Stalinobus czerwony przez ulice miast mknie

Wołgogradzka duma miejska w specjalnym postanowieniu zdecydowała o zmianie nazwy miasta Wołgograd na Stalingrad. Nie na stałe jednak, a tylko na sześć dni w roku. Dni, związanych z wielkimi datami historii XX wieku. Wyliczankę zaczyna 2 lutego – to rocznica zakończenia bitwy stalingradzkiej, potem 9 maja – Dzień Zwycięstwa, 22 czerwca – dzień napaści Niemiec hitlerowskich na ZSRR, 23 sierpnia – dzień pamięci ofiar masowych bombardowań miasta przez niemieckie lotnictwo, 2 września – rocznica zakończenia II wojny światowej (świętowanie tej rocznicy to taka nowa świecka tradycja w Rosji, zapoczątkowana przez Dmitrija Miedwiediewa, naówczas prezydenta, żeby przypomnieć Japonii, że Rosja walczyła i na tamtym froncie, na Dalekim Wschodzie i Pacyfiku o swoje, np. o Kuryle, i że walki zakończyły się dopiero 2 września, długo po kapitulacji Niemiec i że dopiero dobicie ich japońskiego sprzymierzeńca położyło kres wojnie) i last but not least 19 listopada – w dniu rozpoczęcie bitwy stalingradzkiej.
Prezydent Putin, który dzisiaj przybył do… no, właśnie, dokąd? Chyba należałoby powiedzieć: do Wołgogradu, który w dniu rocznicy stał się znowu Stalingradem. „Stalingrad uczynił Rosję niezwyciężoną” – powiedział w uroczystym przemówieniu. W mieście odbyła się parada wojskowa z udziałem żołnierzy przebranych w mundury czasów wojny – dań złożona weteranom. W godzinach wieczornych natomiast – salut. „Prawdziwy, artyleryjski, a nie jakieś chińskie sztuczne ognie” – zachwalał wicepremier Dmitrij Rogozin.
W rosyjskiej telewizji od rana okolicznościowe programy i filmy, poświęcone siedemdziesiątej rocznicy zwycięstwa w jednej z najważniejszych bitew II wojny (największa bitwa na lądzie, trwała dwieście dni; co do liczby ofiar – ciągle nie ma pewnych danych). Bitwy, która odwróciła bieg wojny. A po ulicach kilku rosyjskich miast jeździły dziś mikrobusy z podobizną Józefa Stalina, patrona miasta nad Wołgą. Pojazdy nazwano już w narodzie stalinobusami. W mieście, które od jutra znów będzie Wołgogradem, pięć stalinobusów ma jeździć do 9 maja. Właścicielami mikrobusów są firmy prywatne, ich wynajem organizacje wspierane przez komunistów i związki weteranów opłaciły z dobrowolnych datków ludności. Zwolennicy zmiany nazwy Wołgogradu na Stalingrad podczas dzisiejszych obchodów usilnie zbierali podpisy pod wnioskiem (pisałam o tej akcji w blogu: http://labuszewska.blog.onet.pl/2012/10/18/mundial-w-stalingradzie/). Przedstawiciel opozycyjnej partii Jabłoko skrytykował ideę stalinobusów: „Stalin podczepił się pod to zwycięstwo. Wojny może by w ogóle nie było, gdyby nie jego idiotyczna polityka i przyjaźń z Hitlerem, przez którą przegapił napaść na Związek Radziecki”. „Dlaczego na mikrobusach nie umieszczono podobizny jakiegoś symbolicznego szeregowca, który walczył w Stalingradzie, a twarz Stalina? Szeregowca byśmy poparli, Stalina – nie” – zapewniał z kolei polityk z Jednej Rosji.
Pisałam o tym wiele razy, choćby niedawno, opisując spektakl „Akt drugi. Wnuki”, powtórzę jeszcze raz: w Rosji nie rozliczono zbrodni stalinowskich, nie potępiono jednoznacznie Stalina. Władze tańczą „leninowskie tango” – krok naprzód, dwa kroki wstecz. W przekazie medialnym i nie tylko relatywizuje się wyrządzone wtedy zło, zbrodniczość systemu, szuka usprawiedliwienia zbrodniczych decyzji tyrana. Historyk Borys Sokołow, krytykujący politykę historyczną Putina, mówił wczoraj w audycji Radia Swoboda: „Rosyjska władza ma dwoiste podejście zarówno do Stalina, jak i do jego dziedzictwa. Władza najchętniej by gdzieś zamiotła represje stalinowskie, fakty mówiące o zlikwidowaniu wielu tysięcy ludzi, w tym również z sowieckiej nomenklatury. Ale zostawiłaby sobie z tego dziedzictwa mocarstwowość – to, że Stalin uczynił z ZSRR supermocarstwo, które kontrolowało bez mała jedną trzecią kuli ziemskiej. Nostalgia za przeszłością ciągle jeszcze jest dla wielu osób żywa. Sądzę, że ze czterdzieści procent rosyjskiego społeczeństwa autentycznie kocha Stalina, bo tęskni za imperium. […] Co do nazwy miasta: przywrócenie nazwy Stalingrad przez zwolenników Stalina zostanie odczytane jak jego rehabilitacja”. I dalej: w Rosji „bitwa stalingradzka uważana jest za bitwę dobra i zła. Tak naprawdę jedno zło [stalinizm] walczyło z drugim [hitleryzm]. Jedno z nich, stalinizm, było sprzymierzone z relatywnym dobrem, jeżeli za takowe uznać zachodnie demokracje, przy wszystkich ich niedostatkach, jakie ujawniły się w czasie II wojny światowej. Ale u nas tego [że stalinizm był takim samym złem jak hitleryzm], jeszcze nie są gotowi przyznać. Uważa się, że to niepatriotyczne. Tych, którzy nie utożsamiają się z sowieckim reżimem, uważa się za antypatriotów”. Zdaniem Sokołowa, w niedawno zrealizowanej ekranizacji wielkiej powieści Wasilija Grossmana „Życie i los” zatarto główne przesłanie książki: Grossman utożsamiał stalinizm i hitleryzm, uważał je za tak samo zbrodnicze systemy. Tezę tę zatarto, zdaniem Sokołowa, właśnie dlatego, że postawienie znaku równości pomiędzy stalinizmem i hitleryzmem to dla rosyjskich władz rubież, której ciagle jeszcze nie jest gotowa przekroczyć.

7 myśli nt. „Stalinobus czerwony przez ulice miast mknie

  1. ~jasusrybus

    JAKI KRAJ TAKIE POMYSŁY I CIĄGOTY !!! TYLKO PATRZEĆ JAK TUSKU ZE ZGRAJĄ ZMIENIĄ KATOWICE NA STALINOGRÓD !!! HANYSY TYLKO CZEKAJĄ NA TAKI poMYSŁ… Z KUTZEM NA CZELE !!!

    Odpowiedz
  2. ~Andrzej

    Witam, ale czy to nie było „trochę” inaczej: „dwa szaga wpieriod, odin szag nazad”? To zasada pragmatyczna – czasem trzeba się o kawałek cofnąć, by ruszyć do przodu.
    A tytuł? No cóż, prawo dziennikarza do przyciagania czytelnika. Tylko że „autobus czerwony… ” ma u nas konotację pozytywną, związaną ze społecznym zrywem odbudowy powojennej. I może lepiej niech taka pozostanie.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. Anna Łabuszewska Autor wpisu

      Szanowny Panie Andrzeju!
      Dziękuję za komentarz.
      Co do oryginału dzieła Włodzimierza Iljicza, to brzmi to tak: http://www.marxists.org/russkij/lenin/works/8-12.htm
      Czyli szag wpieriod, dwa nazad.
      A co do wyrazu artystycznego piosenki „Autobus czerwony” – to piosenka należąca do nurtu oficjalnego optymizmu, złoty przebój socjalizmu. Odczytanie zalezy od słuchacza. Stalinobusy dla wielu też mają pozytywne konotacje.

      Pozdrawiam

      Odpowiedz
  3. ~rusek

    Trzeba było Stalinowi zatrzymać się na Bugu. Może ilość kretynów w Polsce radykalnie zmniejszyła się…

    Odpowiedz
  4. ~vandermerwe

    „Wojny może by w ogóle nie było, gdyby nie jego idiotyczna polityka i przyjaźń z Hitlerem, przez którą przegapił napaść na Związek Radziecki”

    Ech, to jest wlasnie pisanina, w ktorej ideologiczne nastawienie przeslania rzeczywistosc czy fakty. Politycznych „aktorow”, ktorzy dreptali bezradnie w kolko w drugiej polowie lat 30-tych bylo wielu. Wszyscy zdawali sobie sprawe ze zblizajacego sie konfliktu. Spotkanie przestawicieli Francji, Wielkiej Brytanii i Rosji tuz przed wybuchem wojny nie mialo byc ( choc ostatecznie tym sie stalo) spotkaniem przy herbatce. Tak, Stalin dokonal czynu nieomal samobojczego mordujac kadre oficerska Armi Czerwonej w czystkach lat 30-tych. Tak, zawalil sprawe majac bardzo klarowne informacje o szykujacej sie inwazji III Rzeszy na Rosje. Jednak powody wybuchu wojny nie sprowadzaja sie tylko i wylacznie do takiej a nie innej postawy Stalina. Rownie dobrze mozna powiedziec, iz wojny by nie bylo gdyby owczesnemu panstwu niemieckiemu nie pozwolona na jawne lamanie postanowien Traktatu Wersalskiego – gwarantami owego ladu byly zas Francja i Wielka Brytania.
    Wymieninone daty moga byc powodem do „swietowania”/upamietnienia. Nie ma sie z czego naigrywac. Natomiast tymczasowe zmiany nazwy miasta sa klasycznym przykladem politycznych dzialan w stylu „igrzysk i chleba”.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. ~Marek Borsuk

      Postanowienia traktatu wersalskiego były tak restrykcyjne w stosunku do państwa niemieckiego , że to państwo nie było w stanie ich wypełnić, I pojawia się prorok ,który ma proste rozwiązanie. i to nie tylko jedno.Do wojny by doszło bez względu na takie czy inne traktaty. Hitler je wszystkie łamał jeśli zawadzały mu w drodze do celu.

      Odpowiedz
  5. ~pawel1330

    Dzisiejszy Wołgograd, a dawny Stalingrad jest jednym wielkim pomnikiem upamiętniającym bitwę z 1942/43 roku. Ulice noszą imiona nie tylko generałów czy bohaterów, ale także szeregowych żołnierzy; każdy skwer, rabata i kwietnik, zachowany kawałek murów czy ulicy jest opatrzony tablicą lub pomnikiem… Miałem okazję odwiedzić to miasto kilka razy. Tu link do zdjęć z mojej ostatniej wizyty w Wołgogradzie i Muzeum upamiętniającym bitwę:

    http://alemuzea.pl/rosja-wolgograd-muzeum-panorama-bitwy-stalingradzkiej/

    Pozdrawiam
    pawel1330

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *