Kilka godzin w Soczi

Znowu było tajemniczo – prezydent Janukowycz w drodze z Pekinu do Kijowa zawitał do Soczi, gdzie spotkał się z Władimirem Putinem. Podobnie jak po dwóch poprzednich spotkaniach obu panów prezydentów w październiku i listopadzie i tym razem wydano króciutki ogólnikowy komunikat: rozmawiano o relacjach handlowych i gospodarczych. Strona ukraińska dopowiedziała jeszcze, że tematem rozmów było przygotowanie przyszłego porozumienia o strategicznym partnerstwie.
Z Pekinu ukraiński prezydent nie wiezie skrzyń pełnych złota. A to oznacza, że pole poszukiwań zbawczego deszczu pieniędzy dla pogrążonej w kryzysie ukraińskiej gospodarki pozostało wąziutkie. Ukraińska prasa w przeddzień wizyty w Soczi spekulowała, że brzytwą dla tonącego Janukowycza będzie 12 mld dolarów rosyjskiego kredytu i nowy kontrakt pomiędzy Gazpromem i ukraińskimi prywatnymi firmami (należącymi do Dmytro Firtasza, Serhija Kurczenki i Ihora Bakaja) na dostawy 10 mld metrów sześciennych gazu po cenie 210-220 dolarów za tysiąc metrów już od 1 stycznia 2014 roku. Obecnie Ukraina płaci za rosyjski gaz dużo wyższą stawkę, a właściwie nie płaci, bo nie ma z czego, rosną zaległości, które też są przedmiotem zakulisowych rozmów i prasowych spekulacji. Czy wszystkie te spekulacje mają sens, pewnie dowiemy się niebawem. To dobre warunki dla strony ukraińskiej. Ale co Rosja chce w zamian? Tego nie wyjawiono. Wojna nerwów na gazowym froncie trwa – codziennie wydawane są wzajem sobie przeczące komunikaty. Raz w eter wydostaje się zapewnienie, że Gazprom daruje Ukrainie zaległe płatności lub przynajmniej je sprolonguje, to zaraz potem płynie zapewnienie, że nic takiego nikt nikomu nie przyrzekał.
Jeżeli przecieki na temat rozmów gazowych z prywatnymi firmami się potwierdzą, to powstanie ciekawy układ. Ihor Bakaj jest bliskim współpracownikiem Wiktora Medwedczuka, szarej eminencji z czasów prezydentury Leonida Kuczmy i kuma prezydenta Putina. Młody zdolny (27 lat) Serhij Kurczenko należy do bliskiego otoczenia prezydenta Janukowycza i jego syna Ołeksandra. Dmytro Firtasz jest zawsze i wszędzie tam, gdzie gaz pachnie dolarami, jego przynależność do tej czy innej grupy biznesowo-politycznej jest od lat przedmiotem dyskusji. Schemat pozwoli się pożywić krewnym i znajomym Królika. Ta grupa na pewno nie będzie popierać europejskich dążeń Ukrainy, skoro karmić ją będzie inna ręka.
Tymczasem Majdan szykuje się do weekendu, manifestantów przybywa (zwoływane jest zgromadzenie ludowe), wewnętrzne służby porządkowe zamieniły plac w warownię. Sąd w Kijowie dał demonstrującym pięć dni na opuszczenie Majdanu. Na razie nie widać, by ktokolwiek myślał o zwinięciu protestu. W dzisiejszym wywiadzie dla Radia Swoboda pisarka Oksana Zabużko z niepokojem przestrzegała przed możliwymi kolejnymi prowokacjami. Jej zdaniem w Kijowie miesza ręka Kremla, który chce „zawrócić marnotrawną Ukrainę w sferę Putinowskich wpływów. Przysłali tu profesjonalnych prowokatorów. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy nie jest zdolna do organizowania tego rodzaju prowokacji. […] Moskwa prowadzi zmasowaną kampanię informacyjną: że w Kijowie są pogromy, w Kijowie jest krew itd. Do sukcesu tej operacji potrzebna jest krew. Celem jest podział kraju. Mam nadzieję, że to się nie uda. Ukraina to nie Rosja. […] Dziś na Ukrainie nie jest już możliwe wykluczenie społeczeństwa z polityki, jak to się dokonało na Białorusi czy w Rosji. Ale koordynacji pomiędzy elitami a społeczeństwem nie ma”.
Jeden z liderów mityngującej na Majdanie opozycji, Arsenij Jaceniuk z Batkiwszczyny wezwał prezydenta Janukowycza do ujawnienie treści rozmów z Putinem. Nie wygląda na to, by mógł cokolwiek wskórać. Opozycja ma znacznie słabszą pozycję przetargową po przegraniu w parlamencie głosowania w sprawie odwołania premiera Azarowa. Ale broni nie składa.

11 myśli nt. „Kilka godzin w Soczi

  1. ~vandermerwe

    „To dobre warunki dla strony ukraińskiej.”

    Tak Pani powiada? Ukraina jest w narozniku, prawie bankrut wystepujace wszedzie w roli petenta – nic gorszego dla panstwa.

    Chinczycy wlasciwie nic nie dali. Dlaczego? Chyba proste. Nie maja problemu z dawaniem pieniedzy roznym skorumpowanym rzadom bez zadawania pytan ale… musza widziec w tym korzysc. Tak jest w Afryce, nie ma pytan, sa pieniadze, jednoczesnie skorumpowana wladza nie jest od nikogo zalezna, sa zasoby surowcowe, ziemia pod uprawy i mozliwosc nieskrepowanego dzialania. Co z tego moze zaoferowac Ukraina? Chyba tylko skorumpowana wladze, ktora jest w potrzasku manipulacji rosyjsko-europejskich. By wkladac palce miedzy takie drzwi trzeba nie miec wyobrazni.
    Rosja siedzi na stosie pieniedzy ( jednych z wiekszych na swiecie) i moze pozwolic sobie na finansowe wsparcie, rowniez w zamian za ustepstwa. Poza tym gospodarka ukrainska, tak czy siak, jest w sumie mozno zwiazana z rynkiem rosyjskim.
    Unia Europejska niby chce przyciagnac Ukraine ale pragnie to zrobic jak najtanszym kosztem, inaczej mowiac, pragnie „wyciagac kasztany z ognia” rekami samych Ukraincow. Efekt jest taki, ze jestesmy swiadkami calego korowodu „gadajacych” glow, ktore jada na Ukraine, staja wsrod demonstrantow i wsrod kamer wyglaszaja wspaniale mowy, pobudzaja do demostracji, taka para idaca w gwizdek. Z tego moze byc tylko wiekszy zamet, moze nawet rozlew krwi ale to bedzie cena placona przez samych obywateli Ukrainy a nie „gadajace glowy” .
    Mozna tych „dobrych warunkow” stronie ukrainskiej jedynie pozazdroscic – to mial byc zart.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. ~Anna Łabuszewska

      Szanowny Panie!
      Bardzo dziękuję za niezłomną gotowość do komentowania. Ma Pan rację: sformułowanie „to dobre warunki dla Ukrainy” jest niepełne. Wydawało mi się, że dopełnia je kolejne zdanie (pytające) o możliwych kosztach (politycznych). Te mogą się okazać niewspółmiernie wielkie. Serdecznie pozdrawiam
      Anna Łabuszewska

      Odpowiedz
      1. ~vandermerwe

        Jestem wielce zobowiazany za wyrazy uznania dla mej niezlomnosci. Licze na dalsza, „niezlomna” wymiane pogladow.

        Z powazeniem

        vandermerwe

        Odpowiedz
  2. ~Marek Borsuk

    Sytuacja na Ukrainie wygląda dosyć groźnie, Powoli zaczyna wymykać się spod kontroli .jeśli już to nie nastąpiło.I myślę czym mniej Moskwa oficjalnie zabiera głosu tym więcej ma swoich ludzi ze służb specjalnych w Kijowie. A te już wiedzą co mają robić.Czym to się skończy? Militarną akcją?W krótkiej perpektywia ma szansę wygranej. W dłuższej taka akcja może okazać się przegraną. Chyba ,że wprowadzi się dyktaturę. Ale z moich obserwacji dyktatorów również dopada śmierć.Co może mieć Ukraina do zyskania? Może tańsze ceny za gaz. Może kredyt.Ale za wszystko trzeba płacić tak czy owak.Rachunek zawsze przychodzi z opóźnieniem.Na szali stoi niezależność.

    Odpowiedz
    1. ~vandermerwe

      @ Marek Borsuk

      Pisze Pan o niezaleznosci. Nie bardzo wiem, co Pan przez to rozumie. Ukraina stoi u pragu bankructwa a ewentualne proby ratunku beda okupione ograniczeniem lub likwidacja niezaleznosci ( przyklad Grecji jest tutaj dosyc wymowny). Nie czarujmy sie. Domyslam sie, ze Pan uwaza, iz owa niezaleznosc Ukraina moze uzyskac kierujac sie w strone UE. Sluchajac roznych komentarzy na temat Ukrainy, pochodzacych z krajow, ktore europejskie dazenia Ukrainy popieraja, obraz wcale nie jest taki klarowny. W realnycm swiecie, tym bardziej swiecie polityki, nie ma darmowych posilkow.
      Oczywiscie caly problem mozna sprowadzic do istnienia Rosji I Putina – gdyby nie bylo tych dwoch czynnikow wszystko byloby proste I ladne. Czy aby nie widzimy swiata jakim chemy go widziec, nie zas takim jakim jest?

      Pozdrawiam

      Odpowiedz
  3. ~Marek Borsuk

    Przepraszam bardzo , ale proszę podać inne rozwiązanie w stosunku do Grecji. Czy można było dopuścić do głodu w Grecji? Mogę panu już powiedzieć ,że przeżyli by milionerzy i miliarderzy.Stefan Kisielewski już w1945r. podal podstawowy imperatyw patriotyzmu. Przetrwanie narodu za wszelką cenę.I tak, pomimo wielu protestów i oporów , postąpił rząd grecki. Nie miał innego wyboru. Państwo było bankrutem , niezależnie od tego kto się bardziej do tego przyczynił.Jedynym ratunkiem było pewne obniżenie standardu życia i podporządkowanie się reżymowi ekonomicznemu Grecja nie straciła swojej niezależności..Przypominam , że Polska borykała się z tymi dylematami od końca lat 70-tych do początku lat 90-tych I też zapłaciła wysoką cenę , ale się opłaciło , pomimo grup kwestionujących reformy.Tylko ,że one nie były w stanie podać lepszej recepty. A po czasie rozpoczęły totalną krytykę tego co zbudowały i w czym brały udział.I Polska także nie straciła swojej niezależności.Wszystkie umowy czy to wewnątrzpaństwowe , czy międzynarodowe niosą z sobą ograniczenia. Najprostsza umowa o pracę ogranicza zarówno pracodawcę jak i pracobiorcę. Ogranicza ,czyli zobowiązuje do przestrzegania umowy. Na zasadzie umów polityczno-społeczno-gospodarczych funkcjonują państwa. Bez nich panowała by anarchia.Jeśli chodzi o Putina, dąży on do odbudowania imperium , a Ukraina stanowiła by dosyć istotny składnik w jego mozaice.
    A wydaje mnie się , że świat widzę we właściwych barwach. Jeśli Rosja składa propozycję Ukrainie , dlaczegóż nie miałaby EU złożyć swojej propozycji?Widzę tutaj rywalizację dwóch tworów politycznych.Kto zdobędzie bonus zobaczymy.Demonstracje w Kijowie chyba wskazują kierunek .

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. ~vandermerwe

      Szanowny Panie,

      Ja nie wnikam w to, czy bylo inne rozwiazanie, to zupelnie oddzielny temat. Decyzje co do rozwiazania zapadly poza Grecja, sama zas Grecja byla ( jest) w sytuacji 0-1 tj. albo owe decyzje odrzuci albo je zaakceptuje. Czyz nie jest to przyklad ograniczonej niezaleznosci panstwa? W takich sytuacjach trudno mowic o wolnosci i swobodzie wyboru – niezaleznie, czy to bedzie Grecja czy tez Polska.
      Oczywiscie, ze Rosja probuje utrzymac czy tez rozszerzyc strefy wplywu. To sa realia. Takimi samymi realiami sa proby rozszerzenia stref wplywu przez Stany Zjednoczone czy np. Europe Zachodnia pod postacia Unii. Nie bardzo rozumiem, dlaczego oceniamy to samo zjawisko w rozny sposob? Dlaczego w wydaniu Rosji jest to zle, zas w wydaniu Zachodnim akurat dobre? To jest ta sama moneta. Akurat w Europie czy najogolniej Zachodzie spolecznosci nie zdaja sobie z tego sprawy, ale w pewnym oddaleniu, czyli np. w III swiecie jest to wlasnie tak widziane – to jest ta sama gra polityczna, z obu stron, ktorej cene placa narody. Kraje slabe, a Ukraina jest w tej chwili krajem slabym i staje sie obiektem manipulacji z obu stron. Nie ma roznicy miedzy demokratycznym a autorytarnym „wykrecaniu rak i nog”. Pan to nazywa skladaniem propozycji – niech i tak bedzie. Pytanie, kto i jak ma decydowac o wyborze? Nastepne pytanie, czyja opinie i w jakim stopniu reprezentuje obecny rzad Ukrainy a czyja i w jakim stopniu demonstranci w Kijowie? Pytam, nie przyznajac nikomu specjalnego prawa „do prawdy i slusznosci”. Jest to jednak dosyc istotny szczegol. Z obalania wladzy na ulicy i brania jej na ulicy niewiele dobrego wychodzi. Zreszta Ukraina juz to przeszal pod postacia „Pomaranczowej Rewolucji” – dzisiejsza sytuacja jest pokosiem tamtych zdarzen.
      Prosze sie przez chwile zastanowic nad takim problemem. Dlaczego w III swiecie bardziej widzi sie jako sojusznika Chiny czy tez Rosje niz rozwiniete i demokratyczne kraje zachodnie? I Pan i ja zgodzimy sie, ze winno byc dokladnie odwrotnie.

      Pozdrawiam

      Odpowiedz
  4. ~Marek Borsuk

    Rozważania i rozprawianie o problemach nie prowadzi do ich rozwiązania. Często określenie jasno i zdecydowanie swojego zdania lub podjęcie decyzji , dobrej lub złej ,jest lepsze od nieokreśloności lub niezdecydowania.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. ~vandermerwe

      Ma Pan racje, choc akurat tutaj mamy „forum dyskusyjne” a nie „action club”. W zyciu codziennym, zapewne Pan I ja probujemy zalatwiac sprawy nas trapiace nie czekajac by ktos za nas to zrobil.
      Warto jednak pamietac, ze najlepsza praktyka jest dobra teoria – inaczej mowiac, nim zaczniemy dzialac nalezy sprawy dokladnie przemyslec I poznac mechanizmy dzialania.

      Z powazaniem

      Odpowiedz
      1. ~Marek Borsuk

        Bez wątpienia mając wiedzę i znajomość mechanizmów działania po analizie problemu, jest duża łatwiej podjąć prawidłowe decyzje.
        Przyznam Panu szczerze ,że w życiu oosobistym podejmowałe wiele decyzji ad hoc i to były najlepsze decyzje.Oczywiście one dotyczyły mnie i mojej rodziny.Na analizę przychodził czas później , czasami po latach i okazywało się ,że lepszą decyzję trudno byłoby podjąć.

        Pozdrawiam

        Odpowiedz
  5. ~vandermerwe

    „Przyznam Panu szczerze ,że w życiu oosobistym podejmowałe wiele decyzji ad hoc i to były najlepsze decyzje.”

    Ja rowniez, wielu nie zalowalem, nad innymi sie zastanawialem post factum I dzisiaj postapilbym inaczej. To nie zmienia faktu, ze warto przemyslec dzialania. W naszym „blogowym” przypadku jest o wiele prosciej -wymieniamy poglady bez wiekszych zobowiazan. Gdybysmy sie we wszystkim zgadzali , nie byloby dyskusji a Pani Labuszewska nie mialaby codziennej, mniej lub bardziej ciekawej lektury nt. problemow poruszonych w esejach.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *