Symfonia dla zeka

W sali koncertowej imienia Rachmaninowa moskiewskiego konserwatorium zaprezentowano 4 Symfonię Arvo Parta „Los Angeles” (wcześniej symfonię wykonano kilkakrotnie w Stanach Zjednoczonych, a ostatnio także w Helsinkach i Lipsku). Estoński kompozytor zadedykował dzieło Michaiłowi Chodorkowskiemu. Inicjator i organizator moskiewskiego koncertu pianista Aleksiej Lubimow zaznaczył, że to wyraz solidarności z więźniem, a także wszystkimi, którzy „wyrażają protest przeciwko niesprawiedliwości, jaka dzieje się w życiu tego człowieka”. Unikający zwykle oficjalnych wypowiedzi Arvo Part w wywiadzie dla Radia Swoboda powiedział: „Chciałem w ten oto muzyczny sposób wyciągnąć rękę do więźnia, a w jego osobie – do wszystkich bezprawnie więzionych w Rosji. Chciałem zrobić coś ku pokrzepieniu ich serc, uczynić lżejszym ich życie w ciężkich warunkach”. Arvo Part, który przyjechał na moskiewski koncert, osobiście udał się do sądu, gdzie toczy się proces Chodorkowskiego i Płatona Lebiediewa. Jak napisała szefowa moskiewskiej Grupy Helsińskiej, Ludmiła Aleksiejewa, wizyta w sądzie zrobiła tak silne wrażenie na kompozytorze, że po próbie w trybie pilnym opuścił Rosję, nie doczekawszy wieczornego koncertu.

Właśnie minęła szósta rocznica aresztowania Chodorkowskiego, stanął wtedy przed sądem za malwersacje podatkowe. „Rozpiłowanie” Jukosu najbardziej opłaciło się Igorowi Sieczinowi (dziś wicepremierowi) i Rosniefti, rosyjskiemu gigantowi naftowemu – aktywa odebranej Chodorkowskiemu kompanii trafiły różnymi drogami głównie w ręce wymienionych. Pierwszy proces właścicieli Jukosu był ważną cezurą w historii minionej dekady w Rosji – rządzący czekiści sprawnie acz wybiórczo używając prawodawstwa, podporządkowali sobie wielki biznes. O co chodzi w drugim procesie? Można poczytać sprawozdania z rozpraw, zamieszczane regularnie przez opozycyjną „Nową Gazietę” i „Jeżedniewnyj Żurnał”. Na razie nic z nich konkretnego nie wynika. Oskarżenie aktualnie przesłuchuje świadków, którzy mają zaświadczyć, że – w pewnym uproszczeniu – Chodorkowski i Lebiediew ukradli spore partie ropy naftowej spółkom-córkom Jukosu. Na pierwszy rzut oka – absurd. Tak właśnie twierdzą oskarżeni i ich obrońcy.

Może jakieś wyjaśnienie podpowie kalendarz. Koniec orzeczonej w pierwszym procesie kary – osiem lat pozbawienia wolności – wypada na rok 2011. A w 2012 roku mają się odbyć wybory prezydenckie. Panowie Miedwiediew i Putin już zdążyli wprawdzie powiedzieć wszem wobec, że sami zamierzają wybrać, który z nich będzie prezydentem po 2012 roku i to będzie stanowiło główny sens i treść „operacji 2012”. Ale pan Chodorkowski wydaje się nie przejmować tymi zapowiedziami. Trwa przy twierdzeniu, że jest niewinny, a proces(y) uszyto mu z przyczyn politycznych. W więzieniu czyta gazety, sam pisze rozprawy i artykuły. Pod koniec października zamieścił w tygodniku „The New Times” merytoryczny komentarz do tekstu prezydenta Miedwiediewa „Rosjo, naprzód”, będący zbiorem tez wystąpienia głowy państwa przed połączonymi izbami parlamentu na temat stanu państwa i perspektyw rozwoju (lub zwoju, jak chcą złośliwi). Chodorkowski nie ukrywa, że ma ambicje polityczne. Jego hipotetyczne zaistnienie na scenie politycznej oznaczałoby wymiecenie obecnego układu rządzącego. Nic nie wskazuje na to, że Chodorkowski dałby się omamić koryfeuszom tandemokracji i wpisałby się w ich system jako koncesjonowana opozycja. Zachowuje się pryncypialnie. A to oznacza konflikt wedle wzoru „albo my, albo wy”. Chodorkowski jest więc dla pewnej części politycznych graczy jakąś nadzieją na odmianę, faktyczne unowocześnienie Rosji, symbolem oporu przeciwko żarłocznej władzy uzurpatorów.

We wspomnianym komentarzu na łamach „The New Times” Chodorkowski napisał między innymi: „Trzeba wybierać, czy być ukochanym wodzem i nauczycielem w zacofanym kraju czy krytykowanym i podlegającym wymianie liderem nowoczesnego społeczeństwa”. Ale chyba sam nie wierzy w to, że obecnie rządzący byliby w stanie dobrowolnie poddać się przynajmniej niesterowanym, wolnym wyborom. Racją bytu „grupy trzymającej władzę” jest między innymi owa osławiona sterowalność – w tym pełna kontrola nad czymś, co sami nazywają wyborami.

Jako inspirację swego pierwszego od czterdziestu lat utworu symfonicznego Arvo Part wskazał modlitwę do Anioła Stróża. „Part zwrócił uwagę nie na polityczną stronę sprawy Chodorkowskiego – pisze w komentarzu Ludmiła Aleksiejewa – ale na jej aspekt moralny, że on nie zmył się ze swoimi miliardami za granicę jak inni oligarchowie, a wiedząc, co go czeka, został w Rosji”.

2 myśli w temacie “Symfonia dla zeka

  1. remarka@onet.eu

    Biedni biedni Polacy!!! Jakież bzdury czytają (którzy ten blog czytają)Błagam! Przeczytajcie! żeby wiedzieć że co to jest bzdura! żeby wiedzieć w jaki sposób z kryminału się robi polityka. A potem Polakom podsuwa się jako analiza sytuacji w Rosji!”Wor dołżen sidiet’ w tiurmie”! „Złodziej musi siedzieć w więzieniu”!Kropka!!!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *