Obywatele, ojczyzna w niebezpieczeństwie: nasze czołgi na obcej ziemi!

Znowu zaczynam od utworu literackiego – tym razem to słowa wielkiego poety, wspaniałego barda Aleksandra Galicza. Napisał je po interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji w 1968 roku. Ta analogia powtarza się od wczoraj w wielu komentarzach dotyczących sytuacji na Krymie i wokół Krymu.
„W związku z ekstraordynaryjną sytuacją, panującą na Ukrainie, zagrożeniem życia obywateli Federacji Rosyjskiej, naszych rodaków, kontyngentu wojskowego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, rozmieszczonego na mocy międzynarodowej umowy na terytorium Ukrainy (Autonomiczna Republika Krym) na podstawie punktu g części 1 artykułu 102 konstytucji Federacji Rosyjskiej składam w Radzie Federacji Zgromadzenia Narodowego Federacji Rosyjskiej wniosek o użycie Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy w celu normalizacji sytuacji społeczno-politycznej w tym kraju”. Taki tekst pojawił się wczoraj na oficjalnej stronie internetowej prezydenta Federacji Rosyjskiej.
Rada Federacji w soboty nie zasiada, trzeba było zwołać posiedzenie w trybie ekstraordynaryjnym. Ilu było senatorów na sali? Tego nikt nie wie. Kamera pokazywała tylko stół prezydialny, za którym siedziało pięcioro funkcyjnych, trybunę, z której występowało kilku „dyskutantów” oraz tablicę, na której wyświetlano wyniki głosowania. Na ogół relacje z Dumy i Rady Federacji poza wyimkami z wystąpień pokazują ogólny plan sali posiedzeń, czasem zbliżenie na tę czy inną ławę poselską, w której wybrańcy narodu rosyjskiego przysypiają lub gwarzą, czytają komiksy czy rozwiązują krzyżówki. Tym razem obeszło się bez wizualnego potwierdzenia obecności 90 (spośród 166) senatorów, którzy podobno byli na sali. W każdym razie głosy 90 senatorów obliczał elektroniczny system do głosowania i wyświetlał je na tablicy. Wniosek prezydenta został przyjęty jednogłośnie: 90 głosów za wprowadzeniem rosyjskich wojsk na terytorium suwerennego państwa ościennego. Nikt nie spytał, w jaki sposób „życie obywateli Federacji Rosyjskiej, życie naszych rodaków” jest zagrożone, kto im grozi i w jaki sposób. I wniosek prezydenta, i przyzwolenie Rady Federacji złamały postanowienia traktatu o przyjaźni z Ukrainą – w tym przede wszystkim punkt o poszanowaniu integralności terytorialnej i zasadę niestosowania siły lub groźby jej użycia.
Zresztą akcja senatorów była już i tak cokolwiek spóźniona – bo już w przeddzień na Krymie wylądowały rosyjskie samoloty transportowe ze sprzętem i ludźmi. Sekretarz prasowy prezydenta Dmitrij Pieskow oświadczył tymczasem, że termin i skala operacji wojskowej na Krymie nie zostały jeszcze określone.
Wczoraj i dzisiaj przez cały czas napływają trwożne wieści. Na Krymie władzę przejęli uzurpatorzy ochraniani przez uzbrojone formacje w maskach i bez. Wypowiedzieli oni posłuszeństwo władzom w Kijowie. Za jedynego prawowitego przedstawiciela władz uważają siebie oraz Wiktora Janukowycza, który przebywa na terytorium obcego mocarstwa. Interwencja wojskowa Rosji na Krymie jest faktem. Krymscy Rosjanie witają rosyjskie wojska. Niektórzy nie kryją radości, niektórzy – obawy, co z tego wyniknie.
Zagrodzono trasę łączącą półwysep z resztą Ukrainy. Na Ukrainie ogłoszono mobilizację.
Grupa robocza przedstawicieli władz Krymu już działa w Moskwie, prosi o pomoc materialną, a ta ma wynieść 6 mld dolarów. Dzięki temu mieszkańcy Krymu będą mieli zagwarantowane wypłaty emerytur i pensji – tłumaczą.
Pierwszą wojnę czeczeńską Rosja z kretesem przegrała w sferze medialnej. Wyciągnięto z tego wnioski. Choćby tylko na użytek wewnętrzny. Dziś na wyczyszczonym z niepożądanych elementów polu informacyjnym bezwstydnie sprzedaje się bezmiar kłamstw i przeinaczeń. Szanowni telewidzowie, którzy nie lubią ruszać się z wersalki i nie mają w zwyczaju weryfikować prawd spływających na nich z ekranu, przyswajają kolejne lekcje nienawiści do najbliższych sąsiadów, narodu bratniego przecież jak żaden inny, a jednocześnie narodu „eurobanderowców”, „faszystów”, „prowincjonalnych prymitywów” (to kilka bardziej przyzwoitych wyrażeń zaczerpniętych z szerokiego strumienia rosyjskiej propagandy). Wczoraj wieczorem podano wiadomość, że lider majdanowej organizacji Prawy Sektor Dmytro Jarosz zwrócił się do lidera kaukaskich dżihadystów Doku Umarowa (który już ma podobno nie żyć – http://labuszewska.blog.onet.pl/2014/01/18/smierc-po-raz-osmy/), by w odwecie za najazd na Krym dokonali ataków terrorystycznych na Rosję. Dzisiaj Jarosz dementował te rewelacje. Trwa też dezinformacja na temat rzekomego napływu uchodźców ze wschodnich prowincji Ukrainy do Federacji Rosyjskiej – w ciągu dwóch tygodni miało to być nawet 140 tysięcy. Pierwyj Kanał zilustrował ten temat zdjęciami z granicy ukraińsko-polskiej. Odpowiedzią rosyjskich blogerów było zamieszczenie w internecie zdjęcia z przejścia granicznego pomiędzy Rosją a Ukrainą w Niechotiejewce – kompletnie pustego. Podpis pod zdjęciem: To tędy przechodzą tysiące uchodźców z Ukrainy? (http://www.echo.msk.ru/blog/echomsk/1270272-echo/).
Nie wszyscy Rosjanie czerpią wiedzę na temat wydarzeń na Ukrainie z zombojaszczika. Nie wszystkim podoba się polityka „starzejącego się marazmatika” (jak określają Putina liczni uczestnicy dyskusji na forach internetowych). Podczas dzisiejszej demonstracji antywojennej w Moskwie, na którą przyszło ponad tysiąc osób, zatrzymano 360 uczestników, kilkadziesiąt osób – w Petersburgu. Za to podczas 20-tysięcznego marszu popierającego „rodaków na Ukrainie” policja nikogo nie zatrzymywała, wręcz pomagała. W internecie trwa zbieranie podpisów pod protestem przeciwko mieszaniu się przez Rosję w wewnętrzne sprawy Ukrainy. „My, niżej podpisani oświadczamy o niezgodzie na politykę, którą bez żadnych wyjaśnień prowadzą władze naszego kraju w stosunku do Krymu. Ta polityka: przygarnięcie obalonego prezydenta Janukowycza, rozpowszechnianie informacji o nieistniejących „bandach” i prześladowaniach, jakoby zagrażających rosyjskim mieszkańcom Krymu, wreszcie przerzucenie na terytorium Ukrainy choćby nawet tylko ograniczonego kontyngentu – w żadnym razie nie sprzyja podtrzymaniu pokoju na Ukrainie. Wręcz przeciwnie – prowadzi do zaostrzenia i tak skomplikowanej sytuacji”.
Tak ostra, szybka – niespełna tydzień po zakończeniu igrzysk w Soczi – i zdecydowana akcja Kremla wobec Ukrainy może świadczyć o tym, że obalenie Janukowycza Putin uznał za poważną strategiczną porażkę, która położyła się cieniem na jego wizerunku cara, który podnosi z kolan naród rosyjski. Zajęcie Krymu miałoby być sposobem na zneutralizowanie tego nieprzyjemnego dla cara efektu.
Znakomity dziennikarz, pisarz, nieżyjący już dziś wieloletni korespondent Radia Swoboda Piotr Vail napisał kiedyś: „Podwórkowa moralność, równa tej średniowiecznej uznaje, że wielkie mocarstwo to nie to, które stwarza warunki dobrego życia dla swoich, a to, które jest zdolne zabić jak najwięcej obcych”.
Celowo pominęłam w tekście aspekt międzynarodowych reakcji na kryzys wokół Krymu. Bo to temat na oddzielną dysertację. A temat wróci.

9 komentarzy do “Obywatele, ojczyzna w niebezpieczeństwie: nasze czołgi na obcej ziemi!

  1. ~Marek Borsuk

    Ta zmasowana akcja propagandowa rosyjskich stacji tv przypomina jako żywo niemieckie lata trzydzieste.Wielkiego wyboru w dostępie do informacji chyba ludzie nie mają , albo nie mają chęci informacje zdobyć.Zaczęły działać prawa psychologii tłumu.Wyłączyją się wszystkie systemy ostrzegawcze w mózgu i ludzie jak barany idą bezkrytycznie za jednym głosem . Takie mam odczucie z doniesień medialnych z Rosji.
    A Rosja łamie wszelkie porozumienia i umowy międzynarodowe ,depcze je żołdackim buciorem.Czy to wyjdzie Rosji na dobre ,bardzo powątpiewam.
    Wokół Putina będzie się tworzyła pustka.Zresztą jego czas jest również policzony.

    Odpowiedz
  2. ~vandermerwe

    @ Marek Borsuk,

    „A Rosja łamie wszelkie porozumienia i umowy międzynarodowe ,depcze je żołdackim buciorem.”

    Prosze dac sobie spokoj i sie nie unosic. Mocarstwa wielkie i male lamia porozumienia i umowy miedzynarodowe, gdyz tak moga robic. Same zas porozuminia sa na tyle dobrze sformulowane, ze mozna je naruszyc, podajac mniej lub bardziej powazne powody.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  3. ~Marek Borsuk

    Dlaczego mnie nie wolno Się unosić?Podobno według Putina Ukraińcy są braćmi Rosjan. Czy postąpił by Pan tak ze swoim bratem? Dziwne by to było braterstwo. A mnoże by tak położyć kres bezprawiu mocarstw? Co sądzi Pan o tym?Czy też zezwalać na wszelkie łamanie praw. Czy życzy Pan sobie panowanie prawa pięści? Niestety jestem inaczej wychowany. I to co mnie się nie podoba wyrażam temu wyraz.A to co Rosja uczyniła względem Ukrainy ,kraju słabszego i mniejszego jest niedopuszczalne.Postępując według pańskiej maksymy ,być może do dzisiaj bylibyśmy w niewoli.To znaczy ja , gdyż Pan byłby najprawdopodobniej po stroniue silniejszego.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  4. ~anuszka

    Rada ds. Praw Człowieka PRZY PREZYDENCIE ROSJI (a wydawałoby się, że te gremia są kieszonkowe) odezwała się ludzkim głosem!!!
    „Użycie zewnętrznej siły wojskowej, związane z naruszeniem suwerenności sąsiedniego państwa, sprzeczne z zobowiązaniami międzynarodowymi Rosji, naszym zdaniem, jest zupełnie nieadekwatne względem rozmiarów naruszeń. W szczególności, informacje o napadach, zamieszkach i zabójstwach na terytorium Krymu są niewiarygodne i przesadzone.
    (…) Problemy Ukrainy powinny być rozwiązywane za pomocą uregulowań politycznych i ciągłego poszukiwania kompromisu w sprawie ważniejszych spornych kwestii (np. statusu języków), a nie przy pomocy inwazji. W związku z tym uważamy za niezbędne całkowicie wykluczyć użycie sił zbrojnych w celu uregulowania wewnętrznego politycznego kryzysu na Ukrainie.”
    Podpisało 26 członków (na 61), podpisy nadal są zbierane, 3 członków zgłosiło votum separatum.
    http://president-sovet.ru/news/5632/

    Odpowiedz
  5. ~vandermerwe

    @ Marek Borsuk,

    „Dlaczego mnie nie wolno Się unosić?”

    Dbam o Pana zdrowie.

    Pytan Pan, cz postapilbym tak ze swoim bratem. Zbyt doslownie bierze Pan wypowiedzi politykow.
    Jezeli piszac o „ukroceniu bezprawia mocarstw” ma Pan na mysli wszelkie mocarstwa, to jedno super, to drugie ex-super i te wszytkie drugiego czy trzeciego rzutu – jestem z Panem!!! Natomiast jesli ponownie zaczynamy stosowac rozne kryteria dla roznych mocarstw, to ja poczekam na odpowiednia chwile. Do tego momentu, niestety bedziemy swiadkami „lamania praw” i porozumien oraz politycznego „prawa piesci”.

    „A to co Rosja uczyniła względem Ukrainy ,kraju słabszego i mniejszego jest niedopuszczalne.”

    W kategoriach moralnych jest niedpuszczalne, nie jest jednak przypadkiem odosobnionym, jesli moge zauwazyc – metoda dosyc powszechnie stosowana w polityce swiatowej.

    „Postępując według pańskiej maksymy ,być może do dzisiaj bylibyśmy w niewoli.”

    A jak jest moja maksyma, jesli moge Pana zapytac? Pan mnie zna z dosyc wycinkowych wypowiedzi. I nie sadze by Pan je uwaznie czytal. Pozwalam sobie zauwazyc, chyba dosyc konsekwentnie, ze swiat polityki, rzadzi sie swoimi prawami i dosyc czesto jest w niezgodzie z zasadami moralnosci. Nie bardzo wiem, o ktorej niewoli Pan pisze i jaki to ma zwiazek z nasza dyskusja.

    „To znaczy ja , gdyż Pan byłby najprawdopodobniej po stroniue silniejszego”.

    Zle Pan sadzi. Wynika to jednak z faktu, ze znamy sie z wyrywkowych wymian pogladow na tematy biezace.

    Lacze wyrazy szacunku i pozdrawiam

    Odpowiedz
  6. ~Marek Borsuk

    Proszę Pana jedno mocarstwo miało mieć monopol na rozpowszechnianie równości ,sprawiedliwości i równego podziału dóbr.Tylko jedno mocarstwo miało ,według jego ówczesnego premiera ,nigdy nie zaprzestać rozpowszechniania jego zasad.To ZSRR.Co z tego wyszło? Ani równość ,ani sprawiedliwość ,ani równy podzieł dóbr.Przykłady Putin ., Janukowycz. System ,który owe mocarstwo rozpowszechniało przyniósł wielu narodom głód , masowe mordy i niewobrażalną niesprawiedliwość. Drugie wg.Pana ex-mocarstwo podjęło próbę walki z zakłamaniem i ludobójstwem pierwszego.Nie twierdzę ,że ex-mocarstwo było rajem i aniołem , ale dużo częściej nisło pomoc tym społeczeństwom ,które cierpiały od tego pierwszego. To kolosalna różnica w obu postępowaniach.W każdym bądź razie ,to pierwsze niosło ze sobą najczęściej śmierć i głód.
    Na brak moralności w polityce nie muszę przymykać oczu ,bądź usprawiedliwiać tego typu postępowanie. Jeśli wszyscy będą na wszystko przymykali oczy ,to w niedługim czasie możemy na ziemi stworzyć piekło.Amoralne postępowanie powinno się piętnować , każdy wedle swoich możliwości.
    Niewola -mam na myśli zarówno rozbiory jak i dominację sowiecką.Wszystkie powstania były wyrazem woli narodu do odzyskania wolności. One wszystkie były przegrane , ale gdyby nie one ,nie wiadomo czy Polska byłaby na mapie Europy. Dominacja sowiecka -gdyby nie „Solidarność” nie wiadomo czy w dalszym ciągu nie zachwycalibyśmy się jedyną i słuszną partią PZPR.”Solidarność” była samam w sobie rewolucją w owym czasie i rewolucji dokonała.Czy w owym czasie również Wspólnota Europejska mieszała się w polskie sprawy? Niesłusznie mieszała?A czy przypadkiem nie liczyliśmy na większy i bardziej zdecydowany udział Europy w pomocy Polsce? I to ma związek z Ukrainą. Nasi sąsiedzi mają prawo prosić o pomoc EU ,tak jak my ją otrzymaliśmy. I Putinowi nic do tego.On może mieć swoje interesy na Ukrainie ,ale Ukraina może mieć również swói interes w EU.
    Co da maksymy-w moim mniemaniu unika Pan jak ognia krytaki odnośnie osoby Putina jak i Rosji.Natomiast bardz odważnie krytykuje Pan EU i jej polityków.Nie twierdzę ,że są to wybitni mężowie stanu , ale z przeczytanych pańskich komentarzy w zdecydowanej większości przebija krytyka Unii , natomiast neutralny stosunek do Rosji i Putina.Ma Pan do tego pełne prawo.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. ~vandermerwe

      W sprawie najwazniejszej. Nie musi mnie Pan przekonywac co do wyzszosci systemu panstwa prawa ( nie uzyje slowa demokracja, mimo, ze jest ono z owym terminem kojarzone) od klasycznej dyktatury ( jaka byl przykladowo system stalinowski). Tutaj nie mamy co dyskutowac.Dyskutujemy o zachowaniu panstw na arenie swiatowej. Wielu historykow zauwazylo, ze panstwa na wskros demokratyczne i z dluga tradycja demokratycznych rzadow, w polityce zagranicznej postepuje w niezgodzie z idealami demokratycznego systemu i z pogwalceniem prawa. Przykladow nie trzeba szukac zas dobrym podsumowaniem tej tezy niech bedzie nastepujacy cytat:
      „It was Lord Palmerston, British prime minister under Queen Victoria, who uttered the memorable words that have guided the conduct of’ foreign policy over the years. „We have no eternal allies,” he told the House of Commons, „and we have no perpetual enemies. Our interests are eternal and perpetual, and those interests it is our duty to follow.” Diplomats and technocrats – Henry Kissinger prominent among them – have tinkered with the doctrine and rephrased it into something succinct and chewable: a country has no permanent friends or enemies, only interests. Western powers were guided by their interests, for instance, as they engaged in wars and conquered or colonised foreign territories. “
      Konkluzja powyzszego jest taka, ze to nie wartosci moralne lecz polityczne i ekonomiczne decyduja o polityce zagranicznej panstw. W ramach obrony i egzekwowania interesow panstwa zawiazujemy sojusze, nie ogladamy sie na koszty jakie ponosza inne panstwa. Jest to dla mnie jasne i w duzym stopniu zrozumiale, jednak w oczywisty sposob wyzute z jakiegokowiek podtekstu moralnego. W sytuacji, gdy dla uzasadnienia dzialan politycznych odwoluje sie do zasad moralnych uwazam, ze jest to czysta hipokryzja – niezaleznie od zabarwienia ideologicznego. To ktore z mocarstw jest lepsze i ktore jest lepiej odbierane przez ludzi na swiecie nie jest prosta sprawa. W czasie mej wizyty w jednym z krajow Ameryki Poludniowej w hotelu powiedziano mi, ze Ameryki nie lubia, w restauracjach kelnerzy odwracali sie i odchodzili, gdy zaczynalem mowic po angilesku – brali mnie za Amerykanina. Niezaleznie od naszych ocen w wielu zakatkach swiata Stany Zjednoczone, z racji polityki zagranicznej, nie sa widziane jako przyjaciel. Podobnie z krajami Europy Zachodniej. Warto o tym pamietac, gdy z pelnym oburzeniem krytykujemy Rosje. Rosja robi dokladnie to samo, co inne silne i wplywowe panstwa w ramach obrony wlasnych interesow. Owe dzialania najczesciej maja niewielu zwiazku z systemem wartosci spolecznych i politycznych przyjetych w danym kraju.
      Co do historii. Moj Wujek, ktoremu historia z zyciorysu wyrwala najlepszych 20 lat zycia powiedzial: na sztandary, proporce i hasla nie dam sie juz nabrac.
      Inaczej mowiac, przeszlosc, niezaleznie jak piekna wymaga refleksji i zastanowienia.

      Pozdrawiam

      Odpowiedz
  7. ~Marek Borsuk

    Z pewnością Ameryka Południowa ma inne doświadczenia jak Europa czy np.Jakucja.W Jakucji można oberwać tylko dlatego ,że wygląda się jak Rosjanin.Nie uważam również za hipokryzję odwoływanie się do zasad moralnych w działaniach politycznych w zależności od tego czy dotyczą one działań obronnych ,czy agresji.W tym przypadku Rosjia realizuje swoje interesy w sposób agresywny z udzałem oddziałów militarnych względem niezawisłego państwa. Rosja z pomocą swoich agentów dokonuje prowokacji i podpala jedną część Ukrainy przeciwko drugiej.To nie Europa tylko Rosja podpala Europę Wschodnią.I nie robi tego w celach obronnych ,gdyż nikt Rosji nie zagraża.Być może Rosja nie zna względów moralnych , ale odbije się to na jej wizerunku na całym świecie.

    Odpowiedz
    1. ~vandermerwe

      @ Marek Borsuk,

      1. Inne doswiadczenia Ameryki Poludniowej sprowadzaja sie do tego, ze oni widza USA tak jak Polacy widza Rosje – z czegos to chyba wynika. A jesli tak, w czym sie to rozni?

      2. Zgoda, ze dzialania obronne daja podbudowe moralna. Tyle tylko, ze ( przykladowo) dzialania USA w Iraku takowymi nie byly a dzialania NATO w Afganistanie dawno przestaly byc takimi zas przeciw Pakistanowi nigdy nie byly. Powiedzialbym wiecej. W porownaniu z powyzej wymienionymi Ukrainski kryzys, oceniany w kategoriach politycznych i militarnych to „kaszka z mlekiem”.
      Istniej wzorzec metra ( jednostki miary) i dobrze by bylo gdyby istnial wzorzec „absolutnego postepowania moralnego” ( jesli sie na takowe powolujemy), ktory by obiektywnie i bez preferencji dawalby nam ocene dzialan politycznych. Bez tego bedziemy krecic sie w kolko.

      3. Owo podpalanie Europy Wschodniej to frazeologia – przepraszam jesli urazilem.

      Pozdrawiam

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *