na start

  1. Ana

    Jestem zawiedziona 🙁 czyli nic o nim nie wiadomo, żadnych pikantnych historii, ani ciekawych cytatów, kompletny no-name

    Odpowiedz
  2. Anna Łabuszewska

    Szanowna Pani Ano! Pan Wajno wynalazł nooskop. Czy to Pani nie zachwyca, czy to Pani nie wystarcza? Który z szefów prezydenckich kancelarii na świecie może się poszczycić takim dorobkiem?
    Pozdrawiam serdecznie
    Anna Łabuszewska

    Odpowiedz
    1. Muchor

      Wydaje mi się, że fakt iż nie ma nic sensacyjnego w życiorysie nowego szefa kancelarii prezydenta, jednak – na swój sposób – jest znaczący. Dyktatorzy zazwyczaj otaczają się wiernymi miernotami na końcowym etapie swoich rządów (uwaga: nie twierdzę, że pan Wajno jest miernotą – fakt badania nooskopów dość dobitnie obala taką hipotezę). Ten etap może trwać długo, to że poprzedza etap finalny nie oznacza, że musi trwać krótko. Oznacza jednak ogólne wyjałowienie podłoża – główny aktor jest już zmęczony, jego kolejne pomysły są naturalnie wspaniałe (tak twierdzi jego otoczenie), ale kraju już do przodu nie posuwają. A takie otoczenie gwarantuje, że coś naprawdę ożywczego ma małe szanse dotarcia do prezydenta.
      Swoją drogą to ciekawe – czy można interpretować nooskopy jako współczesną formę łysenkizmu? To chyba przedwczesne podejście, ale może będzie okazja aby twórczo rozwijać takie badania, naturalnie wraz z zastosowaniami? Może dałoby się Skołkowo jakoś przekierować na takie nowe, jeszcze niezbadane dziedziny?

      Odpowiedz
      1. Anna Łabuszewska

        Szanowny Panie Muchor! Bardzo dziękuję za ciekawy komentarz. Wielkie zainteresowanie wnętrzem kremlowskiego dworu jest jak najbardziej uzasadnione. Próba rekonstrukcji mechanizmów działania tegoż jest sportem ekstremalnym. I w przypadku ostatnich posunięć kadrowych obserwatorzy są zawieszeni pomiędzy wersją oficjalną (Iwanow odszedł na własną prośbę) a mnogimi wersjami nieoficjalnymi, słuchami (nie wiadomo, przez kogo rozpylanymi i w jakim celu). Najciekawsze są te elementy układanki, które wypadają spomiędzy szczelnie ustawionych zasieków, broniących Kreml przed okiem zewnętrznych obserwatorów. Bo jednak wypadają. I odsłaniają fragmenty politycznych malowideł.
        Bardzo ciekawa Pańska uwaga o wyjaławianiu się podłoża. System oparty na nienaturalnym doborze kadr z wąskiego kręgu stopniowo degenerujących się i durniejących w bogactwach osobników jest niewydolny, to widać. Model ssania z renty naftowej się skończył i teraz opasły pasożyt rozgląda się, gdzie ma przyłożyć swoją żarłoczną ssawkę, z czego czerpać na swoje utrzymanie. Rozglądanie się Putina za nowymi kadrami wynika zapewne z tego właśnie. System jest w stanie się zmienić tylko o tyle, o ile jest to niezbędne do ograniczonej reprodukcji i trwania.
        Czy pan Wajno jest w stanie spełnić pokładane w nim nadzieje, czy zostanie na dłużej, na krócej? Może będzie sprawnym zarządzającym urzędem, a role polityczne spełniać będą Dmitrij Pieskow (rzecznik) i Wiaczesław Wołodin (zastępca szefa administracji, choć nie wiem, jak długo, bo po Moskwie chodzą ploty, że ma zostać przewodniczącym Dumy).
        Jeszcze raz dziękuję za komentarz, pozdrawiam
        Anna Łabuszewska

        Odpowiedz
  3. Ana

    nie wiem co to ten nooskop (nie ogarniam), ale może właśnie tym zachwycił Putina? =) I może teraz jego naukowa kariera rozkwitnie? 🙂

    Odpowiedz
    1. Anna Łabuszewska

      Szanowna Pani Ano! Proszę się nie stresować, nie Pani jedna nie ogarnia, co to za cudowny przyrząd. Ja też nie, chociaż przeczytałam kilka książek Strugackich, Lema, Dicka i in.
      Pozdrawiam
      Anna Łabuszewska

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *