Obywatel Janukowycz

Tajnym dekretem Władimir Putin przyznał obywatelstwo Federacji Rosyjskiej eksprezydentowi Ukrainy Wiktorowi Janukowyczowi. A także eksprokuratorowi generalnemu Pszonce, ekspremierowi Azarowowi i członkom ich rodzin. Taką informację, powołując się na sekretne źródła operacyjne, podał doradca ukraińskiego ministra spraw wewnętrznych Anton Heraszczenko. „Rosja swoich obywateli nie wydaje, choćby to byli seryjni maniacy zabójcy” – napisał na FB. Przeciwko wszystkim wymienionym nowym obywatelom Rosji ukraińska prokuratura prowadzi śledztwa.

Strona rosyjska w sprawie nadania obywatelstwa „ukraińskim brontozaurom” [określenie moskiewskiego dziennikarza Antona Oriecha] nabrała wody w usta. Rzecznik Putina, Dmitrij Pieskow w rozmowie z dziennikarką rozgłośni Echo Moskwy wił się jak piskorz, by nic nie powiedzieć.

– Po pierwsze [Janukowycz] został objęty opieką przez państwo rosyjskie. Co do reszty, to nie znam szczegółów i dlatego nic pani nie mogę powiedzieć – takiej odpowiedzi udzielił na pytanie o to, czy może potwierdzić rewelacje Heraszczenki.

– A zatem czy to, że [Janukowycz] nie otrzymał obywatelstwa, jest pewne? – nie ustępowała dziennikarka.

– Ja po prostu nie wiem. Jak mogę mówić coś konkretnie, coś potwierdzać, skoro nie wiem.

– Czy możemy mieć nadzieję, że się pan dowie za jakiś czas?

– No raczej nie, raczej nie, bo nie mam czasu.

I dodał, że Kreml nie zamierza reagować na eskapady doradców ukraińskiego ministra. W rosyjskim segmencie internetu natychmiast pojawiły się dziesiątki prześmiewczych komentarzy. „Jasne, tam nic nie wiedzą. Tak samo jak o tych paszportach dyplomatycznych na Iwana Iwanowicza, z którymi objęci sankcjami urzędnicy jeżdżą sobie teraz swobodnie po montecarlach”.

O różnych sekretnych dekretach Putina związanych z dziwną wojną rosyjsko-ukraińską, do udziału w której Rosja nie chce się oficjalnie przyznać, dobrze poinformowane wróble ćwierkały już nie raz. Dekret o obywatelstwie dla Janukowycza i spółki można postrzegać jako logiczny dalszy ciąg po tym, jak Moskwa udzieliła zbiegowi schronienia zimą tego roku. Kreml wielokrotnie przymierzał się do politycznego wykorzystania Janukowycza w grze z Kijowem, ale jego karta za każdym razem okazywała się bita. Po wyborach prezydenckich na Ukrainie Janukowycz zniknął z radarów. Ktoś go podobno widział z małżonką w Soczi. Dziennikarze wywęszyli, że ma mały biały domek pod Moskwą w elitarnym strzeżonym osiedlu. Azarow według doniesień austriackiej prasy zwiał do Austrii, jego syn ma tam mały biały domek.  Z kolei dziennikarz „Ukraińskiej Prawdy” znalazł siedzibę Azarowa pod Moskwą w willowym osiedlu Monolit (wartość nieruchomości oceniono na 8,5 mln dolarów). Co do Pszonki – to żadnych przecieków nie było. Można założyć, że też ma gdzieś w miłej okolicy mały biały domek. Pewnie tęskni do swojego pałacu pełnego złotych sztabek w kształcie bochenka chleba i naturalnej wielkości portretu w pozie i ubiorze rzymskiego patrycjusza.

Politolog Stanisław Biełkowski patrzy na nowych współobywateli bez zdziwienia: „Wiemy o inicjatywie naszego rządu, aby przyznawać rosyjskie obywatelstwo za 10 mln rubli inwestycji. Możemy nie  mieć wątpliwości, że Janukowycz i jego drużyna dokonali znacznie większych inwestycji w rosyjską gospodarkę. Mówią, że tylko jeden z domów należących do rodziny Janukowyczów na szosie Rublowsko-Uspieńskiej pod Moskwą kosztuje około 50 mln dolarów. Więc dlaczego mielibyśmy nie nagrodzić tych ludzi rosyjskimi paszportami, tak jak na przykład Gerarda Depardieu. A propos, to w thrillerze o Janukowyczu i jego upadku Depardieu powinien zagrać główną rolę.[…] Rosja izolując się od Zachodu staje się mekką dla wątpliwych postaci, właścicieli nieczystych kapitałów pochodzących z przestępstwa, a także dla takiego właśnie kapitału”.

18 myśli nt. „Obywatel Janukowycz

  1. ~Marek

    Janukowycz odebrał tytuł Bohatera Ukrainy – Banderze.
    Chocby z tego powodu zasłużył na paszpart 🙂

    A Pani Kalinie, która tu opowiadała bajeczki o braku banderowców na Ukrainie dedykuję poniższy artykuł:

    Po tym, jak prezydent Poroszenko po raz kolejny zadeklarował, iż członkowie UPA są dla niego bohaterami, ciężko nazwać poparcie dla kultu OUN-UPA marginalnym.

    Wobec tego odwołania do argumentu o słabym wyniku wyborczym kandydatów partii nawiazujących wprost do banderyzmu – lidera Prawego Sektora Dmytro Jarosza i Swobody Oleha Tiahnyboka – tracą na aktualności. Poparcie dla kultu OUN-UPA od dawna nie ogranicza się tylko do tych dwóch ugrupowań.

    Liderzy Swobody, Batkiwszczyny i UDARU: Olek Tiahnybok, Arsenij Jaceniuk i Witalij Kliczko

    Już 6 listopada 2012 Arsenij Jaceniuk, obecny premier Ukrainy, a wówczas szef „Zjednoczonej Opozycji”, powiedział, że Bandera jest dla niego niego bohaterem. Jego słowa podała „Ukraińska Prawda„.

    Polityk skomentował wówczas uchwałę Parlamentu Europejskiego wzywającą Ukrainę – jak poinformował Jaceniuka dziennikarz telewizji ICTV – do odebrania tytułu Bohatera Ukrainy Stepanowi Banderze.

    Szanuję każdego Ukraińca, który walczył za niezależność Ukrainy, który walczył za to, by Ukraina była zjednoczona, który walczył za to, by Ukraina była taką, jaka ona dziś jest. Oni byli na wschodzie, byli też na zachodzie. To nasi bohaterowie. Taka jest moja odpowiedź – powiedział Jaceniuk na antenie telewizyjnej.

    Bardziej zdecydowanie wypowiadała się Julia Tymoszenko, która komentowała w styczniu 2011 roku decyzję sądu w Doniecku o odebraniu Banderze tytułu Bohatera Ukrainy. Uważam, że dzisiaj prezydent Ukrainy chce represjonować nie tylko aktywnych polityków, ale i prawdziwych bohaterów Ukrainy – mówiła Tymoszenko. Jej wypowiedź zacytował ukraiński portal TSN.ua, a także portal Gazeta.ua w tekście pt. „Bandera – prawdziwy bohater Ukrainy”.

    Wcześniej, 30 stycznia 2010 roku, Tymoszenko zadeklarowała poparcie dla decyzji prezydenta Juszczenki o nadaniu Banderze tytułu Bohatera Ukrainy. Wszyscy, którzy bronili w rzeczywistości niepodległości, powinni być bohaterami – oświadczyła Tymoszenko na antenie kanału INTER. Jej słowa przywołał następnie portal LB.ua.

    Tymoszenko zadeklarowała także, odpowiadając na pytanie o stosunek do OUN-UPA i Bandery, że będzie „kontynuować wysiłki Juszczenki” w zakresie pamięci narodowej. Przypomnijmy, że tytuł Bohatera Ukrainy Bandera i Szuchewycz otrzymali właśnie z rąk Juszczenki.

    Pozytywne zdanie o Banderze ma także obecny przewodniczący ukraińskiego parlamentu, polityk „Batkiwszczyny” Oleksandr Turczynow. Konaszewycz, Krywonos, Szewczenko, Bandera i wielu innych sławnych synów i cór naszego kraju byli i będą bohaterami – powiedział Turczynow w styczniu 2011 roku. Jego słowa cytuje ukraiński portal Liga.net, a także Gazeta.ua.

    Tymczasem partia „Batkiwszczyna” na swojej stronie internetowej zamieściła 12 stycznia 2011 oświadczenie, że decyzja prezydenta Janukowycza o odebraniu tytułu Bohatera Ukrainy „nie wpłynie na jego [Bandery] rolę w ukraińskiej historii”. Z kolei w oświadczeniu z sierpnia 2011 ta sama partia krytycznie oceniła sądownictwo na Ukrainie, jako przykład negatywnych tendencji podając pozbawienie tytułu Bohatera Ukrainy Romana Szuchewycza i Stepana Banderę przez sąd w Doniecku.

    Zwolennikiem kultu OUN-UPA jest również komendant Samoobrony Majdanu, późniejszy sekretarz Rady Narodowego Bezpieczeństwa i Obrony Andrij Parubij, który mówił już w marcu 2009, że kwestia uszanowania OUN-UPA to nie tylko sprawa przywrócenia sprawiedliwości historycznej, to utwierdzenie naszej tożsamości narodowej i wartości nacji. Jego słowa podał portal Rakurs.rovno.ua.

    W czerwcu 2009 tego Arsenij Jaceniuk powiedział, komentując kwestię kultu OUN-UPA: „szanuję wszystkich ukraińskich bohaterów i patriotów, którzy walczyli za wyzwolenie Ukrainy”. Jego słowa podaje portal „Ukraińska Prawda” [Bo jest prawda, gówno prawda i ukraińska prawda – admin]. Warto jednak zaznaczyć, że Jaceniuk zadeklarował wówczas także, iż „będzie walczyć za każdego Rosjanina, Żyda, Polaka, Niemca, który jest obywatelem ukraińskim”.

    Ostatecznie także Witalij Kliczko powiedział w telewizji, że „żołnierze OUN-UPA walczyli tak przeciwko faszystom, tak przeciwko Armii Czerwonej”, daklarując wobec nich szacunek:

    Ponadto, obecny prezydent Ukriany Petro Poroszenko porównał żołnierzy walczących w tzw. operacji antyterrorystycznej w Donbasie z bojownikami OUN-UPA. Jego słowa podaje ukraiński portal LB.ua.

    Aprobata lub przyzwolenie dla kultu OUN-UPA na Ukrainie wykracza poza marginalny Prawy Sektor i parlamentarną Swobodę, która w ostatnich wyborach otrzymała 10% głosów w skali całej Ukrainy. Wypowiedzi poszczególnych liderów politycznych, z samym prezydentem Poroszenką na czele, pozwalają przypuszczać, że kult OUN-UPA będzie popierany przez establishment post-majdanowej Ukrainy.

    Tomasz Jasiński
    http://www.kresy.pl/

    Odpowiedz
  2. ~Marek Borsuk

    Tego chyba Rosja im była winna.Nawiasem mówiąc ,dokąd mieliby się udać?Szczerze mówiąc ciężko zapracowali sobie na ten przywilej. Destabilizacja Ukrainy, aneksja Krymu , próby rozbicia państwa. Chyba tego wystarcza.Ja powiem więcej ,oni mieli pełne prawo domagać się od Władimira Władimirowicza przyznania im obywatelsrwa. Ale może i więcej z tego wyniknąć.Kreatywna Duma może im przyznać tytuł bohaterów Rosji na froncie odbudowy imperium.Ze koszty mogą znacznie przekroczyć zyski? A czy kiedykolwiek grało to jakąś rolę w Rosji?

    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  3. ~Marek

    Tygodnik „DO Rzeczy” – czy tez może „OD Rzeczy”

    (…)
    Dawid Wildstein – najprawdziwszy Polak z prawdziwych Polaków – nie ma nic przeciw popieraniu przez Polskę UPA i Bandery i gloryfikacji ludobójstwa na Wołyniu

    „iż wojna między Rosją a Ukrainą ma dla Polski fundamentalne znaczenie. Okazuje się bowiem, że do pomocy Ukrainie zobowiązuje nas – jak to określił red. Wildstein – prosta przyzwoitość. Powinniśmy to robić niezależnie od politycznych korzyści, gdyż takie jest moralny imperatyw – ogłasza publicysta „Do Rzeczy”.
    (…)
    Kult OUN-UPA bowiem od dawna istnieje na dzisiejszej Ukrainie Zachodniej, a jego przeszczep nastąpił w Kijowie za pośrednictwem Majdanu. Dowód zamieszcza sam Wildstein, który chyba przez niewiedzę zgodził się na zilustrowanie swojego artykułu zdjęciem Jarosława Kaczyńskiego z Olehem Tiahnybokiem, liderem banderowskiej partii Swoboda (do „dorobku” Bandery odwołującej się literalnie) – ugrupowania odpowiedzialnego za półroczne blokowanie przekazania budynku pod Dom Polski we Lwowie przez tamtejszą Radę Miejską.

    Sam Tiahnybok pochwalił Banderę w rocznicę jego urodzin za zorganizowanie zamachu na „okupanta” Ukrainy, jakim był dla niego Bronisław Pieracki – minister spraw wewnętrznych rządu II RP, polityk o nastawieniu proukraińskim. Tylko czekać, aż Bronisław Wildstein zostanie oskarżony o bycie „ruskim agentem” przez jakiegoś dziennikarza „Gazety Polskiej” – dajmy na to, Dawida Wildsteina – za suflowanie czytelnikowi poprzez zdjęcie Kaczyńskiego z Tiahnybokiem, iż Majdan był wylęgarnią banderyzmu

    W tym kontekście niezwykle naiwnie brzmią postulaty byłego szefa telewizji Republika o „nowej federacji międzymorza” (ktoś słyszał o jakiejś starej federacji międzymorza czy był to jednak koncept z obiektywnych przyczyn nigdy niezrealizowany?) czy też o „odbudowie naszej wspólnoty na nowo”. Na jakim historycznym doświadczeniu polsko-ukraińskim opiera się redaktor Wildstein, iż wysuwa takie pomysły? Niestety, autor tego nie precyzuje. Jest tylko wzmianka o Rzeczypospolitej Obojga Narodów, którego to państwa Ukraińcy wcale nie uważają za własne, a ich historiografia opisuje je jako wręcz opresyjne.

    Nierozliczenie rzezi wołyńskiej nie powinno być dziś dla Polaków przeszkodą we wspieraniu Ukraińców – głosi podpis pod zdjęciem pomnika ofiar UPA ilustrującym artykuł.

    Zapytajmy przewrotnie – co powinno być zachętą dla Polaków do wspierania Ukraińców?

    Odpowiedz
    1. ~Kalina

      Panie Marku, kiedy wreszcie zrozumiecie, ze to wasze szkolenie jest nie warte funta klakow, bo opiera się na fałszywych założeniach? Młode pokolenie w Polsce nie ma zielonego pojęcia o UPA, Banderze etc., a jeśli nawet ma, to nic go to nie obchodzi, bo ono już tak ma:)) Tak więc to wasze straszenie „banderowcami” jest działaniem w gwizdek. Pamięć o zbrodniach na Wołyniu i w Galicji jest natomiast obecna u tzw. fachowców, a wiec m. in. u mnie. Tyle ze dla nas ta sprawa ma jedynie znaczenie w kontekście historycznym. To co jest istotne dziś – to pragnienie osłabienia Rosji i odrzucenia jej na wschód, jak najdalej od Europy i od Polski. A potrzebna do tego jest nam Ukraina bez względu na to, pod jakimi tablicami ukraiński prezydent składa kwiaty. No i proszę nie powoływać się na czarnosecinny portal „Kresy”. Portal oczywiście nie zawsze bajdurzy, niemniej ma taka opinie, ze gdyby nawet napisał „szczyrą prawde”, i tak nikt normalny nie wziąłby tego poważnie. Mam u Pana dużą „Stoliczna” za te wszystkie rady, które Panu daje w związku z Pana pracą, ale Pan i tak z nich nie korzysta:))

      Odpowiedz
      1. ~Tomek

        Niewątpliwie reakcją Rosjan będzie chęć odrzucenia Polski na zachód. I w przeciwieństwie do cherlawych starań Polski , rosyjskie raczej przyniosą zamierzony efekt.

        Odpowiedz
        1. ~Kalina

          Ciesze się, ze Pan podziela moja opinie, ze Rosja stanowi smiertelne zagrozenie dla Polski i Europy. Dotychczas rosyjskie trolle raczej staraly się nas straszyć Ukrainą:)) Niewatpliwie jest jakiś postep w co inteligentniejszych kregach agenturalnych. Choc mimo wszystko – za cienkie Bolki i za krótkie raczki….:))

          Odpowiedz
      2. ~Marek

        Kalina: „To co jest istotne dziś – to pragnienie osłabienia Rosji i odrzucenia jej na wschód, jak najdalej od Europy i od Polski”

        Wreszcie kawa na ławę:)
        Doktryny Giedroicia i Brzezińskiego wyprały wam mózgi z reszty rozsądku?

        Kalina: ” A potrzebna do tego jest nam Ukraina bez względu na to, pod jakimi tablicami ukraiński prezydent składa kwiaty.”

        Jasne, z Ukrainą banderowskich zwyrodnialców i zbrodniarzy będzie wam po drodze.

        Pod Donieckiem wykryto zbiorowe mogiły rozstrzelanych cywilów i jeńców wojennych. Trwa ekshumacja setek ofiar przy udziale obserwatorów OBWE. Charakter obrażeń na zwłokach wskazuje na rytualne mordy satanistyczne (!).

        Prokuratura i władze sądowe Donieckiej Republiki Ludowej prowadzą przy pomocy obserwatorów OBWE pełną dokumentację ekshumacji i samych zwłok coraz liczniej odkrywanych ofiar masakry, w której zginęli głównie cywile: kobiety, mężczyźni i młodzież. Ciała ofiar mają związane do tyłu ręce i kule wystrzelone w tył głowy.

        Groby odkryli saperzy rozminowujący teren. Dokonano jak dotąd ekshumacji ok. 400 zwłok, ale wstępne oceny wskazują na możliwość odnalezienia łącznie ok. 4000 pomordowanych.

        Ta przerażająca liczba niestety może okazać się zgodna z prawdą. Do kopalni „Komunard” zwożono przez prawie dwa miesiące jeńców i aresztowanych z całego regionu donieckiego, oficjalnie w celu ich podziału na grupy, które miano potem traktować na różnych zasadach, w tym stawiać przed sądem w innych częściach Ukrainy. Zamiast tego bestialsko ich wymordowano pod koniec sierpnia, gdy zaczęła się wielka rosyjska kontrofensywa.

        Miejscowi mieszkańcy donoszą też o znacznej liczbie nastolatek w wieku od 12 do 14 lat, które padły ofiarą zbiorowych gwałtów, wskutek czego zostały trwale okaleczone. Taki rodzaj gwałtu również wskazuje na destrukcyjne formy kultu szatana.

        Biorąc pod uwagę toczące się od wtorku zaciekłe walki wokół lotniska w Doniecku, z ich kulminacją w dniu dzisiejszym [30.09] (ostrzelanie centrum Doniecka; zginął m. in. Szwajcar du Pasqieur, przedstawiciel Czerwonego Krzyża – patrz s. 2) rozejm wisi na włosku.

        Do odkrycia płytko przysypanych mogił doszło w ubiegłym tygodniu (23 IX) w pobliżu Doniecka; w miejscowościach, gdzie były rozmieszczone przed powstańczą kontrofensywą na przełomie sierpnia i września ukraińskie bataliony obrony terytorialnej, zwane przez „rosyjskojęzycznych” nacgwardią, a także faszystami lub banderowcami. Te miejscowości zostały odbite przez armię powstańczą w czasie najnowszej miniofensywy, której celem było zniszczenie albo wyparcie z pozycji artylerii wojsk rządowych, ostrzeliwującej osiedla mieszkaniowe na północy Doniecka.

        Gdy tylko okazało się, że rozmiary mordu, przypominającego jako żywo wyczyny SS i NKWD, przekroczyły najgorsze obawy, powstańcy i miejscowa ludność wezwali świadków o statusie międzynarodowym. Na wniosek delegata rosyjskiego ONZ rozpoczęła procedurę rozpatrywania wniosku w sprawie międzynarodowego dochodzenia w tej sprawie.

        Ukraińskie środki masowego przekazu jak na razie milczą na ten temat. Jeszcze bardziej zastanawiające jest ignorowanie go przez dziennikarzy z państw zachodnich. Na konferencję prasową przedstawicieli Rosji, którzy zgłosili tę sprawę do Biura Sekretariatu ONZ d/s Praw Człowieka w Genewie nie przyszedł nikt z nich.

        Dzisiaj, pod wpływem wczorajszego oświadczenia łotewskiego prawnika i obrońcy praw człowieka Einarsa Graudinsa, ten mur milczenia zaczął się kruszyć na rzecz twierdzenia jakoby ofiar było znacznie mniej, a setki zamordowanych to rosyjski wymysł.

        Natomiast prokuratura generalna w Kijowie rozpoczęła śledztwo w sprawie działalności Centralnego Biura Śledczego Federacji Rosyjskiej, prowadzącego szereg dochodzeń w sprawie zbrodni wojennych przeciw ludności Donbasu. Odezwali się już za to dziennikarze obywatelscy z krajów UE, m. in. publikując ten oto materiał filmowy w języku rosyjskim, z obszernym komentarzem i tłumaczeniem na niemiecki:
        http://www.extremnews.com/nachrichten/weltgeschehen/6f5b150b0fa1ce8

        Odpowiedz
        1. ~Anna Łabuszewska

          Szanowny Panie Marku!

          Pan wydaje się przekonany co do winy i kary. To znacznie bardziej skomplikowane niż mówią instrukcje z centrali.
          Rosja ma znakomite tradycje w powoływaniu komisji, które jednoznacznie rozstrzygały o winie, a potem się okazywało, że komisje łgały jak z nut. Np. znamienita komisja Burdenki w Katyniu czy komisje ds. wyjaśnienia okoliczności tragedii w Biesłanie, zamachów terrorystycznych w 1999 r. itd

          pozdrawiam
          Anna Łabuszewska

          Odpowiedz
          1. ~Marek

            Pani Anno,

            znaczna część ludzi nie jest zdolna do myślenia samodzielnego, do krytycyzmu, ich wolna wola nie istnieje. Nie przekonasz. Oni już nie takie rzeczy łykneli. Choćby broń masowego rażenia w Iraku, choćby dozbrajanie przez USA islamistów w Syrii, a teraz niby walka z nimi. Trzeba całkowicie wyłączyć mózg by takie rzeczy przełknąć. Teraz mamy „separatystów” którzy metodycznie niszczą swoje domy i zabijaja własne rodziny. Żadnych związków przyczynowo-skutkowych, żadnej logiki w tej propagandzie nie ma. Część populacji tak funkcjonuje. Jest to przystosowanie do harmonijnego życia, ale pod warunkiem, że Głowa, społeczeństwa jest mądra i moralna. Jeśli głowa należy do diabła, to do diabła należą również ludzie o tego typu konstrukcji psychicznej. Jest to niezależne od wykształcenia, inteligencji itp. Są ludzie bardzo inteligentni, a opowiadają totalne bzdury. Oni potrafią odrzucać nawet najbardziej porządnie zredagowany analityczny tekst podający źródła, ale jako prawdę przyjmowali slogany propagandowe typu „cała Europa potępia…”. Być może kluczem jest założenie, że przecież nie może jednocześnie kłamać Wyborcza, Newsweek, Rzepa, Gazeta Polska, Nasz Dziennik. Skoro „wolne media” mówią jednym głosem, to musi być prawda. Skoro ktoś wyciąga informacje z „internetu” – musi być kłamstwo.

            Nawiasem mówiąc zadziwiająca jest ta dziecinna ufność w dziennikarzy. Ludzie psy wieszają na politykach, narzekają na rząd, na podatki itd. a…idą potem te łajzy kupować gazetę, włączają telewizor…
            Przecież polityka jest pochodną mediów. Media to realna władza. Nie rozumieją tego ludzie? Po prostu uczciwe media szybko eliminowałyby z życia publicznego bandytów i sprzedajne kreatury. Tak to działa.

            Naszym wrogiem są funkcjonariusze propagandy. Aktualnie szczują Polaków na Rosję i nakazują miłować banderowską dzicz ciąganą na sznurku Największej Demokracji.

            Odpowiedz
            1. Anna Łabuszewska Autor wpisu

              Szanowny Panie Marku!
              Dziennikarze to zakała ludzkości, jasna sprawa.
              Niedawno przedstawiciele tej profesji, pracujący dla rosyjskiej stacji 1tv nadali taki reportaż, w którym pokazali, jak dzielni separatyści, którzy – wedle oficjalnej wersji – przestrzegają litery rozejmu, strzelają z okien bloku mieszkalnego, a następnie mówią przed kamerą, że muszą się wynosić, bo ‚przyleci otwietka’. To znaczy ‚ukry’ wystrzelą swoje pociski w okna tego domu. Mozna się zastanowić, czy to ‚wypadke przy pracy’ propagandowej tuby Kremla czy może raczej świadectwo wycofywania się przez Kreml z projektu ‚Noworosja’.
              Reportaż można obejrzec na youtube https://www.youtube.com/watch?v=Zv39Lc5oSVs
              Proszę zwrócić uwagę na liczbę odsłon – rzecz niebywała dla szeregowego materiału w szeregowym codziennym programie informacyjnym.

              Pozdrawiam
              Anna Łabuszewska

          2. ~Marek

            Pani Anno, ponieważ oczekuje Pani odpowiedzi na swój ostatni wpis i przypomniała o tym w innym wątku, wróciłem.
            Cóż mogę rzec, jeśii powstańcy rzeczywiście strzelają z bloków mieszkalnych, a potem uciekają, to źle o nich świadczy. Na filmiku strzelają z broni maszynowej. Nie będę tego usprawiedliwiał. A Pani jest w stanie usprawiedliwiać strzelanie z rakiet w osiedla mieszkalne przez wojsko ukraińskie? I co wg Pani jest większą przewiną?

            Odpowiedz
            1. Anna Łabuszewska Autor wpisu

              Szanowny Panie Marku! A kto jest interwentem w tym konflikcie?
              Pozdrawiam
              Anna Łabuszewska

        2. ~Kalina

          Wrócę do mojej tezy podstawowej, Panie Marku: a co to nas wszystko obchodzi? Respice finem! To dla nas ważne. Oczywiście koniec optymistyczny, czyli pogonienie Rosjan w kibini mater:))

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *