7 maja. Sąd rejonowy w Moskwie skazał na karę 8 lat łagru Siergieja Taraskina, byłego stomatologa, który zapragnął być prezydentem ZSRR. Brzmi jak bajka? Gdyby nie realny wyrok dla realnego człowieka, można byłoby o tym w ten sposób pomyśleć. Proponuję na chwilę oderwać się od wielkiej gry na światowej szachownicy i poznać fenomen „obywateli ZSRR”.
Władze ścigały (i skazały) Taraskina z artykułu 282 kodeksu karnego za koordynowanie działalności organizacji Związek Słowiańskich Sił Rosji (Союз славянских сил Руси, w skrócie СССР; według Federalnej Służby Bezpieczeństwa w 2018 r. liczyć miała nawet ok. 150 tys. członków). Organizacja została wpisana na listę ekstremistycznych. Tyle litera prawa. A teraz trochę fantazji i fantastyki. Taraskin, któremu nie wyszły biznesy na leczeniu zębów, postanowił kilka lat temu uświadomić ludzkości, że jest pełniącym obowiązki prezydenta ZSRR (pisałam o tym na blogu: http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2018/07/27/galeria-figur-impregnowanych-czyli-tysiacletni-zsrr/). W płomiennych odezwach twierdził, że de iure Związek Sowiecki (a nawet Imperium Rosyjskie) nadal istnieje, natomiast Federacja Rosyjska jest nie tylko tworem nielegalnym, ale wręcz zorganizowaną grupą przestępczą o cechach sekty totalitarnej.
Uważał, że Michaił Gorbaczow, który zdradziecko opróżnił urząd prezydenta ZSRR, jest pospolitym dezerterem. Samo to, że uciekł z Kremla pod koniec grudnia 1991 r., jeszcze nie znaczy – głosił Taraskin – że urząd jako taki zniknął. Nie, jest po prostu wakatem do zapełnienia. I on, Taraskin, bierze na siebie ciężki trud pełnienia obowiązków.
Wśród egzotycznej mieszaniny poglądów „p.o. prezydenta ZSRR” były głównie teorie spiskowe oraz antysemityzm montowany na bazie „Protokołów mędrców Syjonu”.
Dowodzona przez Taraskina organizacja nie była jedyną w Rosji grupą wykorzystującą uwielbienie dla sowieckiego czerwonego cielca. Organizacji odwołujących się do ZSRR jest na pęczki (bardziej szczegółowy opis fenomenu „obywateli ZSRR” można znaleźć na portalu „Takie dela”: https://takiedela.ru/2021/03/soyuz-nerushimyy/), większość to niepoważne zgromadzenia, stanowiące platformę opowiadania mokrych snów o powrocie do tego „raju”. Niektórzy watażkowie próbują na tym zarabiać. Według zeznań świadków, Taraskin miał skłaniać członków swojej organizacji do przepisywania na niego własności. On sam twierdził, że działa bezinteresownie.
W tej gęstej od sierpów i młotów menażerii sierot po sowieckim imperium nie wszyscy uznawali Taraskina za poważnego przywódcę. Miał w tym gronie sporą opozycję, która z werwą pisała elaboraty o „prawdziwym” statusie utraconego państwa i uzurpatorze Taraskinie. Ale liczne grono zwolenników „p.o. prezydenta” szło na lep jego haseł, że skoro Federacja Rosyjska nie ma mocy prawnej, to nie należy ani spłacać kredytów, ani nawet wnosić opłat za usługi komunalne. Niektórzy domagali się od banków rozliczeń w radzieckich rublach.
Decydującym momentem w działalności Taraskina okazało się uznanie jego Związku Słowiańskich Sił Rosji w 2019 r. za organizację ekstremistyczną. „Przydzielanie” takiego statusu okazało się skutecznym orężem stosowanym przez władze w zwalczaniu szerokiej i różnorodnej opozycji (otrzymały go m.in. sztaby Aleksieja Nawalnego i jego Fundacja Walki z Korupcją, co faktycznie oznaczało koniec działalności i represje wobec aktywistów). Jak pisała opozycyjna prasa, „obywatele ZSRR”, jak zbiorczo nazywano organizacje zrzeszające zwolenników wskrzeszenia Związku Sowieckiego, w 2020 r. znaleźli się na celowniku służb specjalnych; aresztowanie i skazanie Taraskina wpisało się w ten trend zwalczania przez władze wszystkich, którzy się ich zdaniem krzywo uśmiechają.
