Nowe konteksty starych dokumentów

Siedemdziesiąt pięć lat temu minister spraw zagranicznych hitlerowskich Niemiec Joachim von Ribbentrop przybył z misją specjalną do Moskwy. W gabinecie komisarza spraw zagranicznych ZSRR Wiaczesława Mołotowa 23 sierpnia o drugiej w nocy obaj panowie w obecności członków niemieckiej delegacji i Józefa Stalina podpisali pakt o nieagresji oraz tajne protokoły. Podpisane dokumenty dzieliły pomiędzy umawiające się strony Polskę, państwa bałtyckie i Rumunię. Po podpisaniu paktu w tymże gabinecie Mołotowa odbył się suto zakrapiany bankiet. Według jednego z uczestników uroczystości Stalin wzniósł toast: „Wiem, że naród niemiecki kocha Fuhrera. Dlatego chciałbym wypić za jego zdrowie” (Bierieżkow, tłumacz Stalina).

Półtora tygodnia później Hitler dokonał agresji na Polskę, 17 września Józef Stalin uderzył od wschodu. W ZSRR, który do tej pory z Adolfem się nie przyjaźnił, a nawet mocno go krytykował, przystąpiono do przepierania mózgów społeczeństwu, wymiany haseł w encyklopedii, przepisywania podręczników itd. Ludzie byli zdziwieni i zdezorientowani, ale skoro partia i towarzysz Stalin tak mówią, to znaczy, że Niemcy jednak są przyjaciółmi, których trzeba wspierać. Niespełna dwa lata później po 22 czerwca 1941 roku obrazek przemalowywano w pośpiechu ponownie – znowu to, co było czarne, zrobiło się białe, a to, co było białe, zrobiło się czarne.

W okolicznościowej audycji Radio Swoboda przypomniało losy dokumentów, w szczególności tajnych protokołów dotyczących rozbioru Polski i państw bałtyckich. Historyk Oleg Budnicki: „Niemiecki egzemplarz protokołów spłonął podczas szturmu Berlina w 1945 r. Nie ulegało kwestii, że ZSRR i Niemcy działają na podstawie jakichś porozumień, ale tego, w jakiej formie zostały one osiągnięte, świat nie wiedział. Niemieckie archiwa po wojnie trafiły w ręce Amerykanów, wśród nich były fotokopie tajnych protokołów. Dopóki byliśmy sojusznikami, Amerykanie nie upubliczniali wiedzy o tych dokumentach. […] Kiedy rozpoczęła się zimna wojna, USA opublikowały protokoły, co spowodowało natychmiastową reakcję ZSRR. W publikacji „Fałszerze historii” napisano, że te dokumenty to fałszywka. Taka była oficjalna linia sowieckiej propagandy i historiografii na przestrzeni dziesięcioleci. Chociaż dla zawodowych historyków, również radzieckich, nie było najmniejszych wątpliwości, że to prawdziwe dokumenty”.

A później była „rewolucja archiwów” w ZSRR. Radziecki egzemplarz wykopano ze szczelnych kas pancernych z supertajnymi archiwaliami (takimi, do których dostęp miał tylko gensek i wyznaczone osoby). W pięćdziesiątą rocznicę podpisania paktu, w 1989 roku Zjazd Deputowanych Ludowych wypowiedział pakt. Rada Najwyższa ZSRR potępiła jego zawarcie. 27 października 1992 roku odbyła się konferencja prasowa, podczas której oznajmiono o znalezieniu tajnych protokołów. Faksymile dokumentów opublikowano w 1993 roku w czasopiśmie „Nowa i najnowsza historia”.

Zdawać by się mogło, że wszelkie wątpliwości rozwiano. Tymczasem ciągle w rosyjskich publikatorach ukazują się artykuły podważające autentyczność dokumentów.

Pięć lat temu rocznicę podpisania paktu obchodzono w Rosji w specyficzny sposób (pisałam o tym w blogu: http://labuszewska.blog.onet.pl/2009/08/26/tajne-przez-jawne/). Obecnie w rosyjskich mediach ze świecą szukać wzmianki o rocznicy. Za to jeśli w rosyjską wyszukiwarkę Yandex wrzuci się hasło „pakt Ribbentrop-Mołotow”, wyskakują publikacje (ukraińskie i rosyjskie), w których mówi się o sposobach rozwiązania kryzysu ukraińskiego. Zwrotu „nowy pakt Ribbentrop-Mołotow” używa się w nich na określenie jakiegoś mitycznego porozumienia – nie wiadomo, czy zawartego, czy planowanego, czy pożądanego, czy niechcianego – pomiędzy Niemcami (względnie całą Europą do spółki z Amerykanami) a Kremlem sugerującego podział Ukrainy na część ukraińską i (nowo)rosyjską. Wszystko podlane jest sosem konspirologii stosowanej.

I jeszcze jedno przypomnienie: w siedemdziesiątą rocznicę podpisania paktu Parlament Europejski ogłosił 23 sierpnia Dniem Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu.

14 myśli nt. „Nowe konteksty starych dokumentów

  1. ~Marek

    Ribbentrop, Mołotow – dogadali się bandyci, jak to zwykle z bandytami bywa, kosztem ofiar swoich bandyckich knowań…
    Gdy ofiara jest słaba, a malowani sojusznicy, mają w d ofiarę, wówczas dzieją się straszne rzeczy.
    I to samo czeka NAS w niedalekiej przyszłości. Warunki spełnione, jesteśmy słabi [ch d kamieni kupa], a naszych sojuszników podsumował Radzio [nawet nie chce mi się cytować tego męża* stanu]

    Odpowiedz
    1. ~Marek

      Drżyjcie Narody, gdy Rosjanie w końcu wykopią kukłę Lenina z Mauzoleum, to…
      strach się bać 🙂

      A tymczasem nie tak dawno w TV ukraińskiej i w The Kieev Times nadano wiadomość:

      1,5 miliona ludzi w Donbasie trzeba zabić!

      Ukraiński dziennikarz, aktywista Majdanu Bogdan Butkiewicz wzywa w ukraińskiej telewizji do ostatecznego rozwiązania problemu ludności wschodniej Ukrainy przez holokaust.

      Skoro ta ludność że nie poczuwa się do ukraińskiej tożsamości narodowej, to nie ma sensu wchodzić z nią w jakiekolwiek negocjacje, ale po prostu zlikwidować fizycznie. Liczbę osób którą trzeba będzie zabić szacuje na 1,5 miliona z 4 milionowej populacji rejonu. Los ludzi mieszkających w rejonie Donbasu jest nieistotny.

      skan „The Kiev Times”
      https://i0.wp.com/www.polskiportal.net/public/album_photo/64/27/273d_e2c1.PNG?zoom=1.5&c=8f36

      =========

      Kogoś wzrusza ta wiadomość?
      Wątpię, niektórzy się cieszą, jak z jabłek, które Putin nie dostanie od polskich sadowników…

      Odpowiedz
  2. ~Mieczysław S.Kazimierzak

    Historyczna prawidłowość kiedy do bizancjum rosyjskiego zbliżało się pruskie (niemieckie) to Polska była w najgorszym położeniu.Katalizatorem antypolskość była CYWILIZACJA ŻYDOWSKA,którą twórca oryginalnego podziału na cywilizacje nazwał PODWÓJNEJ MORALNOŚCI.

    Odpowiedz
  3. ~Kalina

    „W pięćdziesiątą rocznicę podpisania paktu, w 1989 roku Zjazd Deputowanych Ludowych wypowiedział pakt. Rada Najwyższa ZSRR potępiła jego zawarcie.”

    Uffff….kamień spadł mi z serca:))))

    Odpowiedz
  4. ~Kalina

    A tu przypomnienie innych rosyjskich dokumentów. Wczesniejszych, bo z sierpnia 1914 roku i dotyczących polityki rosyjskiej w okupowanej Galicji Wschodniej, czyli Ukrainy:
    Po wkroczeniu do Galicji Rosjanie założyli w Kijowie Karpacko-Russkij Komitet Oswobozdienija przy kwaterze gen. Iwanowa, dowódcy frontu płd.-zach. Komitet wydał apel do Rusinów galicyjskich rozpowszechniany następnie przez wojska rosyjskie po przekroczeniu granicy. Autor słynnego „Manifestu” skierowanego do Polakow, Wielki Książę Mikołaj Mikołajewicz wydał podobna odezwe do „ruskiego narodu Galicji”. Zaznaczył w niej, ze „nie masz siły, która by powstrzymała naród ruski w jego porywie ku zjednoczeniu”. Wezwał „dziedzinę Włodzimierza Świetego, ziemie Jarosława, Osmomysła, książąt Daniela i Romana”, by „zrzuciwszy pęta” zatknęły „chorągiew jedynej, wielkiej, niepodzielnej Rosji”, bo dla „oswobodzonych braci ruskich(…)znajduje się miejsce na łonie matki Rosji.”
    Zas generał- gubernator rosyjski na Galicję po wkroczeniu Rosjan do Lwowa wystąpił z programem przyłączenia Galicji Wschodniej i Łemkowszczyzny do Rosji jako „odwiecznej części jednej Wielkiej Rusi. Na ziemiach tych ludność rdzenna była zawsze rosyjska…etc”

    Tak więc w rosyjskich koncepcjach Ukrainy zmienilo się niewiele:((

    Odpowiedz
    1. ~Marek Borsuk

      Pani Kalino , podejrzewam ,że koncepcje Rosji względem Polski również niewiele się zmieniły. One zostały zmodyfikowane i dopasowane do dzisiejszej sytuacji.Polska jest w EU i NATO.Duże znaczenie dla Rosji miałoby osłabienie znaczenia Polski na arenie europejskiej.Jak z nieba spadły Putinowi nagrywane rozmowy polityków nagrywane w restauracjach i ich tematy .Czym Polska słabiej słyszalna w EU tym będzie lepiej słyszalna Rosja. A ta ma dużo sojuszników w Niemczech jak i Francji.
      Duże znaczenie dla Rosji ma również osłabienie stosunków Unii z Ameryką.Scisła współpraca Europy i Ameryki nie daje Rosji szans odgrywania roli globalnego hegemona. I proszę ,jak z nieba spadła Putinowi afera podwójnej gry agentów BND(wywiad) .Po podsłuchach telefonicznach dokonanych względem Angeli Merkel przez służby specjalne USA doszedł werbunek agentów i to z BND.Tego ma zarówno Merkel jak i Gauck dosyć .co jednoznacznie wyraził.No to tylko czekał Putin.Teraz może przystąpić do gry ,ale na swoich warunkach.Papierkiem lakmusowym jest Ukraina.Tzw. nieprzekraczalny „czerwona linia” była wielokrotnie przekraczana i nie wiadomo czy ona istnieje.
      Myśląc o Polsce radziłbym się dobrze uzbroić , ale jeszcze lepiej odziać. Na nadchodzącą zimę.Oby była łagodna.
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
      1. ~Kalina

        Zgadzam sie z kazdym panskim slowem. Co do tych podsluchow – od poczatku mialam podejrzenie, ze stoja za tym słuzby rosyjskie, a sledztwo tych moich podejrzen nie rozwialo. Dodam jeszcze wracajac do okresu dziejowego, który znam lepiej, czyli do Wielkiej Wojny – Rosjanie do ostatniej chwili Rosji carskiej nie chcieli słyszec o Polsce niepodleglej, a dotyczylo to najbardziej postepowych, liberalnych srodowisk. Zwłaszcza nieprzejednani byli tzw. kadeci – europejska, liberalna, nowoczesna partia;)) Rzad Tymczasowy dlugo sie opierał angielskiej dyplomacji, az wreszcie 30 marca 1917 r. uznal z zatkanym nosem „prawo Polski do niepodleglosci”. Szybko jednak w praktyce dyplomacja rosyjska zajeła zupelnie inna postawe brużdżąc przez te swoje kilka miesiecy, gdzie sie dalo. O stosunku Rosji radzieckiej do Polski nie musze pisac, bo ujawnil sie w calej pelni od pierwszych miesiecy, a zajasniał pelnym blaskiem w 1920 r.

        Odpowiedz
        1. ~Marek

          Rosjanie do ostatniej chwili Rosji carskiej nie chcieli słyszec o Polsce niepodleglej, a dotyczylo to najbardziej postepowych, liberalnych srodowisk

          =========

          Za to Niemcy i Austriacy o niczym nie marzyli, ale Wolnej Polsce 🙂

          W czasie I wojny światowej starły się w polityce polskiej dwa kierunki. Pierwszy – sięgający do tradycji XIX – wiecznych powstań, widzący swoje miejsce i szukający pomocy po stronie państw zaborczych niemieckich, którego programem była walka zbrojna o niepodległość poprzez wywołanie powstania antyrosyjskiego i zdobycie w ten sposób niepodległości choćby dla skrawka polskiej ziemi i następnie przyłączenie kolejnych ziem w sprzyjających okolicznościach (główną taką okolicznością miała być klęska Niemiec i Austro- Węgier). Drugi – młody, bo wykrystalizowany pod koniec XIX w., ale swą myślą sięgający i nawiązujący do polityki pierwszych Piastów, panów małopolskich, czy prymasa Olszowskiego. Obóz ten, odwrotnie niż pierwszy, uznawał Niemcy za głównego wroga Polski, odrzucał powstania na rzecz walki politycznej i dyplomatycznej, a odzyskanie niepodległości widział w dwóch etapach. Po pierwsze – w zjednoczeniu ziem polskich wszystkich trzech zaborów. Po drugie, w uzyskaniu niepodległości dla zjednoczonego wcześniej organizmu. Obóz ten widział konieczność prowadzenia polityki polskiej po stronie Rosji (głównym celem było zwalczanie wewnątrzrosyjskiej frakcji proniemieckiej, przeciwnej wojnie z Niemcami) i Ententy, aby ustawić w tej wojnie sprawę polską po stronie tych, którzy walczą z Niemcami.

          Już w pierwszych tygodniach wojny miały miejsce wydarzenia, które w zasadzie przesądziły o jej wyniku. Niemcy w ostatnich dekadach XIX w. opracowały plan wojny błyskawicznej – blitzkriegu, przeciwko Francji. Aby blitzkrieg się powiódł Niemcy musiały mieć zapewniony spokój od strony Rosji. Na wypadek przystąpienia Rosji do wojny po stronie Francji, Niemcy mieli zamiar wywołać w Kongresówce, rękami Austriaków (ponieważ Austria cieszyła się sympatią części Polaków), powstanie antyrosyjskie, wykorzystując i wspomagając odpowiednie żywioły w Narodzie Polskim. Wg planu, Rosja pochłonięta tłumieniem powstania wycofuje się z wojny przeciw Niemcom, co tym ostatnim zapewnia powodzenie blitzkriegu na Zachodzie. Tak też miało się stać w 1914 r., a rola tego, który wywoła powstanie, miała przypaść Piłsudskiemu i Pierwszej Kadrowej. Zrealizowanie tego planu niemieckiego byłoby tragedią dla Polski. Francja zostałaby zmiażdżona wojskowo i powalona gospodarczo i politycznie pokojem podyktowanym przez Niemcy. Rosja po stłumieniu powstania zapewne wróciłaby do polityki przyjaźni z Niemcami. Sprawa polska zostałaby utrącona na wiele lat.

          Stało się jednak inaczej. 8 sierpnia 1914 r., dwa dni po wkroczeniu do Kongresówki Pierwszej Kadrowej i podjęcia prób powstańczych, poseł Koła Polskiego w rosyjskiej Dumie Wiktor Jaroński złożył oświadczenie, w którym stwierdził, że w tej wojnie wrogiem narodu polskiego jest naród niemiecki, że Polacy oczekują zjednoczenia ziem polskich i, że Rosja przewodząca Słowianom sprawi Niemcom nowy Grunwald. Potem nastąpiła deklaracja – manifest Wlk. ks. Mikołaja Mikołajewicza, naczelnego wodza armii rosyjskiej, obiecująca zjednoczenie ziem polskich, autonomię pod berłem cara i drugi Grunwald Niemcom. Frakcja proniemiecka w Rosji przegrała. Rosja przystąpiła do wykonania zobowiązań sojuszniczych wobec Francji. Akcja powstańcza Piłsudskiego zakończyła się niepowodzeniem. Naród Polski, w głównej masie stanął po stronie koalicji antyniemieckiej. Mało tego. Rosja przeprowadziła szybką, jak na jej warunki, mobilizację, i uderzyła na Prusy Wschodnie. Doszło do dwóch wielkich bitew. Wojska rosyjskie poniosły całkowitą klęskę pod Tannenbergiem (gen. Samsonow – korpusy rosyjskie składały się w większości z rekruta polskiego, gdyż mobilizację przeprowadzono w Kongresówce), nazwanym przez Niemców drugim Grunwaldem i nad Jeziorami Mazurskimi (gen. Rennenkampf). Było to jednak pyrrusowe zwycięstwo Niemiec, które na wieść o ofensywie rosyjskiej, odwołały z frontu zachodniego dwa korpusy i samodzielną dywizję. Siły te były w środkowych Niemczech, gdy bitwy w Prusach zostały zakończone. Istotne było to, że zabrakło ich we Francji. Niemcy przegrali bitwę nad Marną i cały ich plan blitzkriegu wziął w łeb. Wojna stała się pozycyjną i na scenę mogli wkroczyć politycy.

          Polski obóz proaliancki, uosabiany w pierwszych latach wojny przez Romana Dmowskiego, rozpoczął szeroką akcję polityczną w salonach dyplomatycznych, najpierw Rosji, a od 1915 r. także Francji, Anglii i Stanów Zjednoczonych. 2 marca 1916 r. Dmowski wystąpił z memoriałem do rosyjskiego ambasadora w Paryżu Izwolskiego ( o treści memoriału powiadomił aliantów), w którym zażądał dla Polski niepodległości. W 1917 r. stworzył przedstawicielstwo polityczne Polski po stronie państw Ententy w postaci Komitetu Narodowego Polskiego. KNP doprowadził do powstania armii polskiej we Francji (błękitna armia gen. J. Hallera – od 4.X.1918 r. Naczelnego Wodza), został uznany przez sprzymierzeńców za polski rząd „de facto”, wreszcie wziął udział w Konferencji Wersalskiej jako polska delegacja. Dmowski wystąpił w Wersalu z programem granic Polski odrodzonej i planem urządzenia Europy Środkowej, które mimo opozycji angielskiej, niemieckiej i żydowskiej, zostały w dużym stopniu zrealizowane (np. powstanie Czechosłowacji i Jugosławii).

          Dmowskiego wspomagał w latach wojny i w Wersalu wielki patriota i muzyk, posiadający szerokie stosunki, Ignacy Jan Paderewski. Tymczasem Rosja etapami dochodziła do konkluzji, że Polsce należy się niepodległość. Manifest Wlk. ks. Mikołaja, oraz rozkaz Cara do armii i floty z 1916 r. mówiły jedynie o zjednoczeniu i autonomii. Rosja uznała niepodległość za prawo należne Polsce dopiero aktem rządu, już republikańskiego, ks. Lwowa z 30 marca 1917 r. Wbrew powszechnej opinii to, co proponowali nam Niemcy (a wraz z nimi Austro – Węgry) było o wiele mniej korzystne od propozycji rosyjskich, albowiem Rosja obiecywała zjednoczenie ziem polskich pod swym berłem, zapewne z korektą terytorialną na korzyść Rosji, jeśli chodzi o zabór rosyjski, ale za to z ziemiami zaborów pruskiego i austriackiego, zaś propozycje państw niemieckich sprowadzały się do państewka utworzonego z Kongresówki (okrojonej na korzyść Niemiec i Ukrainy) plus, ewentualnie, części zaboru austriackiego (bez Małopolski Wschodniej). A trzeba przy tym pamiętać, że w rękach niemieckich znajdowały się ziemie będące kolebką narodu polskiego jak poznańskie, oraz ziemie zasadnicze dla suwerennego bytu Polski jak Pomorze z ujściem Wisły, czy Górny Śląsk.

          Odpowiedz
  5. ~Kalina

    Tu mnie Pan ma!:))) O tym moge nieskonczenie…:))
    Pański wyklad – sluszny z grubsza – jest skazony, niestety, pewnymi zwyczajowymi pogladami na podstawowe opcje ideowe wsrod polskich politykow okresu Wielkiej Wojny. Przede wszystkim: obie opcje byly propolskie, tyle ze proponowaly odmienne drogi do restytuowania Panstwa Polskiego. Nie badalam jako historyk pogladow Pilsudskiego i polskiej orientacji na państwa centralne dogłębnie, wydaje mi sie jednak, ze w poczatkowym okresie jego pomysly byly raczej nie do obrony z punktu widzenia racjonalnosci perspektyw na przyszlość. Choc nie byl Pilsudski w pierwszych miesiacach bynajmniej sterowany przez Niemców, a marsz Kadrowki został postanowiony nawet w tajemnicy przed Austriakami.
    Co innego Roman Dmowski i jego Stronnictwo Demokratyczno-Narodowe. Pamięć historyczna okazal sie dramatycznie niesprawiedliwa wobec tego wybitnego polityka przypisujac mu rusofilstwo i wiazanie sprawy polskiej z Rosja. Dmowski w odróżnieniu od Pilsudskiego byl wrogiem marnowania polskiej substancji ludzkiej. Z tego wzgledu byl przeciwnikiem wszelkich ruchawek w okresie rewolucji 1905-1908, w 1914 r. nie poparl formowania Legionu Pulawskiego po stronie Rosji, a jego energia w organizacje Polskiej Armii na Zachodzie byla pochodna jego pogladu, ze prawdziwe państwo jest wowczas, gdy ma rzad, skarb i armie. Tak sie wyrazil na jednym z posiedzen Komitetu Narodowego Polskiego. Komitet sluzyl za rzad, armia byla, choc nie miała się wykrwawiac w walkach na zachodnim froncie (po to Dmowski walczyl z rzadem francuskim o kierownicza role polityczna KNP wobec armii i nawet prawo decydowania o wyslaniu na front, co uzyskał 28 wrzesnia 1918 r.), najgorzej bylo ze skarbem:)) Maurycy Zamojski finansowal cale przedsiewzięcie, póki mógl, potem trzeba bylo zaciagnąć u Aliantow pozyczke (udzielila jej Francja i Anglia, USA odmowily).
    A teraz relacje Dmowskiego z Rosja: na dlugo przed wojna Dmowski byl czynny politycznie i skorzystal z szansy, jaka dawalo wprowadzenie w Rosji ograniczonego ustroju monarchii parlamentarnej, aby działac na forum Dumy. Szybko jednak wycofał sie z zabawy, ktora okazała sie z punktu widzenia polskich spraw bezcelowa. Tu na marginesie: az dziw, ze taki racjonalista jak Dmowski, mial calkiem nieracjonalne, emocjonalne odruchy, jak niechęć do rosyjskiej kultury i jezyka. Juz w szkole miał trudności z promocja, bo uporczywie nie uczyl sie jezyka państwowego, a i w Dumie jego wystapienia wczesniej byly redagowane i poprawiane przez fachowców od rosyjskiego. Czytalam jego teksty rosyjskie – horror, błąd na błędzie;)) Tym dziwniejsze, ze znał kilka językow, w tym perfect angielski i francuski. Niemieckiego nie znał w ogole:)) Ale do rzeczy:plan Dmowskiego, jak juz Pan zauwazyl, byl mądry: postawienie na Rosje dawalo szanse, ze w razie kleski państw centralnych ziemie polskie trzech zaborow zostana zjednoczone w ramach Imperium Rosyjskiego. Co mialo byc dalej – tego nikt nie mogl przewidziec, w kazdym razie zjednoczona Polska miala miec mozność rozwoju kulturalnego. Dmowski nie chciał o tym rozmawiac ze swoimi rosyjskimi znajomymi znajac ich poglady na sprawe polską: nawet najbardziej liberalne srodowiska nie przewidywaly emancypacji Polski. Bal sie tego, co zawsze stanowilo i nadal stanowi niebezpieczenstwo dla Polski: porozumienia miedzy Niemcami i Rosja kosztem Polski. W planach Dmowskiego wojna miała trwac jak najdluzej az do calkowitego pokonania Niemiec, ktorym mozna byloby dyktowac nieograniczone warunki. W tym celu ostro przeciwstawiał sie nie tylko orientacji aktywistycznej w Krolestwie, ale tez orientacji austrofilskiej w Galicji stawiajacej na przeksztalcenie monarchii dualistycznej austro-wegierskiej na monarchie trialistyczna austro-wegro-polską. Troche Pan przesadzil z przypisywaniem Dmowskiemu zaslug w powstaniu państw czechoslowackiego i Slowian Poludniowych:)) Oczywiscie Dmowski dzialał energicznie na rzecz rozbicia Austro-Wegier, niemniej walczyl rownie ostro o wyodrebnienie sprawy polskiej od innych narodow „ucisnionych” przez Wieden i Budapeszt, poniewaz rozpatrywanie jedynie krzywd doznanych od Austro-Wegier usuwalo z pola widzenia sprawe Poznanskiego, Pomorza i Górnego Ślaska pozostajacych w posiadaniu Niemiec.
    I znow zagadalam sie nie o tym:)) Dmowski po wkroczeniu Niemiec do Krolestwa i wyparciu stamtad Rosjan doszedl do wniosku, ze nie Rosja bedzie decydowac w przyszlosci o sprawie polskiej, ale zachodni Alianci. Dlatego wyjechal do Londynu, gdzie usilowal nawiązać poprzez swoje londynskie znajomosci kontakty z politykami brytyjskimi. Niestety, ci dali mu do zrozumienia, ze kontaktowac sie z nimi moze za posrednictwem ambasady rosyjskiej (archiwum Romana Dmowskiego w warszawskim Muzeum Niepodleglosci). Co tez pan Roman uczynil. Zlozyl pro forma memoriał ambasadorowi w Paryzu Izwolskiemu i w Londynie Beckendorffowi. Wowczas mogl takiz memoriał zlozyc w brytyjskim Foreign Office i w ten sposób kontakty zostaly nawiazane. Zmuszenie rosyjskiego Rządu Tymczasowego, aby uznał „prawo Polski do niepodleglosci”, bylo w duzej mierze wynikiem zabiegow Dmowskiego w FO i przekonaniu przez niego sekretarza stanu Balfoura, ze realne jest niebezpieczenstwo uzyskania przez państwa centralne rekruta z swiezo powolanego do zycia aktem 5 listopada Krolestwa Polskiego. Byly to strachy na lachy, ale wowczas okazaly się skuteczne. Świadcza o tym dokumenty w FO opublikowane przez Piotra Wandycza.
    Dalsza polityka Rzady Tymczasowego wobec sprawy polskiej to inicjatywa powolania polskiej armii, co nastapilo 4 czerwca 1917 r. dekretem prezydenta Francji. Inicjatorem byla ambasada Rosji w Paryzu, a we władzach kierowniczych znaleźli sie Rosjanie:)) Armia ta miała wspomoc Rosje na froncie. Dlugo Dmowski walczyl o wyrwanie tego przedsiewzięcia z rak rosyjskich i wyrzucenie Rosjan z kierowniczych stanowisk. Armia Polska kierowana przez Komitet i osobiscie Dmowskiego wzieła nikly udział w walkach na froncie zachodnim, a dzieki naciskom Komitetu zostala przewieziona do Polski, gdzie wzieła dopiero udzial w walkach o polskie granice. W stosunku7 do Rosji Dmowski popełnil jednak kolosalny błąd: uznał, że pograzenie sie Rosji w chaosie rewolucyjnym spowoduje na dlugie lata jej oslabienie i wyparcie z europejskiej gry politycznej. Stad jego kalkulacje polityczne w sprawach Litwy, Białorusi i Ukrainy bazowały jedynie na przewidywaniu, ze te panstwa wpadna w orbite wplywow niemieckich, wiec wolał juz dzielic sie nimi ze slaba jakoby Rosja niz zeby Polska zostala okrązona przez Niemcy wianuszkiem niemieckich państw satelickich. Juz w 1920 roku okazalo sie, ze nie miał racji. Federalistyczna koncepcja Pilsudskiego chyba byla bardziej sensowna.
    I jeszcze jedno: Ignacy Paderewski artysta wielkim byl, a takze polozyl wielkie zaslugi dla sprawy polskiej jako jej ikona, pozytywny wizerunek. Byl jednak niestety narcyzem, czlowiekiem ambitnym i miekkim politykiem. Nie dostawał Dmowskiemu do piet, co go chyba bolało, bo usilował odsunąć go od rokowań na Kongresie Pokojowym. Wstyd dla tego pana. Jeszcze, mam nadzieje, napisze o tym:))

    Odpowiedz
  6. ~Muchor

    Pani Kalino,

    Ja wiem, że odbiegliśmy od tematu, ale za to jak miło się czyta Pani opowieść.

    Ja ze swej strony wspomnę, że czytałem pamiętniki Karola Wędziagolskiego, który był Polakiem w carskiej armii. I bardzo ciekawie opisywał stosunek tzw. zwykłych Rosjan do Polaków – otóż nie był on wcale taki miły, bo Rosjanie zawsze podejrzewali Polaków o chęć oderwania się od Rosji (cóż, wcale mnie to nie dziwi). Jedyny okres, kiedy panowała niemal histeria propolska to lato i jesień 1914 – wtedy nagle Rosjanie zapałali miłością do Polski. Szybko się to zresztą skończyło.
    Jest to np. opisane u Iwaszkiewicza, w ‚Sławie i chwale’ – kiedy latem 1914 w Odessie rosyjski generał wygłasza odczyt o triumfie króla Jagiełły pod Grunwaldem. Z oczywistym podtekstem – my Słowianie kontra oni Germanie.

    Odpowiedz
    1. Anna Łabuszewska Autor wpisu

      Szanowni Państwo!

      Bardzo dziękuję za ciekawe głosy w dyskusji. To nie gadulstwo, Pani Kalino, tylko wiedza i kompetencja.

      Serdecznie pozdrawiam
      Anna Łabuszewska

      Odpowiedz
    2. ~Kalina

      Co do nastrojow rosyjskich – w ktoryms z pamietnikow polskich czlowieka przebywajacego latem 1920 roku w Archangielsku, a wiec na terytorium chyba jeszcze opanowanym przez rosyjskie wojska kontrrewolucyjne, przed spektaklem w teatrze zostal ogloszony mylny komunikat, ze Warszawa zostala wzieta przez wojska bolszewickie. Na widowni zapelnionej ludźmi zdecydowanie nastawionymi wrogo wobec nowej władzy radzieckiej wybuchl wielki entuzjazm:))

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *