Sieroca grupa rekonstrukcyjna

Samozwańcza Doniecka Republika Ludowa proklamowana po lipnym „referendum” przez bliżej nieokreśloną grupę entuzjastów zadymy znalazła się w stanie podwieszenia. Panowie proklamujący doniecką państwowość powyznaczali się na wysokie funkcje, zgłosili akces do Organizacji Narodów Zjednoczonych, przyjęli konstytucję, zapowiedzieli, że razem z Ługańską Republiką Ludową będą się jednoczyć i stworzą nowe państwo – Noworosję. Noworosja natychmiast zachciała wstąpić w skład starej Rosji. Żadnej sprzeczności: być niepodległym państwem i wcielić się do Federacji Rosyjskiej – wszystko jest możliwe, ileż to roboty. Chociaż Federacja Rosyjska nie wykazuje wielkiego entuzjazmu, by przyłączać Noworosję. Zdestabilizować sytuację – tak, o to chodzi, ale na razie to tyle.

Prezydent Putin oficjalnie twierdzi, że nie wie nic o tym, skąd panowie grasujący po Donbasie z giwerami mają te giwery i po co. Próbował ich nawet publicznie odwieść od przeprowadzenia referendum, ale ideowi separatyści wykazali się nieposłuszeństwem. I dalej biegają z giwerami. I sławią Putina, który najwyraźniej tym razem nie ma ochoty usynowić zielonych ludzików, jak uczynił to po pomyślnym zakończeniu operacji „Krym”.

Separatyści blokują lokale komisji wyborczych. 25 maja wybory prezydenckie na Ukrainie. Donieccy separatyści ogłosili, że nie chcą tych wyborów. Do tego całego kipiszu wmieszał się Rinat Achmetow, który gra własne gry, głównie o stan swojego portfela. Wykonał kilka pokazowych dryblingów, prezentując gotowość do dogadywania się zarówno z Rosją, jak i Kijowem. A dzisiaj zaskoczył wszystkich jednoznaczną deklaracją, że nie życzy sobie w Doniecku separatystów, którzy sieją strach i kołyszą łódką. A on chce mieć u siebie na podwórku spokój. Achmetow jest największym pracodawcą w Donbasie, jego słowo się liczy. Ale nie dla separatystów, którzy od razu ogłosili, że jak Achmetow nadal będzie odprowadzał podatki do Kijowa, a nie wpłacał je do kasy Donieckiej Republiki Ludowej, to oni przystąpią do nacjonalizacji jego majątku.

Najważniejsze persony z samozwańczych władz Donieckiej Republiki Ludowej dochrapały się już swoich personalnych haseł w Wikipedii. Denis Puszylin, przewodniczący parlamentu samozwańczej republiki donieckiej, jest miejscowy, doniecki. Ukończył wydział ekonomiczny Akademii Donieckiej. Czym się zajmował przed kwietniem 2014 r. – nie za bardzo wiadomo. Pracował w firmach Słodkie życie i MMM. Ta ostatnia, należąca do hochsztaplera Siergieja Mawrodi, jest klasyczną piramidą finansową, cieszy się jak najgorszą sławą: nacięła na grube pieniądze miliony naiwnych klientów. Współpraca z taką firmą to świetna rekomendacja, nieprawdaż?

Hasło w Wikipedii ma również „premier” samozwańczego rządu Aleksandr Borodaj. Urodzony w 1972 r. w Moskwie, w rodzinie filozofa Jurija Borodaja. Aleksandr przez wiele lat pracował jako dziennikarz, zajmował się też consultingiem. Patriotyczny poryw serca kazał mu pojechać na Krym, a potem do obwodu donieckiego. Towarzyszem broni był mu Igor Striełkow vel Girkin. W Donieckiej Republice Ludowej minister obrony i głównodowodzący donieckiej armii, Rosjanin, według różnych danych albo funkcjonariusz GRU (wywiad wojskowy), albo Federalnej Służby Bezpieczeństwa, który po zakończeniu służby zatrudnił się jako szef służby bezpieczeństwa fundacji Marshall Capital, należącej do rosyjskiego przedsiębiorcy Konstantina Małofiejewa (u Małofiejewa pracował też Borodaj). Striełkow-Girkin najpierw wspierał zielone ludziki na Krymie, a potem przeniósł się na wschód Ukrainy z zadaniem roboty wywrotowej (dowodzona przez niego grupa jest podejrzewana o dokonanie zabójstwa deputowanego Wołodymyra Rybaka). Zanim trafił na Krym, z pasją udzielał się w grupach rekonstrukcyjnych. Specjalizował się w odtwarzaniu czynu zbrojnego Białej Gwardii.

Striełkow-Girkin dowodził grupami separatystów w Słowiańsku i Kramatorsku, gdy Kijów ogłosił operację antyterrorystyczną.

17 maja minister obrony Doniecka nieoczekiwanie wystąpił z łzawym apelem: https://www.youtube.com/watch?v=KIHdrSm6jrU. Do tej pory obejrzało go na youtube 1,1 mln użytkowników. Striełkow skarży się, że jego „mała grupa ochotników z Rosji i Ukrainy, która przybyła na pomoc wzywana przez liderów [Doniecka], stawia opór całej ukraińskiej armii”. Tymczasem miejscowa ludność jest pasywna i nie garnie się do jego armii. „Nie przypuszczałem, że na cały obwód nie znajdzie się nawet tysiąc mężczyzn, gotowych poświęcić życie”. Dlatego zamierza przyjmować w swe szeregi nawet kobiety.

A skoro o kobietach mowa, to tekę ministra kultury Doniecka objęła projektantka mody Natalia Woronina. Słynie z tego, że sama prezentuje zaprojektowane przez siebie modele. Jej zdjęcia są obecnie jednym z najchętniej oglądanych wizerunków „donieckiej rosyjskiej wiosny”. Drugą chętnie oglądaną przedstawicielką „władz” separatystów jest pani minister kultury Ługandy, jak w blogosferze nazywają Ługańską Republikę Ludową. Pani Irina Fiłatowa nie ma żadnych tajemnic – ani w słońcu, ani w deszczu: http://podrobnosti.ua/analytics/2014/05/16/976318.html. Pełna kultura. Brawo.

Jedna myśl nt. „Sieroca grupa rekonstrukcyjna

  1. ~Igor

    Dzień dobry,
    podzielę się kilkoma obserwacjami. Po pierwsze są to ludzie „zmieleni” i „wydrązeni”, co oznacza, że ratującym ich gestem może być jedynie współczucie. Po drugie, trudno jest współczuć komuś kto czyni zło, nawet nieświadomie, choć Nauczyciel też nie miał łatwo, prawda? I myśl o tym, że może być łatwo po wprowadzeniu norm i praw dostępnych i zrozumiałych dla wszystkich okazała się być iluzją płynącą wprost z oświeceniowego „wybuchu” Rozumu. Zmieleni i zagubieni, nie przestawajmy tam patrzeć.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *