Nowe oblicza mobilizacji

18 października. Niespełna miesiąc temu Putin ogłosił w Rosji „częściową mobilizację” 300 tysięcy mężczyzn, mających przygotowanie wojskowe. Teraz zapowiada rychłe zakończenie akcji mobilizacyjnej. Czy cele mobilizacji zostały osiągnięte? Wiele wskazuje na to, że miało być dobrze, a wyszło tak jak zawsze.

Podczas wystąpienia w Astanie Putin powiedział, że zmobilizowano 222 tysiące, podobne dane ogłaszał minister obrony Siergiej Szojgu. Zapewniał, że wszyscy zmobilizowani przejdą odpowiednie szkolenie przed wysłaniem na front ukraiński. Szkolenie nie jest długie – wstępne może zająć od 5 do 10 dni, dalsze szkolenie już w jednostce – do 15 dni. I oto po trzech tygodniach cywil przedzierzga się w pełnowartościowego żołnierza. Zdaniem prezydenta, tych, których już powołano, wystarczy, aby armia mogła wykonać zadania. Nowej fazy mobilizacji nie będzie – obiecał. Jak skomentowali to obserwatorzy: znaczyć to może jedno: teraz trzeba uspokoić zbyt rozkołysane nastroje społeczne, ale kolejne fale mobilizacji w taki czy inny sposób będą na pewno. Coś na rzeczy jest, bo dziś sekretarz prasowy Putina powiedział, że prezydenckiego dekretu o zakończeniu mobilizacji na razie nie ma.

Tyle przemówienia, a teraz życie. Zaraz po ogłoszeniu mobilizacji z Rosji w trybie ekstraordynaryjnym, wszelkimi możliwymi drogami i sposobami uciekło co najmniej 700 tys. mężczyzn podlegających mobilizacji (pisałam o tym w poprzednim wpisie, dotyczącym mobilizacji: http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2022/10/04/oblicza-mobilizacji/). Ci, którzy nie chcą być wysłani na front, a z tych czy innych względów nie mogli opuścić kraju, wybierają inne strategie: nie nocują w miejscu zameldowania, wyjeżdżają do innego miasta, mylą tropy, a nawet jak dostają wezwanie, to się w komendzie uzupełnień nie stawiają. Masowa ucieczka przed mobilizacją stała się zjawiskiem widocznym i opisywanym w mediach. Internetowa „Nowa Gazeta. Europa” opublikowała instrukcje, jak można pozbyć się zmory mobilizacji (https://novayagazeta.eu/articles/2022/10/13/mobilizatsiia-poshla-pod-otkos): zaświadczenie o HIV lub innych przewlekłych chorobach, zatrudnienie (fikcyjne lub faktyczne) w firmie, której pracownicy nie podlegają mobilizacji, zapisanie się (za duże pieniądze) na uczelnie, których studenci nie są mobilizowani itd.

W pierwszej fazie wojny na front wysyłano głównie mieszkańców prowincji. Teraz mundurowi zaczęli też pukać do drzwi mieszkańców Moskwy i Petersburga. A nawet urządzać pułapki i obławy. Na przykład na parterze kamienicy w centrum Petersburga stawała kilkuosobowa grupa mundurowych i cywili i sprawdzała, czy opuszczający dom mężczyźni nie podlegają mobilizacji; mysz nie miała prawa się prześlizgnąć. Petersburscy lekarze otrzymali zakaz wyjazdu z miasta. W Moskwie przeprowadzono łapanki pod stacjami metra. Materiały o tym procederze trafiły do mediów społecznościowych i były szeroko komentowane (negatywnie). Mer Moskwy Siergiej Sobianin nieoczekiwanie oznajmił, że mobilizacja w Moskwie została praktycznie zakończona, bo miasto już swoją „dolę” dla frontu zapewniło. Nie od dziś wiadomo, że w obliczu mobilizacji są „równi i równiejsi”.

Jak można przeczytać w mediach społecznościowych, niektórzy ze zmobilizowanych nie docierają na front. Odnotowano kilka-kilkanaście, może kilkadziesiąt (?) przypadków śmiertelnego zatrucia alkoholem, nagłych zgonów z powodów zdrowotnych, samobójstw etc. Chaos wywołany mobilizacją stale się tylko powiększa.
Władze przyznały też oficjalnie, że wysłani na front świeżo zmobilizowani żołnierze polegli, np. pięciu zmobilizowanych z obwodu czelabińskiego.

15 października na poligonie w obwodzie biełgorodzkim podczas ćwiczeń strzeleckich doszło do masowego zabójstwa. Dwóch (lub trzech) uczestników ćwiczeń otworzyło ogień do pozostałych, zginęło (wg różnych danych) 15-22 żołnierzy, 19 odniosło rany. Strzelali obywatele Tadżykistanu, którzy najprawdopodobniej zostali przymusowo zmobilizowani lub podpisali kontrakt z rosyjską armią (możliwe, że mieli podwójne obywatelstwo – Rosji i Tadżykistanu, możliwe, że mieli tylko obywatelstwo Tadżykistanu, a otrzymali obietnicę przyznania obywatelstwa Rosji za udział w wojnie; w Rosji mieszka ok. 3 mln Tadżyków, głównie gastarbeiterów, z czego tylko pół miliona ma rosyjskie obywatelstwo). Zostali zastrzeleni (jeżeli było trzech zbuntowanych, to ten trzeci uciekł – twierdzą niektóre źródła). Powodem tego aktu rozpaczy było oszustwo i „fala”. Zmobilizowani mieli być wysłani do ochrony granicy rosyjsko-ukraińskiej, tymczasem zakwalifikowano ich do wysłania do Łymanu, gdzie toczą się ciężkie walki. Jak przypuszcza politolog Dmitrij Koleziew, zmobilizowanych Tadżyków „okradli sierżanci, którzy zabrali im mundury i osobiste rzeczy (mobilizowani muszą sami sobie kupić podstawowe wyposażenie)”, co stało się przyczyną zaostrzenia stresu. Według innych wersji, Tadżycy tak zareagowali na obraźliwy okrzyk prowadzącego ćwiczenia podpułkownika: „Allah jest tchórzem… Allah słabak (słabeusz)”. Dziennikarz Aleksandr Pluszczew uznał to zachowanie podpułkownika za świadectwo degradacji kadry oficerskiej rosyjskiej armii.

Wróćmy jeszcze do cytowanych na początku słów Putina o tym, że mobilizacja szybko się zakończy. Na Telegramie kanał „Wola” (https://telegra.ph/Mobilizaciya-ne-konchitsya-do-konca-vojny-Skolko-lyudej-eshche-potrebuetsya-Putinu-10-14) pisze o tym tak: „Putin myśli, że w ciągu dwóch tygodni mobilizacja się zakończy. On tego nie wie, on tak myśli. Tak ktoś może mówić o tym, że niebawem przestanie padać deszcz albo nastaną mrozy. Tyle że człowiek nie może wpłynąć na deszcze czy chłody. Wypowiedź Putina to świadome uspokajające kłamstwo, w które zapewne znacząca część Rosjan uwierzy. Uwierzy i się uspokoi, nie będzie sprawdzać, co się dzieje”. Według „Woli” zmobilizowano od 21 września 570 tysięcy, a ponad 190 tys. otrzymało wezwania na koniec października – początek listopada. Około 250 tys. zmobilizowanych już wysłano do jednostek stacjonujących w pobliżu granicy z Ukrainą. To dane pozyskane od źródeł w ministerstwie obrony i sztabie generalnym. „Kolejne 320 tys. dojedzie na front pod koniec miesiąca. Ministerstwo obrony odczuwa problemy z transportem – brakuje samolotów, autobusów, ciężarówek”. Gubernatorzy w poszczególnych regionach mają wspierać wojsko z rozwiązaniem tego problemu, za wynajem środków transportu mają płacić miejscowi biznesmeni.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.