Milczenie prosiąt, czyli jeż w spodniach

Szpiegowski thriller polityczny z Edwardem Snowdenem w niejasnej roli tytułowej płynnie przeszedł w komedię omyłek, by ostatnio ostentacyjnie skręcić w stronę komedii romantycznej.
Zawiązanie akcji obiecywało wiele: 29-letni pracownik amerykańskiej agencji bezpieczeństwa NSA pod sztandarem walki z obłudą polityków wyjawił tajemnice wuja Sama, bliskiego kuzyna Wielkiego Brata. Według Snowdena, USA podsłuchuje i podpatruje swoich obywateli i nawet najbliższych sojuszników, a ponadto dokonuje ataków hackerskich na serwery rywali. Snowden udzielił wywiadu dziennikarzom „Guardiana” i „Washington Post” po ucieczce ze Stanów, siedząc w hotelu w Hongkongu. Cały świat się zaciekawił, prezydent Obama dostał szału, czym jeszcze bardziej zaciekawił świat zaciekawiony rewelacjami Snowdena. Zdenerwowali się także podsłuchiwani partnerzy. Na prezydenta Obamę. Ale z przyznawaniem prawa pobytu Snowdenowi nikt się nie wyrywa. Bronią go niektórzy rosyjscy komentatorzy, organizacje obrony praw człowieka i WikiLeaks. Media zgodnie rzuciły się na wakacyjną atrakcję i rozwałkowywały ją na cienkie plasterki.
Rozwinięcie akcji przyniosło rozczarowanie – nie tylko widzom, którzy stracili z oczu głównego bohatera skandalu, ale także być może samemu bohaterowi. Z niewiadomych powodów Snowden opuścił 23 czerwca hotel w Hongkongu (albo nie opuścił), wsiadł pod opieką prawniczki WikiLeaks do samolotu rejsowego do Moskwy (albo i nie wsiadł), pod swoim nazwiskiem albo i nie swoim, i bez przeszkód wylądował na Szeriemietjewie. Z paszportem albo i bez paszportu. Tam podobno koczuje do dziś, co chwila wpadając na inny pomysł wykaraskania się z opresji (ostatnio azyl zaproponowały mu Nikaragua, Wenezuela i Boliwia). Albo i nie koczuje.
Podczas kryzysu karaibskiego gensek Nikita Chruszczow oznajmiając o wysłaniu rakiet na Kubę, wypowiedział słynny aforyzm: „wpuściliśmy Amerykanom jeża do spodni”. Sądząc z rosyjskich komentarzy prasowych, po wylądowaniu Snowdena w Moskwie panowało oczekiwanie, że Rosja znowu będzie miała okazję wpuścić Amerykanom jeża do spodni. Snowden demaskujący podłość światowego hegemona wpadł Rosjanom jak gruszka do antyamerykańskiego fartuszka. Nic tylko brać, nic tylko korzystać, nic tylko wykazywać niegodziwości, łamanie reguł i praw jednostki. Ale czas płynął, wuj Sam groźnie ściągał brwi, Snowden nie wsiadał do kolejnych samolotów lecących do Hawany. Nie został też zabrany do prezydenckich odrzutowców, którymi podróżowali wizytujący akurat Moskwę prezydenci nieprzychylnych Waszyngtonowi krajów Ameryki Łacińskiej. Powstało nawet wrażenie, że to Rosjanie ze Snowdenem na Szeriemietjewie mają teraz jeża w spodniach.
Spekulacje na pewien czas przerwał prezydent Putin: „Przybycie [Snowdena] do Moskwy było dla nas całkowitym zaskoczeniem – powiedział na konferencji prasowej w Finlandii. – Przyjechał jako pasażer tranzytowy. Nie potrzebuje więc ani wizy, ani żadnych innych dokumentów, ma prawo kupić bilet i odlecieć, dokąd chce. Nie przekroczył granicy, więc jakiekolwiek oskarżenia pod adresem Rosji to brednie. Co do potencjalnego wydania [Snowdena] Stanom Zjednoczonym, to możemy wydawać obywateli obcych państw tylko tym państwom, z którymi mamy zawarte odpowiednie międzynarodowe umowy o wydawaniu przestępców. Mam nadzieję, że to w żaden sposób nie odbije się na pragmatycznym charakterze naszych stosunków z USA i mam również nadzieję, że nasi partnerzy to zrozumieją”. Prezydent zapewnił, że Snowden nie jest agentem rosyjskich służb i dodał, że nie zamierza zagłębiać się w sprawę Snowdena: „Z tym jest tak, jak ze strzyżeniem prosiąt: dużo wrzasku, a sierści mało”. Sekretarz prasowy Putina dodał później, że uciekinier mógłby liczyć na pozostanie w Rosji, gdyby zrezygnował z antyamerykańskiej działalności.
Snowden zrezygnował z ubiegania się o azyl w Rosji. Tymczasem na scenę wkroczyła Anna Chapman, zdemaskowana w USA trzy lata temu rosyjska agentka, o której już wszyscy zdołali zapomnieć. Rudowłosa szelmutka wysłała Snowdenowi za pośrednictwem Twittera propozycję matrymonialną. Snowden wyraził wstępne zainteresowanie.
Ciąg dalszy niewątpliwie niebawem nastąpi, bo do omówienia zostało mi jeszcze wiele interesujących wątków. Poza tym – ten, co pisze scenariusze, jeszcze nie powiedział ostatniego słowa w tej historii.

7 myśli w temacie “Milczenie prosiąt, czyli jeż w spodniach

  1. ~vandermerwe

    Jednym z warunkow azylu politycznego jest zaprzestanie dzialalnosci politycznej – jest to w sumie zrozumiale. Wiec oswiadczenie Putina nie jest zadnym ewenementem w tej sprawie. Inna rzecz, iz ow wymog jest, z przyczyn czysto koniunkturalnych, czesto niezbyt rygorystycznie egzekwowany. To jednak margines. W Pani eseju zabraklo wzmianki o jeszcze jednym wydarzeniu, ktore dosyc dobrze uzupelnia obraz stworzony przez informacje Snowdena i w sumie jeszcze bardziej dyskredytuje wpolczesne panstwa demokratyczne. Tak, mam na mysli perypetie z samolotem prezydenta Boliwii. Przyklad poglebiajacej sie dwulicowosci i degrengolady instytucji demokratycznych, ktore traktuja reguly systemu w sposob calkiem wybiorczy. Fakt powszechnej inwigilacji swiadczy, iz panstwo zaczyna podejrzewac nas wszystkich. W okresie stalinowski za niewinnosc dostawalo sie 10 lat, calkiem logicznie, gdyz ow system kazdego podejrzewal i w niewinnosc nie wierzyl – kazdy obywatel mial cos na sumieniu, nalezalo jedynie uzyskac dowody ( z tym tez sie niezby wysilano, jesli nie liczyc tortur – tortury tez juz mamy choc nie tak powszechne jak bywalo dawniej). Jak powiedziano kiedys w kabarecie – wraca nowe. Lza sie w oku kreci.
    Akurat Rosja jest wtej calej sprawie przypadkowym swiadkiem wydarzen, choc nie zdziwie sie jesli wywiad chinski i rosyjski nie skorzystaly z okazji i ze Snowdenem nie zamienily „paru slow” – ot tak, w ramach wymiany pogladow.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. Anna Łabuszewska Autor wpisu

      Szanowny Panie!

      Dziękuję za komentarz. Porównywanie dzisiejszych, na pewno niedoskonałych, demokracji zachodnich i mordującego miliony systemu stalinowskiego uważam za nieudane, więcej – nieuprawnione.
      Co do reszty, to sprawa Snowdena toczy się i nie przesądzałabym, dokąd się dotoczy. Ciekawie jest na pewno. W starej komedii „Strzał w ciemności” (seria „Różowa pantera”) inspektor Clouseau w finale ujawnia tajemnice alkowy kilkorga domowników, splecionych siecią intryg, zdrad i morderstw. Po zdemaskowaniu wszyscy zaczynają się ze sobą tak intensywnie kłócić, że przestają zwracać uwagę na inspektora, tracą nad sobą wszelką kontrolę. Film kończy wielkie bum.
      Co do Snowdena, to teraz jesteśmy jeszcze na etapie poszukiwania, kto ma jeża w spodniach. Wokół pobudek Snowdena, jego patronów i celu akcji można zadać wiele pytań. Wrócę do tematu.
      Pozdrawiam
      Anna Łabuszewska

      Odpowiedz
      1. ~vandermerwe

        „Porównywanie dzisiejszych, na pewno niedoskonałych, demokracji zachodnich i mordującego miliony systemu stalinowskiego uważam za nieudane, więcej – nieuprawnione.”

        Uwaza Pani, iz nie jest uprawnione? W sprawie ofiar, najogolniej. Tak sie sklada, iz w ostatnich dziesiecioleciach obiektem owych „demokratycznych” eksperymentow byly kraje III swiata – to spoleczenstwa owych krajow doswiadczyly bombardowewan, inwazji, aresztowan I calego bezprawia w imie demokracji. Zycie ludzkie w Iraku, Pakistanie, Palestynie itd. liczy sie bardzo malo w „naszych” rozwazaniach – dowodem, niech bedzie fakt, iz nikt dokladnie nie wie ilu cywili, zginelo w Iraku czy Afgansitanie, gdyz specjalnie sobie tym glowy nie zaprzatano. Dlatego Pani moze z calym spokojem pisac o niepoprawnosci tego typu porownan – nota bene, nigdzie nie napisalem, iz jest to dokladnie to samo. Demokracje zachodnie moga umywac rece od wielu spraw, gdyz delikwentow wysylano, przykladowo, na tortury do Syrii, Pakistanu czy tez dowolnie wybranego kraju, gdzie nikt specjalnie sie nie przejmowal „demokratycznymi detalami”. Ale juz nie za bardzo mozna sie wykrecic od przetrzymywania ludzi w wiezieniu, bez wyroku sadowego I jkiegokolwiek procesu prawnego, ktory by umozliwil przetrzymywanemu wykazanie swej niewinnosci (!!!!), gdyz nikt nie kwapi sie z wykazaniem winy. To juz samo w sobie jest hanba dla demokrtycznego panstwa. Nie sa w stanie wykrecic sie od inwazji na odlegle kraje I ofiar z tym zwiazanych – tyle tylko,ze to nie gina „nasi”. Ale teraz sie okazuje, ze my obywatele demokratycznego panstwa tez jestesmy na celowniku. A jaka Pani, ja I szarzy obywatele mamy gwarancje, ze na tym sie skonczy? Wszystko to razem wyglada dosyc znajomo, nieprawdaz?

        Pozdrawiam

        Odpowiedz
  2. ~Marek Borsuk

    Według doniesień prasowych Snowden był pracownikiem niższego szczebla, więc nie posiadał żadnych tajnycj informacji. Kodów i szyfrów prawdopodobnie również nie posiadał.Na kontrolę dużych grup społecznych tajne służby miały miały zezwolenia sądowe.Mogły niejako kontrolować je całkiem legalnie.O co więc idzie? Jak na razie media na tym dobrze zarobiły. Ale tak na poważnie to nie wiadomo kto cokkolwiek wie w tej sprawie. A ktoś na pewno miał w tym interes.Trudno mi uwierzyć ,w to ,że Snowden sam z siebie informacje te podał do publicznej wiadomości.Albo ma potężnych protektorów , albo jest głupi.Na dobrą sprawę ma przeciwko sobie kilka potężnych służb specjalnych kilku ważnych krajów.Na dodatek nikt się nie kwapi udzielić mu azyul.Azyl jest to zobowiązanie. Kto się tego podejmie?.I w końcu tak naprawdę to nie wiadomo gdzie on się znajduje. Na mój gust za dużo niewiadomych w tych równaniach.Z punktu widzenia matematyki układ jest nierozwiązywalny. Poczekajmy na dodatkowe dane.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  3. ~vandermerwe

    „.Na kontrolę dużych grup społecznych tajne służby miały miały zezwolenia sądowe.”
    „.Mogły niejako kontrolować je całkiem legalnie.”

    O ile pierwsze moze byc zgodne z prawda, choc niepkoj winien budzi fakt obejmowania dzialaniami specjalnymi calych grup spolecznych. O tyle to drugie niekoniecznie nalezy traktowac jako fakt. Sluzby specjalne nawet panstwa demokratycznego nie sa I nie moga byc pod calkowita kontrola, chocby z prostej przyczyny dzialania niejawnego. Snop swiatla pada na nie przy okazji tego typu zdarzen I wtedy zaczynaja sie sypac trociny, gdyz okazuje sie, ze pod przykryciem dzialan legalnych prowadzi sie dzialania calkiem nielegalne.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  4. ~Marek Borsuk

    Otóż według standartów demokratycznych powinny być pod kontrolą.Czy są , w to wątpię.Uzyskanie zgody sądu na kontrolę dużych grup społecznych budzi również wątpliwości.I zgadzam się z panem ,że wiele działań tajnycj służb jest albo nielegalna , albo na granicy legalności. Najnowsze technologie stoją na usługach także międzyinnymi służb specjalnych.Dają one olbrzymie możliwości tego typom działaniom.Mam wrażenie ,że powoli ale nieubłagalnie zbliża się „Rok 1984” Orwella zakładając , że specsłużby wymknęły się spod kontroli , w co nie wierzę.Możnego protektora muszą mieć.A niechby to był kompleks przemysłowy lub militsrno-przemysłowy.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  5. ~quasimodo

    powoli ale nieubłaganie zbliza się” Rok 1984 ” pan zartuje ten rok jest już od dawna jeżeli pan tego nie zauwazyl to polecam dobrego okuliste

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *