Rybka zwana Nastią

10 lutego. Polityka i seks. Seks i polityka. Linie tych współrzędnych przecinają się w różnych punktach jak świat światem. W Rosji seks-afery w świecie polityki powtarzają się z zadziwiającą regularnością. W ostatnich dniach burzę o ciężkim zabarwieniu erotycznym wywołała pewna szczupła dziewczyna, która wkręciła w skandal jednego z najbogatszych oligarchów i zasłużonego eksdoradcę prezydenta Rosji obecnie zarządzającego aparatem rządu. Media społecznościowe rozgrzały się do czerwoności po tym, jak kolejny materiał kompromitujący członków elity polityczno-biznesowej opublikował Aleksiej Nawalny (https://www.youtube.com/watch?v=RQZr2NgKPiU). Ale po kolei.

Nawalny od dawna prowadzi działalność polityczną pod hasłem tropienia korupcji na wysokich szczeblach politycznych. Co pewien czas publikuje w mediach społecznościowych kolejne śledztwa dotyczące zadziwiająco jak na kieszenie urzędnicze okazałych nieruchomości i innych dóbr członków putinowskiej elity. W najnowszym materiale przedstawił bajeczną rezydencję i wypasione moskiewskie mieszkanie należące do Siergieja Prichod’ki, w przeszłości doradcy prezydenta ds. międzynarodowych, obecnie człowieka zajmującego kluczową funkcję w rządzie Miedwiediewa. Skąd Prichod’ko miał na to pieniądze? – zadaje pytanie Nawalny. I sugeruje, że pieniądze na zbytki otrzymał on od oligarchy Olega Deripaski. Gdzie w takim razie seks-afera, spytacie. Ot, Nawalny wziął pod lupę kolejnego skorumpowanego urzędnika. Wszyscy znowu wzruszą ramionami, bo czym się tu podniecać. Korupcja była, jest i będzie. Wielkie rzeczy. Czemu więc publiczność tak ochoczo rzuciła się na przypadek Deripaski-Prichod’ki? Ano, dlatego że wszystko zaczęło się od niedyskrecji pewnej pikantnej dziewczyny z Bobrujska, Anastazji Waszukiewicz, używającej pseudonimu Nastia Rybka.

Nawalny przedstawił to mniej więcej tak: moje sztaby w całej Rosji nachodzą różni ludzie, niezadowoleni z naszej działalności – wiadomo, policja, jakieś nasłane draby, wkurzone babcie wielbiące Putina. Ale pewnego dnia wmaszerowały do siedziby sztabu w Moskwie wysztafirowane lafiryndy w lateksie i zaczęły się ostro przystawiać do obecnych współpracowników Nawalnego. Zostały szybko i stanowczo wyproszone. Eksperci fundacji Nawalnego zaczęli szperać w internetach, by zobaczyć kto zacz. Okazało się, że grupa panien w lateksie niedawno wzięła udział w demonstracji pod ambasadą USA w Moskwie. Z tym że wtedy dziewczęta były bez lateksu i w ogóle bez żadnego przyodziewku. W ten sposób okazywały poparcie oskarżanemu o molestowanie współpracownic hollywoodzkiemu producentowi Harveyowi Weinsteinowi. Jedna z uczestniczek nagiego show przedstawiająca się jako Nastia Rybka o wszystkich swych poczynaniach informowała na bieżąco na swoim profilu na Instagramie. I na tym właśnie profilu współpracownicy Nawalnego znaleźli relację z rejsu, jaki Nastia latem 2016 roku odbyła u wybrzeży Norwegii na pięknym jachcie w towarzystwie Olega Deripaski i człowieka łudząco podobnego do Siergieja Prichod’ki.

Swoje wrażenia z rejsu płoche dziewczę z Białorusi opisało w książce „Dziennik. Jak uwieść miliardera”. Nastia wywodzi się ze szkoły uwodzicielek, prowadzonej przez niejakiego Aleksa Lesleya (prawdziwe nazwisko Kiriłłow), aferzysty i mistyfikatora, który mieni się pisarzem. „Dziennik” Rybki wydało znane wydawnictwo Eksmo w 2017 roku. Ciekawe pozycje wynajdują redaktorzy moskiewskich wydawnictw i rzucają od niechcenia na rynek księgarski.

Nawalny zacytował kilka fragmentów dzieła Rybki. Eksperci jego fundacji porównali opisy zawarte w książce z innymi materiałami w otwartym dostępie i doszli do wniosku, że opisywany przez Rybkę niejaki Rusłan to Deripaska, a ważny starszy pan towarzyszący mu na jachcie to Siergiej Prichod’ko. I że jacht Deripaski rzeczywiście pływał u wybrzeży Norwegii latem 2016 roku.

Wedle relacji Rybki, panowie podczas podróży rozmawiali o ważnych sprawach, również w towarzystwie wieszających się im na szyi dziewcząt (na jachcie bawiła się nie tylko Nastia, ale i jej koleżanki po fachu). Jak relacjonuje Nawalny, treść rozmów wskazywała na to, że Deripaska był ogniwem pomiędzy szefem kampanii kandydata Trumpa, lobbystą Paulem Manafortem a Prichod’ką, który przekazywał cenną wiedzę o tym, jak wyglądają kulisy walki o Biały Dom, na Kreml.

Brzmi jak fantastyka. I to zdecydowanie nienaukowa. Życie pisze zadziwiające scenariusze. To zapewne nie koniec tej frapującej historii. Deripaska dziś oznajmił, że poda pannę Waszukiewicz do sądu za rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji z życia osobistego. Agencja Roskomnadzor wprowadziła zakaz rozpowszechniania materiałów Nawalnego (jego film na Youtube miał po dwóch dniach ponad trzy miliony odsłon). Panna Waszukiewicz tymczasem – która już dorobiła się własnego hasła w rosyjskiej Wikipedii (!) – występuje z coraz to nowymi rewelacjami. Wpierw oskarżyła Deripaskę i Prichod’kę o dokonanie na niej zbiorowego gwałtu, a potem oznajmiła, że to żart. Ostatnio zażądała od Deripaski, aby się z nią ożenił. A to na pewno nie jest ostatni akord w tej zawiłej historii. I na pewno nie najciekawszy.

Skandal Rybki wywołał dawno niewidzianą falę dowcipów. I to nie tylko podkreślających wulgarną stronę wydarzeń. Zdarzają się i subtelne. „Pewnego dnia spytano Paulo Coelho: – Jak to jest być najwybitniejszym pisarzem współczesności? Coelho odparł: – Nie wiem, nie jestem Nastią Rybką”.

2 myśli nt. „Rybka zwana Nastią

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *