Dzień Czekisty 2015

20 grudnia. Rytuały formacji, z której wywodzi się prezydent Putin, nadal są mu bliskie. Koledzy, z którymi służył przed laty w ponurej instytucji oznaczanej światowej sławy skrótem KGB, zajmują dziś (i nie od dziś) wysokie urzędy państwowe. I w tym roku (jak co roku) w Dzień Czekisty, jak potocznie nazywa się zawodowe święto funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa, Władimir Putin nie zapomniał o kolegach. Wysłał oficjalny telegram z podziękowaniem za „uczciwą pracę i odpowiedzialne traktowanie swoich obowiązków. […] To ludzie mężni, silni duchowo, prawdziwi profesjonaliści, którzy traktują służbę dla kraju jako dzieło życia”. A w przeddzień święta prezydent swoją prezydencką osobą był obecny na okolicznościowym uroczystym wieczorze w Pałacu Kremlowskim i trzymał mowę, w której zwracał się do zgromadzonych per „drodzy towarzysze” lub „szanowni przyjaciele”. Cóż, jak głosi znane kagebowskie powiedzonko, „byłych kagebistów nie ma”. Wezwał funkcjonariuszy do ścisłej współpracy z armią, aby przyczyniać się do poprawy obronności kraju.

Transmisję z Kremla nadał Pierwyj Kanał, najpopularniejsza ogólnokrajowa stacja telewizyjna (http://www.1tv.ru/video_archive/projects/concerts/p106697). Cały kraj mógł w sobotni wieczór zasiąść przed telewizorami i współuczestniczyć w radości organów. W części artystycznej wystąpił odwieczny zestaw wykonawców tak zwanej pieśni patriotycznej według wzorców radzieckiej szkoły: zespół marynarzy (z harmoszką, w prysiudach), ulubiony ansambl prezydenta „Lube”, Oleg Gazmanow i inni zasłużeni artyści z gatunku tych, co to „zawsze wszystko chętnie wyśpiewają”. Gigantyczna sala Pałacu Kremlowskiego zapełniona po brzegi „rycerzami tarczy i miecza”, wsłuchanymi w melancholijne piosenki – ach, każdy obywatel może poczuć się bezpieczny, gdy patrzy na to, jak głęboko humanitarne są rosyjskie służby bezpieczeństwa. Tych, którzy dosiedzieli do końca wokalnych i tanecznych popisów, oczekiwała prawdziwa niespodzianka: wyciągnięty z naftaliny dziejów stalinowski przebój „Szyroka strana moja rodnaja”. Przetarłam oczy i uszy ze zdumienia: ta pieśń opowiadająca, jak wiele jest wolności w kraju zniewolonym przez krwawego tyrana, była szczytem propagandowego zakłamania. I oto znowu powraca.

Nie tylko świat muzyczny uczcił „szanownych towarzyszy” Putina – rodzime rękodzieło przygotowało na tę okazję fantastyczne prezenty. Na przykład zaciski do banknotów z firmowym emblematem (można je zobaczyć na blogu Andrieja Malgina http://avmalgin.livejournal.com/5912455.html). Jeżeli komuś nie podoba się ta gustowna zatyczka, to może uradować serce czekisty, obdarowując go „beczułką FSB” – dębową beczką, w której można przechowywać alkohol, z emblematem FSB, a jakże: http://www.lubanka.ru/details.php?id=572&id_row=6643&idt=0 W tym sklepie internetowym „Łubianka” można kupić wiele analogicznych gadżetów – do użytku codziennego, do kuchni, do łazienki, na służbowe biurko. Z tej przemiłej okazji można sobie skonsumować torcik z branżowymi ozdobami: http://lubavasweet.ru/tort/149

Nie wszyscy jednak spędzili ten dzień, fetując czekistów. Na placu Łubiańskim w Moskwie pod przesławnym gmaszyskiem KGB-FSB odbyła się pikieta w obronie więźniów politycznych. Trwała kilka minut: https://www.youtube.com/watch?v=Z8g-HTzFoXI Zatrzymano kilka osób.

Rok temu Irina Dragunska z okazji Dnia Czekisty zamieściła wstrząsający materiał (https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1026725897342732&set=a.259241420757854.84852.100000159932701&type=3&theater). Zestawiła fotografie dzieci „wrogów ludu”, tych, których oprawcy z NKWD i innych mutacji tej instytucji, zmiażdżyli w bezlitosnych trybach machiny zwanej bezpieczeństwem państwowym. Zdjęcia opatrzyła tekstem: „Jeśli macie dzieci, nigdy nie poproszę was, byście choć przez chwilę wyobrazili sobie, że wasze cieplutkie, świeżo wykąpane dziecko, pachnące mydłem i miodem, w wyprasowanej flanelowej piżamce, biorą za rączkę obcy ludzie i prowadzą do pomieszczenia, w którym śmierdzi chlorem i – nie wiem, czym tam może jeszcze śmierdzieć – kapuśniakiem? buciorami? – i golą mu główkę do gołej skóry, fotografują, wydają dokument z przyznanym nowym nazwiskiem, wyśmiewają zagubienie, nazywając byłym paniczykiem, a potem wiozą długo zimną ciężarówką czy autobusem, do domu, gdzie takich jak on jest pełno. Nie chcę też, abyście wyobrażali sobie tego, który te dzieci ogolił, sfotografował, przebrał w przydziałowe ubranka. Ale to właśnie przedstawiciele tej formacji będą potem spokojnie pobierać wysokie emerytury, kopać kartofelki na działce i nigdy za nic nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności”.

Nie zostali i nie zostaną. Przynajmniej tak długo, jak długo na czele państwa będzie stał człowiek, który jest wierny etosowi tej nieludzkiej instytucji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *