Archiwum kategorii: Bez kategorii

Pieczyngowie w natarciu

11 kwietnia. Rosja odnotowała pięciocyfrowe wartości zarejestrowanych przypadków zarażenia koronawirusem, stan dziś rano: łącznie 13 584, najwięcej w Moskwie – prawie 9 tysięcy. W ciągu doby zanotowano 1667 nowych przypadków w 49 regionach, w samej Moskwie ponad tysiąc. O coraz większej liczbie chorych raportuje też Petersburg, do niedawna przyrastało tam kilka przypadków na dobę, dziś przybyło prawie sto.

Trzy dni temu rosyjscy telewidzowie mogli obejrzeć sprawozdanie z telekonferencji prezydenta Putina z gubernatorami. Komentatorzy znowu zwrócili uwagę, że Władimir Władimirowicz jest w tym samym garniturze, w tej samej koszuli i w tym samym krawacie, co w poprzednich relacjach. Słowo wstępne prezydenta można obejrzeć na Youtube: https://www.youtube.com/watch?v=X8Qg7b4GyYk. Według najnowszego pomysłu Kremla – właśnie szefowie regionów mają sami u siebie decydować, jakie podejmować działania w związku z epidemią. Niemniej Putin zapowiedział, że będzie sprawdzał i kontrolował, czy wszystko jest jak należy. Między innymi, czy służba zdrowia jest odpowiednio wyposażona, czy jest wystarczająco dużo łóżek w szpitalach, czy praca personelu medycznego jest należycie wynagradzana. Wśród komentarzy na czacie do urzędniczej wyliczanki, co kto dostanie z tytułu epidemii raczej przeważają ironiczne (lub nawet wulgarne): „Putin siedzi w bunkrze i komenderuje”, „Zdejmijcie mu koronę”, „Wirtualny Putin” itd. A najczęściej powtarza się wezwanie: „Daj ludziom trochę pieniędzy”.

Słowo wstępne, odczytane z promptera żelaznym głosem, uznano za trzecie „koronawirusowe” orędzie. Putin zapowiedział w nim pomoc materialną dla rodzin, szczególnie dla tych ludzi, którzy stracili pracę w wyniku epidemii. Gubernatorów zobowiązał, aby dokładnie przyjrzeli się, które zakłady mogą pracować.

Ale nie te zalecenia i obietnice socjalnych wypłat pozostały w pamięci słuchaczy, a wygłoszone pod koniec tego wystąpienia słowa otuchy: „Wszystko mija, i to też przeminie. Nasz kraj wiele razy przechodził przez trudne próby: i Pieczyngowie Rosję dręczyli, i Połowcy. Rosja sobie poradziła. Pokonamy i tę zarazę koronawirusową. Razem wszystkiemu podołamy”. Zaraz też posypały się komentarze; zwłaszcza aktywni byli komentatorzy z Ukrainy, którzy przypomnieli: „Najazdy Pieczyngów i Połowców na Ruś Kijowską ustały, zanim pojawiło się państwo o nazwie Rosja, ale prezydent Putin uważa, że to Rosja poradziła sobie z koczownikami”. Na memy też nie trzeba było długo czekać (https://twitter.com/oldLentach/status/1247920051979771905?s=20).

No i wyszło jak w starym dowcipie o Stirlitzu: ludzie zapamiętali tylko ostatnie zdanie dwudziestominutowego, pełnego poważnych tonów i troski ojcowskiej przemówienia.

Kolejne wideonarady prezydenta poświęcone były kondycji przemysłu obronnego. Bo choć wirus szaleje, to Rosja musi produkować broń w zakładach zbrojeniowych, aby sprostać wywiązaniu się z kontraktów międzynarodowych i zapewnić planowe dostawy dla rosyjskiej armii (https://rg.ru/2020/04/09/putin-vyiasnil-kak-rabotaiut-predpriiatiia-opk-v-usloviiah-karantina.html). Z tego, co mówili szefowie wielkich zbrojeniowych korporacji oraz gubernatorzy, mający w swej pieczy ważne zakłady zbrojeniowe, wynika, że wszyscy stają na rzęsach, aby nie przerywać pracy fabryk broni.

Rosyjska telewizja wczoraj przeżywała pozytywne emocje, podając, że odsiadujący 23-letni wyrok Harvey Weinstein pokonał koronawirusa. Weinstein był pupilkiem naczelnego kapłana kremlowskiej propagandy, Dmitrija Kisielowa, który wyśmiewał roszczenia molestowanych kobiet i z aprobatą opowiadał o końskich zalotach producenta.

A skoro o więźniach mowa, to wczoraj w kolonii karnej w Angarsku (obwód irkucki) wybuchł bunt więźniów po tym, jak przez straż więzienną został pobity jeden z zeków. Łuna nad kolonią została sfotografowana przez świadka i wrzucona do mediów społecznościowych (https://www.sibreal.org/a/30546666.html). Dziś nadeszły wieści, że po kilku godzinach walk z udziałem strażników i wezwanego na pomoc specnazu bunt zduszono. Jest co najmniej jedna ofiara śmiertelna.

By przedświątecznego wpisu nie kończyć w tak minorowym nastroju, zostawię tu link do udostępnionych na czas kwarantanny zbiorów wytwórni filmowej Mosfilm https://infosila.ee/main/1062-mosfilm-vylozhil-dlya-besplatnogo-prosmotra-bolee-500-filmov.html

*
Szanowni Czytelnicy!
Z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych życzę Państwu ZDROWIA!!!

Osobliwości narodowej izolacji

7 kwietnia. Na początek oficjalna statystyka. Dziś rano oficjalnie potwierdzono 7497 przypadków zarażenia koronawirusem w Rosji, w ciągu doby przybyło 1154; najwięcej chorych zarejestrowano w Moskwie – 5181, w obwodzie moskiewskim – 454, w Petersburgu – 295, 58 zgonów, 494 osoby wyzdrowiały, przeprowadzono 795,5 tys. testów. Dane pochodzą ze strony internetowej ministerstwa zdrowia (https://covid19.rosminzdrav.ru/).

W latach 90. hitem rosyjskich kin były filmy Aleksandra Rogożkina „Osobliwości narodowego polowania” i „Osobliwości narodowego wędkarstwa” – z przymrużeniem oka ukazano w nich przyzwyczajenia, humor, rytuały przeciętnych Rosjan, którzy odpoczywają na łonie natury. Widzom bardzo się to podejście spodobało, krytycy zobaczyli w tym nawet uogólnienie rosyjskiego charakteru narodowego. Gdyby Rogożkin chciał kontynuować swoją złotą serię, materiału w czasach zarazy znalazłby niemało.

Zacznę od Kremla. Pamiętacie Państwo, jak kilka lat temu Władimir Putin nagle zniknął z Kremla, przepadł na wiele dni nie wiadomo gdzie i nie wiadomo, z jakiego powodu? Komunikaty, co się z nim dzieje, były mętne. Sekretarz prasowy Dmitrij Pieskow dla uwierzytelnienia podawanych uspokajających informacji pokazywał w telewizji filmiki z udziałem prezydenta, mające poświadczać jego intensywną obecność i wytężoną pracę. Były to jakieś wygrzebane z dawnych czasów odrzuty z oficjalnej kroniki, przygrzewane kotlety, mające sprawiać wrażenie świeżych. Obecnie obserwujemy powtórkę. W ciągu dwóch ubiegłych tygodni Władimir Władimirowicz nie schodził z ekranów – bo i orędzia wygłaszał jedno po drugim, i odwiedził szpital w Kommunarce, i naradzał się z kolegami z G20, i prowadził wideokonferencje z rządem itd. itp. W pewnym momencie powstała nerwowa sytuacja, gdy okazało się, że naczelny lekarz odwiedzanego szpitala złapał koronawirusa, a z Putinem rozmawiał bez maski i bez rękawiczek ściskał mu dłoń. Pieskow uspokajał, że zdrowie głowy państwa jest w należytym porządku. Na przemian podawano informacje, że Putin „jest na Kremlu, pracuje”, to znowu, że „pracuje, ale zdalnie”.

Wczoraj nieoczekiwanie rosyjska telewizja pokazała relację ze spotkania prezydenta z wicepremierem Jurijem Trutniewem i ministrem rozwoju Dalekiego Wschodu i Arktyki Aleksandrem Kozłowem. Nic ważnego – ot, rutynowa rozmowa. Na filmiku widać wyraźnie, jak prezydent krzepko ściska prawice swoich gości. Żaden z nich nie ma maski i rękawiczek. Zaraz też sekretarz Pieskow pospieszył z zapewnieniem, że tym spotkaniem „Putin nie naruszył reżimu samoizolacji”, a i jeszcze, że „ściska dłoń, komu chce”. Hm. Na oficjalnej stronie internetowej Kremla wskazano, że spotkanie miało miejsce 6 kwietnia. Kozłow tymczasem opowiadał Putinowi o swojej wizycie na Zabajkalu, którą odbył „w zeszłym tygodniu”. Tymczasem jak wynika z oficjalnego kalendarza ministra, był on tam 13 marca, a zatem było to trzy tygodnie temu, a nie tydzień. Na rozbieżność zwrócił uwagę spostrzegawczy dziennikarz Oleg Kaszyn.
Dziś znowu prezydent pojawił się na ekranach telewizorów – prowadził wideokonferencję z lekarzami. Prowadził ją z rezydencji w Nowo-Ogariowie. Czy to było dzisiaj? Oficjalny komunikat powiada, że tak, dzisiaj.

Zostawmy prezydenta w jego rezydencji. Przejdźmy do bardziej przyziemnych osobliwości. W mediach społecznościowych bodaj najbardziej komentowaną informacją dotyczącą warunków przebywania społeczeństwa w wymaganej samoizolacji była historia, jaka wydarzyła się na Patriarszych Prudach w Moskwie. Mężczyzna wyszedł z psem na spacer (wolno w Moskwie spacerować z czworonogiem, ale najdalej 100 metrów od domu), podjechała policyjna suka, wysiadło dwóch funkcjonariuszy. Od słowa (nieuprzejmego) do słowa (opryskliwego), faceta stróże prawa zwinęli, wepchnęli do suki, a zdziwioną psinę zostawili na skwerku. Zatrzymany nazywa się Jezus (Иисус) Worobjow. Właśnie ta okoliczność sprowokowała komentatorów do zabrania głosu: „Jezus pojawił się na Patriarszych Prudach”, „Zamknęli Jezusa w areszcie”, „Czy skażą Jezusa na 15 dni aresztu za spacer po Patriarszych Prudach?” i tak dalej w tym duchu. No bo przecież każdy wie, że właśnie na Patriarszych Prudach zaczyna się wielka powieść Michaiła Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata”, tyle że tam nie Jezus się pojawia, a Woland vel Szatan. Potem się okazało, że zatrzymany Worobjow tak naprawdę ma na imię Denis, a imienia Jezus używa jedynie jako pseudonimu. Socjolog Igor Ejdman jednak nie odpuścił: „Gdy na Patriarszych Prudach pojmano Jezusa, Poncjusz Piłat na Kremlu mył ręce po raz setny tego dnia, ale dławiący strach nie opuszczał go”. Mistyka narodowej izolacji.

Jak pisałam w poprzednim odcinku kroniki kronawirusowej, Putin w swoim orędziu zapowiedział, że przekazuje na szczebel regionów decyzje dotyczące walki z wirusem. W niektórych prowincjach nie stwierdzono przypadków Covid-19 albo jest ich na razie bardzo niewiele, więc nie wprowadza się tam samoizolacji czy powszechnej kwarantanny ani ograniczeń w poruszaniu się. Ale są i takie, które wprowadzają nowe przepisy. Zaskoczone nagłą samodzielnością władze niektórych regionów trochę się bez odgórnych instrukcji pogubiły. Na przykład w Omsku, a potem także w Jarosławiu, gdzie są duże rafinerie ropy, wprowadzono obowiązek pomiaru temperatury u ludzi, przychodzących do pracy. Efekt: pracownicy w długich kolejkach czekają na przekroczenie bramki, tłoczą się na placu (można to zobaczyć na zdjęciach np. tu: https://twitter.com/teamnavalny_yar/status/1247073281955553282?s=20). W Nowouralsku z kolei władze wprowadziły obowiązek posiadania przepustki uprawniającej do opuszczenia miasta. Efekt? Tak, zgadli Państwo: ludzie musieli stać w kolejce, blisko siebie, na ogół bez rękawiczek i masek.

Jak pisze popularny dziennik „Moskowskij Komsomolec”, nie wszystkim w Moskwie uśmiecha się życie w czterech ścianach: kwitnie podziemny sport, np. boks lub treningi innych dyscyplin; można też sobie zorganizować przyjęcie. „Zupełnie jak w Ameryce w latach prohibicji” – podsumowuje gazeta (https://www.mk.ru/social/2020/04/04/taynye-razvlecheniya-koronavirusnoy-moskvy-podpolnye-trenirovki-i-sekretnye-bankety.html).

Na koniec rubryka kulturalna. Wobec zamknięcia kin, teatrów, cyrków, sal koncertowych artyści przenieśli się do mediów społecznościowych. Dziś popularnością na Twitterze cieszy się filmik o tym, jak sobie radzą artyści petersburskiego Teatru Michajłowskiego w domowych pieleszach – niezłe balety, muszę przyznać, obejrzyjcie: https://twitter.com/neobedennyy/status/1247504369555210240?s=20 . A jedna ze stacji telewizyjnych rusza dziś z cyklem programów „Siedzimy w domu z gwiazdami” – celebryci opowiadają, jak im się wiedzie w samoizolacji.

Drugie orędzie – pusty dzwon?

3 kwietnia. W Rosji przybywa zainfekowanych koronawirusem, oficjalne statystyki dziś rano podały: 4149 zarażonych, w ciągu doby przybyło 601 przypadków, zmarły 34 osoby. W Moskwie jest najwięcej chorych: 2923; zmarł 39-letni mężczyzna – to najmłodsza ofiara w stolicy. W Syktywkarze w Republice Komi w szpitalu zaraziły się jednocześnie 53 osoby. Gubernator Komi podał się „w związku z trudną sytuacją” do dymisji. W Permie zmarła naczelna redaktorka tygodnika „Diełowoj Intieries” Anastasija Pietrowa, testy potwierdzające zarażenie koronawirusem przyszły do szpitala już po jej śmierci.

Minister zdrowia wyraził ostrożny optymizm, że wybrane przez rząd środki (izolacja; wstrzymanie ruchu lotniczego itd.) pozwoliły na ograniczenie wzrostu zachorowań. Ze szpitala wypisano łącznie 281 osób, które przeszły infekcję i wyzdrowiały.

Wczoraj od rana media grzały silniki, zapowiadając orędzie prezydenta Putina. Zapowiadano je na godzinę 16. Niecierpliwi obserwatorzy snuli domysły, jakie to doniosłe treści Władimir Władimirowicz narodowi przekaże, spekulowano, że zapowie wprowadzenie stanu nadzwyczajnego lub może ogłosi szeroko zakrojony plan pomocy rządu dla tych, którzy zostaną poszkodowani. Nadeszła godzina szesnasta, Putin nie pojawił się w telewizyjnym okienku. Mamy niewielkie opóźnienie – uspokajał rzecznik. Wreszcie ukazały się odpowiednie plansze zapowiadające mówcę. Była godzina 16.55. W rogu ekranu ukazała się wywieszka „Live”. Prezydent miał do powiedzenia dwie rzeczy: o przedłużeniu okresu wolnego od pracy do 30 kwietnia, z zachowaniem wynagrodzeń (i z możliwością skrócenia, jeśli sytuacja epidemiologiczna na to pozwoli) oraz o przekazaniu szefom regionów decyzji, jakie kroki podejmować w sytuacji zagrożenia wirusem. Spostrzegawczy komentatorzy zauważyli, że zegarek na przegubie Putina wskazuje godzinę 16.15. Zatem można przypuszczać, że wystąpienie zostało wcześniej nagrane i prostokącik Live był ściemą. Dlaczego tak się stało? Czy Putin nie dowierza swojej umiejętności występowania na żywo? Przez lata sprawowania władzy i rozlicznych rytuałów przed kamerami wyspecjalizował się w gatunku spektakli telewizyjnych z udziałem i bez udziału publiczności.

Ale wróćmy do samej treści wystąpienia. Gorące komentarze w Twitterze były bardzo krytyczne: kto będzie płacił ludziom za przestój? Czy to znaczy, że na małym i średnim biznesie można postawić krzyżyk? Dlaczego znowu się spóźnił prawie godzinę – ma nas za nic? Fiodor Kraszeninnikow rozwinął interpretację: „Putin zdjął z siebie całą odpowiedzialność za to, co się dzieje, przerzucił wszystko na barki gubernatorów, merów i prywatny biznes. Kadra gubernatorska to niesamodzielne wydmuszki – wszystko uzgadniają z Kremlem. Wystawiono ich na linię strzału: będą musieli robić to, co się im każe, ale za błędy to oni będą dostawać po łbie. A Putin będzie mógł powiedzieć: a ja nic takiego nie mówiłem, to wszystko omyłki władz regionalnych. Chciałbym usłyszeć opinię Putina, skąd biznes miałby wziąć pieniądze, aby wypłacić w kwietniu wynagrodzenia pracownikom, zapłacić podatki, wyasygnować środki na wynajem pomieszczeń itd. Prezydent uspokaja, że jakieś pieniądze rząd wypłaci. […] Sytuacja jest dużo gorsza niż [władze] mówią, w przeciwnym razie Putin z radością zniósłby wszystkie kwarantanny. Bo w rezultacie one uderzą także w niego i to szybko”. Opozycjonista Aleksiej Nawalny dorzucił ostrzej: „Putin jest oderwany od rzeczywistości. On nie rozumie najprostszej rzeczy: ludzie nie mają pieniędzy, aby po prostu siedzieć w domu bez pracy. Pracodawcy nie mają pieniędzy , żeby płacić wszystkim tak po prostu za nic. W orędziu nie powiedział o tym ani jednego słowa”. Wśród komentarzy nie brakuje też takich, które nawet wróżą Putinowi rychły koniec kariery z powodu buntu elit albo buntu szerokich mas. Jest też sporo rozważań o rywalizacji pomiędzy premierem Michaiłem Miszustinem i merem Moskwy Siergiejem Sobianinem. Temat do rozwinięcia przy następnej okazji.

Media obsługujące Kreml dzisiaj zachwycały się konceptem Putina o przekazaniu kompetencji do władz regionalnych: „Rosja to federacja; każdy zna swoje podwórko i wie, co się tam dzieje”. Na razie trzech gubernatorów nie wytrzymało tych dobroci i podało się do dymisji. Jak zwykle z animuszem ruszył do boju Ramzan Kadyrow, który zwołał naradę, porozstawiał wszystkich po kątach, nakazał samoizolację mieszkańcom Czeczenii, a teraz sam jeździ wieczorem po Groznym swoim samochodem i sprawdza, co się dzieje. O tym, jak sobie radzą w poszczególnych regionach, będzie w następnym odcinku.

Patriarcha Cyryl mercedesem objechał dziś Moskwę z ikoną Matki Boskiej, modląc się o oddalenie zarazy. Cerkiew z ociąganiem, ale w końcu wprowadziła ograniczenia w udziale wiernych w nabożeństwach.

Wrócę jeszcze do Putina i jego orędzia. Sondażownie (FOM, WCIOM) zmierzyły efekt pierwszego orędzia (z 25 marca). Okazuje się, że spadający przez dłuższy czas ranking Putina nieco drgnął i poszedł w górę: do 64% poparcia. Po drugim orędziu znowu zmierzono i znowu poparcie i zaufanie do prezydenta wzrosło: odpowiednio do 72% i 73%.

Rosja siedzi w domu

31 marca. Kolejny odcinek kroniki koronawirusa w Rosji rozpocznę od oficjalnych danych o liczbie zarażonych: w ciągu doby ponad pięćset nowych przypadków, łącznie 2337.
Zaostrzają się z dnia na dzień przepisy. Pisałam uprzednio o tym, że mer Moskwy Siergiej Sobianin już dwa dni temu zalecił mieszkańcom, by nie opuszczali domów. Podobno bardzo się zafrasował, gdy obejrzał sceny z niedzielnych stołecznych parków, zamienionych w jedno wielkie barbecue. Znajomi skrzykiwali się na „ostatniego drinka” przed kwarantanną, na bulwarach puszczano w niebo ostatnie fajerwerki przed zamknięciem lokali rozrywkowych, a w sklepach wielkopowierzchniowych szaleli klienci spragnieni nagle składanych stolików czy ekspresów do kawy.

Prezydent Putin zapowiedział, że ten tydzień ma być wolny od pracy, namawiał, aby rodacy pozostali w domach. Ale samo namawianie okazało się niewystarczające. Dzisiaj Duma Państwowa bez żadnej debaty przegłosowała ekspresowo ustawy zwiększające odpowiedzialność za naruszenie zasad sanitarno-epidemiologicznych i rozpowszechnianie fake newsów na temat wirusa. Poprawki do kodeksu karnego Duma przyjęła od razu w trzech czytaniach. Następnie nowe ustawy szybką ścieżką trafią do Rady Federacji.
Jakie są te zmiany? Za naruszenie norm kwarantanny, które będą miały poważne konsekwencje, grozi w myśl nowych zapisów kara do 7 lat pozbawienia wolności, a za rozpowszechnianie „niebezpiecznych” niesprawdzonych informacji – do 5 lat. Przewidywane są też wysokie grzywny za naruszanie kwarantanny.

Radio Swoboda określiło te kroki jako „sanitarną dyktaturę cyfrową”, a system kontroli mieszkańców wprowadzony w Moskwie jako „cyfrowy Gułag”. System zakłada bowiem kontrolę poprzez kamery monitoringu i telefony komórkowe. Jaka jest podstawa prawna? Zdaniem opozycyjnych polityków i publicystów, podstawy prawnej nie ma. Nie ma też ścisłej definicji statusu nakazów mera Moskwy (a w ślad za Moskwą obostrzenia w poruszaniu się po mieście wprowadzono w innych regionach Rosji). W kraju nie został jednak wprowadzony stan wyjątkowy.

Dziś w Moskwie było spokojnie, żadnych szaszłyczków nikt już pod gołym niebem nie urządzał. Po ulicach kursowały samochody odkażające jezdnie, chodniki i podwórka. W wieczornym wydaniu dziennika telewizyjnego pokazano zatrzymanego przez policję młodego człowieka, który uciekł z miejsca odbywania przymusowej kwarantanny, urządził bibkę urodzinową, zaprosił gości. Być może dobrze się bawił, ale mógł swoich bliskich pozarażać. Pokazanie w telewizji, że został złapany i zostanie przykładnie ukarany, ma być przestrogą dla innych.

Ale tematem dnia nie były ani nowe przepisy, ani kary za ich łamanie. W godzinach popołudniowych naczelny lekarz szpitala Kommunarka Denis Procenko poinformował na swoim profilu w FB, że stwierdzono u niego koronawirusa. Wiadomość momentalnie została podchwycona przez wszystkie agencje informacyjne i media społecznościowe.
Sęk w tym, że ten szpital, do którego przywożeni są pacjenci z COVID-19, odwiedził kilka dni temu prezydent Putin. Procenko oprowadzał dostojnych gości osobiście, rozmawiał, ściskał prawice. Bez maski, bez rękawiczek. Kiedy lekarz się zaraził? Trudno to ustalić. Sekretarz prasowy Putina, Dmitrij Pieskow zapewnił, że prezydent regularnie jest testowany na okoliczność koronawirusa i że wszystko jest w porządku. Ale wcześniej Pieskow mówił, że wszyscy, z którymi spotyka się Putin, są sprawdzani. Doszła więc jeszcze jedna wątpliwość, gdyż Pieskow uczestniczył 8 marca w przyjęciu, na którym byli zarażeni ludzie (pisałam o tym w poprzednim odcinku kroniki: http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2020/03/29/uczta-przed-dzuma/).
*
Pod koniec dnia przyszła jeszcze jedna wiadomość – tym razem z rynków paliwowych. Cena baryłki ropy Urals spadła do 13 dolarów. Tak niskie ceny notowano w 1999 r.

Uczta przed dżumą

29 marca. Rosja odnotowała czterocyfrową liczbę oficjalnie zarejestrowanych przypadków COVID-19: dziś już 1534 przypadki, najwięcej w Moskwie: ponad tysiąc. Po mieście jeżdżą samochody z megafonami na dachu i przypominają, że należy zostać w domu. Nie wszyscy stosują się do tych zaleceń, w mediach społecznościowych pojawiły się filmiki z beztroskich imprezek przy szaszłyku (rosyjski odpowiednich naszego grilka). Mer Moskwy Siergiej Sobianin ogłosił właśnie obowiązkową kwarantannę dla wszystkich mieszkańców miasta; wychodzić z domu można tylko w wyjątkowych przypadkach – np. zagrożenia dla zdrowia, do pracy, po niezbędne zakupy do najbliższego sklepu. Tymczasem media przewidują, że zostaną wprowadzone dalsze ograniczenia w poruszaniu się – już nie tylko samolotem, ale także pociągami, i nie tylko za granicę, a także wewnątrz kraju. Oficjalnego potwierdzenia tych domysłów na razie brak.

A jeśli o rosyjskich mediach mowa, to realizują one dwa zadania: informacja o tym, co się dzieje z COVID-19 w Rosji i narracja o tym, jak zawala się zachodnia cywilizacja. Dotyczy to szczególnie rosyjskiej telewizji państwowej, ciągle najpopularniejszego środka masowego przekazu. Pierwsza warstwa składa się z oficjalnych komunikatów rządu, relacji o wizytach Putina i innych przedstawicieli władz w szpitalach i innych placówkach służby zdrowia, reportaży z laboratoriów, gdzie trwają prace dla testami itd. O drugiej warstwie mówi Aleksandr Morozow (https://www.svoboda.org/a/30513774.html): „Kremlowscy publicyści nadal piszą o histerii zachodnich elit i rozpadzie UE, zdarzają się i doniesienia, że wirus został przywieziony do Chin przez amerykańskich wojskowych. Z drugiej strony kremlowskie media włączyły też dyskurs o globalnej solidarności, jako że rosyjski rząd będzie wprowadzał takie same działania, jak europejskie rządy. Dalej oba dyskursy będą następnie miksowane: rosyjskie władze świetnie sobie radzą z wirusem, podczas gdy w Europie i USA rządy histeryzują, popełniają błędy, które spotykają się z krytyką społeczeństwa. Będzie się podkreślać, że jedne zachodnie rządy odrzucają ofertę pomocy Moskwy, a inne ją przyjmują. Do rosyjskiego widza powinien dotrzeć jasny przekaz: o doskonałości Moskwy i bezradności Zachodu”. Paweł Kanygin z „Nowej Gaziety” dodaje, że przez to, że w mediach działają te propagandowe filtry, trudno mówić o rzetelnym informowaniu społeczeństwa o przebiegu epidemii.

Lukę tę w pewnym ograniczonym zakresie wypełniają media społecznościowe. W ostatnich dniach użytkownicy tychże mogli obejrzeć króciutki filmik (https://twitter.com/FakeVoteRF/status/1243544574750064644?fbclid=IwAR0ouJs2xTHSy6w08iHrLPzGDyvLUrxP4tG2LMj0hLzBqzEmxWYGsXyjraA) z pewnej bombastycznej imprezy urodzinowej. 13 marca z życzeniami dla siostry kompozytora popularnych piosenek Igora Krutoja, Ałły zjechała się śmietanka towarzyska stolicy. Znani, lansowani przez telewizję piosenkarze, aktorzy, reżyserzy – żelazna gwardia kremlowskich koncertów, a także politycy. Można zajrzeć przez dziurkę od klucza, jak się bawi, jak się bawi e-li-ta. Ale nie dlatego filmik cieszył się popularnością, w końcu nie takie bale trafiały do Sieci. Tu chodzi o coś innego. Na urodzinach Ałły był między innymi 78-letni Lew Leszczenko, odwieczny wykonawca słusznych ideowo pieśni, od wielu lat na 9 maja zawsze śpiewa pieśń „Dień Pobiedy”. Przyjechał właśnie z USA z przesiadką w Marsylii. Czuł się trochę nietęgo, ale widocznie ciśnienie na obecność w śmietankowym gronie było tak duże, że przemógł słabość i wybrał się pobalować. Kilka dni później trafił do szpitala Kommunarka na OIOM z rozpoznaniem COVID-19 (teraz czuje się już lepiej). Koronawirusa stwierdzono u jeszcze jednego uczestnika niefartownych urodzin: piosenkarza Igora Nikołajewa. Jednym z gości wieczoru był sekretarz prasowy Putina, Dmitrij Pieskow. Gdy wiadomość o tym przedostała się do Sieci, zaczął się kolejny bal – głównie bal hejtu; przeważały komentarze, że teraz Pieskow pewnie cały Kreml zarazi, a może nawet swojego szefa.

Przy okazji omawiania, kto i jak mógł się zarazić na imprezach gwiazd, wypłynęły inne ciekawe „kanały przekazu”. Kijowski dziennikarz Iwan Jakowina pisze na swoim profilu FB: „W rosyjskim rządzie zaczyna się epidemia. Jeden z pracowników aparatu na pewno ma COVID-19, trzech innych ma objawy, zostali wysłani na badania. Lokalna, ale ostra epidemia na Rublowce – mieszkańcy [tego osiedla bogaczy] na 8 marca bawili się w Courchevel”. Ten alpejski kurort od lat jest ulubionym miejscem wypoczynku rosyjskiej majętnej „tusowki”. Ale jak się okazuje, nie tylko rosyjskiej. Opowieść o feriach w Courchevel snuje Jurij Butusow (Cenzor.net): „Na nich koronawirus przyleciał do Kijowa”. W Courchevel zebrali się politycy i biznesmeni o grubych portfelach – z Rosji i Ukrainy: Michaił Prochorow, Dmitrij Maziepin, Szałwa i Aleksandr Czigirinscy, Zijad Manasir, Wałerij Choroszkowski, Wołodymyr Skorobogacz, Andrij Bohdan i inni. Bawili się w kilku grupach, kilkakrotnie spotykając w takiej czy innej konfiguracji. „Większość uczestników [imprezek w Courchevel] albo zaraziła się koronawirusem, albo stała się nosicielami i rozniosła COVID-19 po Kijowie. Początkowo próbowali oni ukryć chorobę, wyleczyć się domowymi sposobami i nie przyciągać uwagi”. Próby te miały fatalny skutek: infekcja rozprzestrzeniła się w kręgach politycznych i biznesowych.

Co podkreślają komentatorzy – i rosyjscy, i ukraińscy – ofiary wspólnych balang w Courchevel (przy okazji: ciekawa konstatacja, że śmietankowo bawią się wspólnie i ukraińscy, i rosyjscy politycy i bogacze) do tej pory leczący każdy odcisk w najlepszych klinikach Europy teraz będą musieli skorzystać z usług rodzimych placówek zdrowia – w moskiewskiej Kommunarce i kijowskim Szpitalu Aleksandrowskim.

Courchevel nie był jedynym celem wizyt członków rosyjskiej elity politycznej. Jak wyliczył portal „MBCh – Media”, samoloty Igora Sieczina (Rosnieft’), wicepremiera Igora Szuwałowa i żony ekspremiera Miedwiediewa, Swietłany odbyły 21 lotów za granicę już w czasie trwania epidemii: m.in. do Norymbergi, Genewy, Zurychu, Barcelony, Dubaju, Rygi, Salzburga, Londynu, Sewilli, Chicago…

Orędzie w czasach koronawirusa

26 marca. Wydarzenia galopują. Rosyjskie władze, które jeszcze trzy dni temu przygotowywały się z namaszczeniem do ogólnonarodowego głosowania nad przyjęciem poprawek do konstytucji w terminie wyznaczonym na 22 kwietnia, wrzuciły drugi bieg i zawróciły z tej drogi. Prezydent Władimir Putin wygłosił orędzie do narodu w związku z nadciągającą epidemią. Zapowiedział w nim, że w obliczu zagrożenia zdrowia i życia Rosjan plebiscyt konstytucyjny ma być przeniesiony na przyszłość, gdy sytuacja się ustabilizuje. Prezydent zapowiedział też wolny przyszły tydzień dla wszystkich (wolne od pracy, nie praca zdalna i nie kwarantanna), uspokoił zdenerwowanych, że rząd przyzna ulgi i odroczenia dla małych i średnich przedsiębiorstw na czas trwania epidemii i w ogóle pomoże z kredytami i podatkami. Poprosił też rodaków, aby o siebie dbali i nie wychodzili z domów.

Zacznę od oficjalnych aktualnych danych na temat liczby zachorowań (według rządowej strony https://стопкоронавирус.рф/): łącznie stwierdzono 840 przypadków zakażenia COVID-19, w ciągu ostatniej doby 182 nowe przypadki, 38 osób wyzdrowiało, 2 osoby zmarły. Przyrost więc na razie na niskim poziomie.

Najbardziej narażona na szybkie rozprzestrzenianie się wirusa jest Moskwa. Po ogłoszeniu przez prezydenta wolnego tygodnia dla wszystkich mer stolicy wprowadził zakaz zgromadzeń, nakazał zamknięcie wszystkich restauracji, kawiarni, dyskotek, nocnych klubów, salonów piękności, szkół, przedszkoli, parków, poprosił też wyznawców prawosławia, aby ograniczyli odwiedzanie cerkwi (hierarchowie Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej oznajmili, że nie zamkną świątyń i nie zmienią porządku nabożeństw, dwie stacje telewizyjne mają transmitować nabożeństwa). Pracować będzie handel. Minister zdrowia Tatiana Golikowa zwróciła się do władz regionalnych, aby wprowadziły podobne rozwiązania również u siebie.

Prezydent odwiedził szpital Kommunarka, w którym przebywają chorzy z podejrzeniem zarażenia COVID-19. Zdjęcia przedstawiające wizytującego klinikę Putina – ubranego w specjalny kombinezon ochronny (uważni komentatorzy dostrzegli, że była to odzież ochronna produkcji amerykańskiej, nie rodzimej) i szczelną maskę – wzbudziły ogromna zainteresowanie w mediach społecznościowych i nie tylko (https://www.mk.ru/photo/gallery/19961-370753.html). Zaraz pojawiły się dziesiątki memów ogrywających motyw otulonego żółtym skafandrem prezydenta. Ale sygnał do narodu był jasny: oto ja, przywódca, nie kryję się w rezydencji, a przychodzę tam, gdzie leżą chorzy, chcę na miejscu przekonać się, jak jesteśmy przygotowani do zwalczania wirusa. Kommunarka to nowy szpital, nieźle wyposażony, czysty, schludny. Można go pokazać prezydentowi, można nawet wpuścić telewizję. Czy tak wyglądają inne obiekty w Rosji? Czy wystarczy łóżek szpitalnych dla zakażonych – i w samej Moskwie, i w innych ośrodkach? Czy personel medyczny poradzi sobie? To bardzo ważne pytania, na które na razie nikt nie zna odpowiedzi. Mer Moskwy Siergiej Sobianin od kilku dni mocno propaguje temat budowy pod miastem wielkiego polowego szpitala na okoliczność epidemii koronawirusa. Budowa ruszyła 5 marca i szybko postępuje.

Zacytuję tu fragmenty komentarza politologa Aleksandra Baunowa z centrum Carnegie (https://carnegie.ru/commentary/81340): „Gdy pandemia z Chin rozprzestrzeniła się na zachodnie liberalne demokracje, walka z nią stała się czymś w rodzaju współzawodnictwa systemów: który ukaże się bardziej skuteczny w pokonaniu zarazy – autorytarny czy demokratyczny? […] Właśnie wtedy, gdy chińska epidemia stała się już globalną pandemią, Putin zakomunikował, że wpadł na sposób, jak może utrzymać władzę dłużej, niż przewiduje obecne ustawodawstwo. Przekroczył barierę, która oddziela autorytarnie rządzącego prezydenta od dożywotniego autokraty wschodniego typu. Dwa wydarzenia: przekroczenie przez Putina konstytucyjnego Rubikonu i nadejście koronawirusa zbiegły się w czasie. Teraz decyzja Putina o pozostaniu na urzędzie będzie oceniana pod kątem tego, jak prezydent poradzi sobie z epidemią. Jeśli sprawy potoczą się złym kierunku, to obywatele zaczną się zastanawiać, czy jest sens, aby popierać wieczne rządy lidera, który nie powstrzymał wirusa i niedostatecznie wspomógł społeczeństwo w trudnych czasach. […] A czasy są wyjątkowo trudne, bo wraz z wirusem przyszedł kryzys gospodarczy, wartość rubla spadła”. Stawka w tej grze jest więc wysoka.

Na koniec wrócę do najnowszych doniesień z frontu walki z koronawirusem. Dziś o swoim zachorowaniu na COVID19 poinformował pisarz Borys Akunin, autor popularnych książek o retro detektywie Eraście Fandorinie.

Rosja – coraz więcej koronawirusa

23 marca. Jeszcze trzy dni temu, kiedy pisałam poprzedni tekst o koronawirusie w Rosji, sytuacja była spokojna. Media opowiadały chętniej o tragicznej sytuacji w Europie niż o tym, że Rosja też szykuje się do zderzenia z epidemią. Dziś ton się zmienił na bardziej poważny.
Najpierw oficjalny komunikat o liczbie zakażonych i ozdrowieńcach pochodzący z rządowej strony internetowej (https://xn--80aesfpebagmfblc0a.xn--p1ai/): 438 chorych, 71 nowych potwierdzonych przypadków, 17 wyzdrowiało, nikt nie umarł. Pozostałe komunikaty z tej strony: rosyjskie przedsiębiorstwa zamierzają szyć 5 milionów masek dziennie; banki zastanawiają się nad wprowadzeniem prolongacji w spłacie kredytów tym, którzy ucierpieli na skutek koronawirusa; ministerstwo zdrowia przewiduje, że już w kwietniu-maju nastąpi spadek liczby zachorowań, pod Moskwą zostaną uruchomione dwa laboratoria badające próbki (testy). Minister zdrowia Weronika Skworcowa poinformowała, że szczepionka przeciwko COVID-19, nad którą pracuje Federalna Agencja Medyczno-Biologiczna, przeszła pierwszą fazę. Pod Moskwą buduje się mobilny szpital.

Dziś do osób w starszym wieku (powyżej 65 roku życia) zaapelował premier Michaił Miszustin: proszę o siebie dbać, proszę się izolować. Z podobnym wezwaniem wystąpił mer Moskwy Siergiej Sobianin. Te nowe przypadki zakażenia, o których informuje strona rządowa, stwierdzono właśnie w Moskwie, gdzie w ogóle zachorowań jest najwięcej, stąd dodatkowe apele. W stolicy – wielkim megapolis, którego mieszkańców od dawna nikt nie był w stanie policzyć – szkoły przeszły na reżim on-line, zamknięte są baseny i fitness cluby, teatry, muzea, kina. Metro jeździ i – jak zapewnia mer – będzie jeździć zawsze. Nawet uruchomiono ponownie zamknięte w związku z podłączaniem nowych stacji dwie linie. Poręcze, automaty biletowe, bramki – wszystko co pół godziny jest przecierane przez obsługę płynem dezynfekcyjnym. Pasażerów jest mniej niż zwykle, ale to nadal setki tysięcy dziennie.
Ciekawe polecenie wydał dziś premier ministerstwu łączności: do 27 marca opracować system śledzenia ludzi, którzy kontaktowali się z osobami, u których stwierdzono koronawirusa. System ma się opierać na danych operatorów telefonii komórkowej o geolokacji poszczególnych użytkowników.

Rosja mocno ogranicza połączenia lotnicze, przede wszystkim z krajami, w których jest wiele przypadków infekcji. To jeśli chodzi o lotnictwo cywilne, bo lotnictwo wojskowe lata. Minister obrony Siergiej Szojgu na polecenie prezydenta poleciał dziś do Syrii do Baszara Asada, aby porozmawiać z nim o sytuacji w Idlibie i zapewnić o kontynuacji pomocy humanitarnej. Dużo więcej jest w rosyjskich mediach o operacji pomocy dla ogarniętych wirusową pożogą Włoch. Wczoraj i dziś we Włoszech wylądowało dziewięć rosyjskich samolotów wojskowych z lekarzami epidemiologami i sprzętem (m.in. do dezynfekcji ulic i obiektów) na pokładzie. W analizie Andrzeja Wilka z OSW czytamy: „Szybkie przygotowanie i przeprowadzenie operacji pomocy dla zmagających się z koronawirusem Włoch nie stanowiło dla Sił Zbrojnych FR poważniejszego wyzwania. […] Informację o skierowaniu do Włoch samochodów Kamaz z kompleksami do dezynfekcji aerozolowej należy rozumieć jako potwierdzenie czasowego rozmieszczenia na terytorium tego państwa regularnych formacji armii rosyjskiej. Za manifestację ze strony Rosji należy uznać zaangażowanie resortu obrony, a nie – jak to wielokrotnie bywało, np. w przypadku katastrof naturalnych – Ministerstwa ds. Nadzwyczajnych i Obrony Cywilnej” (całość tekstu na stronie OSW: https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2020-03-23/armia-rosyjska-w-walce-z-pandemia-koronawirusa-we-wloszech). W dzisiejszym programie „60 minut” deputowany Aleksiej Żurawlow, znany z gromienia Zachodu za jego zbytki i knowania, wykrzykiwał w podnieceniu: „Rosyjska armia w państwie NATO!!!”. Propagandowe młyny mielą tę informację z przyjemnością (zacytuję w tym kontekście jeszcze jedno zdanie z analizy Andrzeja Wilka: to „kolejny element działań Moskwy na rzecz rozbicia spójności sojuszniczej w ramach NATO, analogicznie do obserwowanych rok wcześniej działań względem Turcji”). W cytowanym powyżej i innych programach telewizyjnych powraca przekaz: Europa nie daje sobie rady, w obliczu epidemii odpuszcza prawa człowieka i inne wartości, na których rzekomo stoi (np. uwypukla się, że nie wszyscy pacjenci we Włoszech mają dostęp do respiratorów), co innego Chińczycy – ci dają radę. No i Rosja. „My pomagamy, a oni nam sankcje!” – to kolejny głos z telewizyjnych debat.

Choroba chorobą, epidemia epidemią, a Centralna Komisja Wyborcza informuje, że przygotowania do plebiscytu w sprawie zaakceptowania poprawek do konstytucji idą zgodnie z planem (https://rg.ru/2020/03/23/cik-gotovitsia-k-obshcherossijskomu-golosovaniiu-po-planu.html). Obywatele mają się wypowiedzieć przy urnach 22 kwietnia. Telewizja nadała dziś reportaż z jednego z punktów informacyjnych: wolontariusze przy specjalnych planszach wyjaśniają niedoinformowanym chętnym, na czym polegają poprawki i dlaczego należy je poprzeć. Jak śpiewał Jegor Letow: Все идет по плану (wszystko idzie zgodnie z planem).

Na koniec pewien ciekawy odcień epidemii. Wczoraj media podały informację, że rosyjscy bogacze masowo zaopatrują się w respiratory. Jeden aparat kosztuje 1,8 mln rubli. Zamówień prywatnych jest tak dużo, że producenci nie wyrabiają, w kolejce na wykonanie zamówienia trzeba czekać nawet kilka miesięcy.

Rosja z koronawirusem za pan brat

20 marca. Koronawirus został dostrzeżony przez władze Rosji jako problem, z którym należy walczyć. A także jako problem, który może wpłynąć na korektę najważniejszych planów politycznych, związanych z przyjęciem poprawek do konstytucji i wyzerowaniem kadencji Putina.

Na początek oficjalne dane. Jak podaje rządowa strona internetowa (https://стопкоронавирус.рф/), w Rosji stwierdzono 253 przypadki zarażenia wirusem COVID-19, 12 osób wyzdrowiało, żadna nie zmarła (wczoraj podano, że zmarła 79-letnia pacjenta, u której stwierdzono zakażenie wirusem, jednak nie zakwalifikowano tego przypadku jako ofiary koronawirusa, gdyż kobieta cierpiała na choroby współistniejące i to one były przyczyną zgonu). Agencja TASS uspokaja: władze Rosji przyjęły zawczasu środki przeciwdziałające rozprzestrzenianiu się infekcji i dlatego wszystko jest i będzie w porządku: zakłady szyją maseczki i odzież ochronną całą dobę, wszystkiego dla wszystkich wystarczy. Ministerstwo obrony informuje, że w armii nie wyjawiono żadnego zakażonego, w związku z powyższym nie ma mowy o odwołaniu wiosennego poboru, rozpocznie się on zgodnie z planem 1 kwietnia. Władze skupiły się na ściganiu tych, którzy w internecie, zwłaszcza w mediach społecznościowych wprowadzają zamęt i szerzą nieprawdziwe informacje o epidemii.

Rosja wprowadziła ograniczenia na granicach. Jeszcze podczas epidemii w Chinach, zdecydowano o zamknięciu granic, zakazie wjazdu dla obywateli ChRL, ograniczono połączenia kolejowe i lotnicze. W marcu został wstrzymany wjazd dla cudzoziemców. 18 marca Rosja zamknęła granicę z Białorusią, której to rubieży od lat teoretycznie nie ma, jako że Państwo Związkowe nie kontroluje wewnętrznej granicy. Prezydent Łukaszenka nawet obraził się na Kreml za te obostrzenia. Na tym się pewnie nie skończy, jeśli chodzi o napięcia na linii Mińsk-Moskwa. Rosjanie przebywający za granicą mogą powrócić do kraju. Organizowane są dla nich specjalne loty.

Prowadzona jest szeroko zakrojona akcja testowania na okoliczność koronawirusa (przeprowadzono 143,5 tys. testów). Testy pochodzą z nowosybirskiego ośrodka Wektor. Wicepremier Tatiana Golikowa zapowiedziała, że produkcja zostanie zwiększona, tak aby przetestować można było wszystkich, którzy tego potrzebują. Testy z Wektora nie są jednak doskonałe – wymagają kilkukrotnego powtórzenia.

W rosyjskiej telewizji można usłyszeć uspokajające komunikaty. Temat epidemii koronawirusa nie zajmuje pierwszych pozycji w serwisach. Pokazywane są głównie relacje z innych państw, szczególnie z Włoch i Francji. Towarzyszy temu jednoznaczny przekaz: Europa nie radzi sobie z zagrożeniem, Unia Europejska nie zdaje egzaminu (na co UE zareagowała raportem o rosyjskiej dezinformacji, omówienie raportu opublikowane zostało przez „Financial Times” – https://www.ft.com/content/d65736da-684e-11ea-800d-da70cff6e4d3). A Stany Zjednoczone są niesolidarne, wprowadzając ograniczenia dla Europejczyków w komunikacji transatlantyckiej. Dziś senator Franc Klincewicz dołożył swoje, w rozmowie z dziennikarzami powiedział, że USA wynalazły koronawirus po to, aby pozbyć się swoich geopolitycznych konkurentów. Jakieś dowody? Po co, przecież to jasne jak słońce.
W telewizji prezentowane są też reportaże z Rosji: głównie z eleganckiej kliniki Kommunarka w Moskwie, gdzie odbywają kwarantannę ludzie z podejrzeniem wirusa, którzy w ostatnim czasie powrócili z zagranicy.

W przekazie oficjalnym panuje prawie idylla. Prawie, bo jednak pewien niepokój się wyczuwa. A jest to związane nie tylko z rozprzestrzenieniem się fatalnego wirusa, ale też z terminem ogólnonarodowego plebiscytu. Plebiscyt ma się odbyć 22 kwietnia, naród ma w nim poprzeć poprawki do konstytucji. Władzom zależy na wysokiej frekwencji. Ale czy będzie ona możliwa w warunkach szerzącej się zarazy? Jeszcze kilka dni temu Kreml ustami rzecznika zapewniał, że nie ma powodów do niepokoju i przekładania terminu głosowania. Niemniej dzisiaj przewodnicząca Centralnej Komisji Wyborczej Ełła Pamfiłowa powiedziała, że „poprawki już i tak mają moc prawną”. Czy to preludium do odwołania głosowania? Dla Putina to głosowanie ma znaczenie, bo przyczepia iluzoryczny listek poparcia społecznego do wieńca nowej legitymacji po wyzerowaniu kadencji. Włosek, na którym Putin zawiesza swoją legitymacje władzy, po kolejnych manipulacjach imitujących praworządność jest coraz cieńszy. Plebiscyt ma ten włosek – w mniemaniu Kremla – pogrubić. Jego odwołanie jest więc Putinowi nie na rękę. Odkładanie też. Bo w wyniku ogólnego kryzysu spowodowanego pandemią koronawirusa na świecie ucierpi również rosyjska gospodarka, wrażliwa na ceny ropy. A te spadają i zapewne jeszcze spadną. Im dłużej potrwa bessa, tym więcej rezerw rosyjski rząd będzie musiał spalić. Na jak długo to wystarczy? Wiele w tym niepewności.

Na koniec tego odcinka (będą następne) rosyjskiej kroniki koronawirusowej przegląd głosów spoza oficjalnego obiegu. Zainteresowanie tematem jest, co zrozumiałe, ogromne. Większość stron internetowych agencji informacyjnych i mediów ma zakładkę pt. Koronawirus, w której można znaleźć zblokowane wiadomości.

Moskwa i Petersburg od kilku dni żyją w innym rytmie. Zamknięto kina, teatry, muzea (w Moskwie skrócono nawet o kilka dni wystawę prac Salvadora Dali, cieszącą się ogromnym powodzeniem). Obowiązuje zakaz zgromadzeń. Szkoły i uniwersytety przeszły na tryb on-line. W sklepach ludzie – zwłaszcza ci pamiętający sowiecki czas wiecznych deficytów w zaopatrzeniu – kupują na zapas. Przede wszystkim kaszę gryczaną, ryż, makaron, konserwy, papier toaletowy.

Nie zawsze jest na smutno, czasem jest na wesoło. W Twitterze robi karierę filmik, na którym kilka starszych kobiet pali obrazki wyobrażające wirusy i mówi: Nie ma żadnego koronawirusa, to Trump chciał wzmocnić swojego dolara. A my spalimy koronawirusa i już go nie ma (https://twitter.com/vlad_zhukovskiy/status/1240923765153968129?s=20).

I jeszcze na chwilę wracam na oficjalne boisko, aby przytoczyć optymistyczny komunikat premiera Michaiła Miszustina: Rosja ma już sześć szczepionek przeciwko COVID-19.
CDN.

Śmiech to zdrowie, śmiech to broń

15 marca. Telewizyjny format „Klub Dowcipnych i Błyskotliwych” (КВН, KWN – Клуб Веселых и Находчивых) ma długą tradycję. Pierwsze programy zrealizowano w 1961 r. Swoje skecze, improwizacje, piosenki konkursowe prezentują w nim amatorskie zespoły kabaretowe, najczęściej studenckie. Najlepsze mają otwartą drogę do występów na scenach klubowych i w telewizji. Rywalizacja jest zacięta. Niektóre zespoły kontynuują potem karierę już jako zawodowcy. KWN-owskie korzenie miał m.in. „Kwartał-95” obecnego prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Program KWN jest bardzo popularny, przetrwał kolejne fale cenzury (choć na kilka lat był zawieszony w czasach zastoju, wznowiony w okresie pierestrojki). W 2017 r. stał się przedmiotem zainteresowania NATO Strategic Communications Centre od Excellence działającego w państwach bałtyckich, badano, czy KWN może być postrzegany jako instrument geopolitycznych wpływów Kremla. Jeden z kabareciarzy zaprosił ten natowski ośrodek do utworzenia własnej drużyny i wzięcia udziału w konkursie.

W czasach Putina programy satyryczne przeżywają regres. Prezydent lubi się śmiać wyłącznie ze swoich koszarowych dowcipów. Dowcipów z siebie kategorycznie nie lubi. Już na początku pierwszej kadencji dał temu wyraz: niezależny, inteligentny, kpiący z władz telewizyjny program satyryczny „Kukły” nakazał zwinąć. Mające go zastąpić formaty, którym wybito zęby przednie, aby władz nie kąsały, nie przyjęły się.

Rosyjska telewizja z upodobaniem nadaje programy estradowe z elementami kabaretu (jak choćby nieśmiertelna „Jumorina” Pietrosjana itp.), ale są one wyprane z treści politycznych, widzów bawią dowcipy o teściowej, impotencji rogaczy, chcących schudnąć damach, emigrantach źle mówiących po rosyjsku, męsko-damskich kamasutrach itd.

KWN też jest politycznie poprawny, unika drażnienia cioci Leontyny. Dlatego jako sensację odebrano skecz zaprezentowany w Orenburgu przez ekipę studentów. Ich numer polegał na zacytowaniu fragmentów z noworocznych orędzi Putina, a właściwie powtarzającego się we wszystkich wystąpieniach jednego zdania: „To był trudny rok”. Publiczność krzyczy, śmieje się, klaszcze. Prosty, inteligentny numer. Zobaczcie Państwo sami: https://twitter.com/max69xam/status/1238865720009805826

Numer z KWN został rozpowszechniony przez Twitter. Bo właśnie media społecznościowe pozostają sferą, gdzie uprawiana jest nadal swobodna satyra polityczna. Dowcipy, karykatury, występy standuperów, memy, zjadliwe, a zarazem niezwykle czasem trafne komentarze do rzeczywistości politycznej wypełniają lukę, jaką stwarza cenzurowana telewizja. Czasem są dosadne, czasem wręcz wulgarne. Ale bawią, otwierają oczy, wyszydzają hipokryzję, zachłanność i inne grzechy władzy. Czyli robią to, do czego powołana jest satyra.
Ostatnie osiągnięcie Putina w postaci wyzerowania liczby kadencji w związku z przyjęciem poprawek do konstytucji doczekały się już setek żartobliwych reakcji: „Można bez końca patrzeć na trzy rzeczy: jak płonie ogień, jak płynie woda i jak zeruje się Putin”. A jak „się zeruje”, widać na przykład na tym filmiku: https://twitter.com/Buddy_Judge/status/1238904888530173959?s=20. Karykaturzysta Alosza Stupin też nie odpuszcza (np. https://twitter.com/ponochevny/status/1238479767055171586?s=20). Hasło z protestu: „Uśmiechnij się, jeśli jesteś przeciwko Putinowi” (https://twitter.com/ValBodin/status/1238369568554450944?s=20).

O koronawirusie i reakcji władz też powstały dowcipy. „Program Putina jest jasny i prosty: korona dla mnie, wirus dla narodu”. „Są i dobre wiadomości o koronawirusie: u mojego dziecka w szkole wreszcie w toalecie pojawiło się mydło”. „Władze przypominają, że koronawirus jest niestraszny dla tych, którzy przyjdą 22 kwietnia zagłosować za poprawkami do konstytucji, a jest groźny tylko dla tych, którzy urządzają protesty uliczne”.

Są też satyryczne piosenki – komentarze do bieżących wydarzeń: https://twitter.com/Sandy_mustache/status/1237407868141195264

Putin plus minus nieskończoność

10 marca. Ranek w Moskwie był dość nerwowy, bo na giełdzie odnotowano znowu spadki, dolar i euro umocniły się wobec rubla, a najbogatsi Rosjanie stracili na tych spadkach, jak napisał Forbes, 9 mld dolarów. Deputowani Dumy zebrali się na posiedzenie, aby w drugim czytaniu omówić i przegłosować poprawki do konstytucji, które mają zostać poddane pod ogólnonarodowe głosowanie 22 kwietnia.

Niektórzy, poziewując, już oddali się swoim ulubionym zajęciom pod kasetką – a to błądzili po przestworzach „Mordoknigi” (Facebooka), a to oglądali w internetach najnowsze kolekcje zegarków z brylancikami, gdy oto na trybunę nieoczekiwanie „poza trybem” weszła deputowana Walentina Władimirowna Tierieszkowa. Łypnęła znad okularów na zgromadzenie i wyrąbała, budząc kolegów z przyjemnego letargu: „Po co się tutaj wymądrzać, trzeba wykreślić z konstytucji ograniczenia dotyczące limitu prezydenckich kadencji. Prezydent powinien w związku z przyjęciem poprawek do konstytucji mieć ponownie możliwość startu w wyborach”. Takie wyzerowanie kadencji to będzie – mówiła Walentina Władimirowna – czynnik stabilizujący dla kraju, ochłodzi gorące głowy tych, którzy pragną sytuację rozkołysać. Deputowani przyjęli propozycję wyzerowania oklaskami. Tierieszkowa pod koniec wystąpienia dramatyczne zawiesiła głos: no bo przecież nie wiadomo, jak do tych jej propozycji odniesie się sam Władimir Putin. W rzeczy samej – trudne pytanie, na pewno administracja prezydenta nie miała nic wspólnego z tekstem, który sztywno przeczytała Tierieszkowa i na pewno Putin będzie zaskoczony tą propozycją. Powód do niepokoju był, bo w trakcie toczących się od kilku tygodni prac nad poprawkami WWP kilkakrotnie powtarzał, że NIE zamierza przekraczać określonego w konstytucji limitu kadencji. Obecna to druga z kolei, jeśli odliczać od 2012 r., kiedy Putin powrócił na Kreml po czteroletniej prezydenturze Miedwiediewa. I konstytucja kolejnej nie przewiduje. I tak ma zostać, mówił.

Putin nie kazał deputowanym zbyt długo czekać w tej gęstej od niepewności atmosferze. Osobiście zjawił się w Dumie, by powiedzieć: silna władza prezydencka jest niezbędna dla stabilności, republika parlamentarna to się w Rosji nie sprawdzi. A przekazanie prerogatyw prezydenta takim instytucjom jak Rada Bezpieczeństwa czy Rada Państwa – organom, które nie są wybierane – nie ma nic wspólnego z demokracją – powiedział Putin, jeszcze raz dowodząc, że demokrata z niego co się zowie. A więc prezydent musi trzymać wszystkie lejce w swoich rękach.

Propozycja poprawki, aby z konstytucji wykreślić zapis o dwóch dopuszczalnych kadencjach prezydenckich, Putinowi się nie spodobała. Natomiast do poprawki Tierieszkowej, aby wyzerować jego dotychczasowe kadencje w związku z nowelizacją konstytucji, odniósł się z pełnym zrozumieniem i akceptacją. Pod jednym wszakże warunkiem (tu ławy pod deputowanymi jękły i znowu atmosfera stała się gęsta od napięcia i niepewności): że zgodzi się na takie sformułowanie Trybunał Konstytucyjny, a ludność zaakceptuje w głosowaniu 22 kwietnia.

Duma ochoczo przyjęła poprawkę Tierieszkowej, przeciwko głosowali tylko komuniści. Trzecie czytanie odbędzie się już jutro. Wynik nietrudno przewidzieć.

Tak oto Putin zagiął czasoprzestrzeń i w roku 2024 znowu będzie świeżym wyzerowanym kandydatem na prezydenta i może w zgodzie z ustawami i konstytucją rządzić spokojnie do 2036 roku. Co najmniej, bo przecież nie wiemy, jakie zaginanie czasoprzestrzeni przyda się wcześniej czy później. Może się zresztą przydać do zmiany personalnej – Putin może wskazać następcę i udzielić mu wsparcia w przedterminowych wyborach prezydenckich. Scenariusz operacji sukcesyjnej ma, jak się wydaje, kilka wariantów. „Putin plus minus nieskończoność” to tylko jeden z nich. Ostatnio moskiewskie wróble znowu się rozćwierkały o pogarszającym się stanie zdrowia WWP. To żadna nowość, już wielokrotnie o tym plotkowano – niemniej to ptasie radio nadaje zwykle nie bez kozery. Czas pokaże.

Petersburski politolog Dmitrij Trawin napisał w komentarzu na FB: „Putin przedłużył sobie pełnomocnictwa na zawsze. No niby tak, ale jakoś na trybunie w Dumie nie wyglądał na triumfatora. Z ludem dogadał się, gdy lud milczał [cytat z „Borysa Godunowa” Puszkina]. Ale problemy Putina zaczną wkrótce narastać. Proszę zwrócić uwagę: po raz pierwszy od dwudziestu lat WWP sięgnął po rozwiązanie proste – chodzi o utrzymanie władzy i nic więcej. Przedtem jego doradcy starali się, aby była równowaga między trzymaniem władzy i wysokim rankingiem poparcia. Teraz Putin stał się zakładnikiem swoich siłowików. Bo jeżeli lud zacznie mocno wyrażać swoje niezadowolenie, to nieformalną legitymację władzy Putina będą mogli obronić tylko siłowicy”.

Media społecznościowe wybuchły feerią komentarzy, memów i dowcipów. „Władimir Władimirowicz w pełni poparł ideę Władimira Władimirowicza pozostania na stanowisku Władimira Władimirowicza tak długo, jak zechce Władimir Władimirowicz”. A jeden z komentujących napisał: „Bogurodzico, wyzeruj Putina!”.