Archiwa szeroko zamknięte

14 kwietnia. Gdy Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła pięć dni temu ustawę o odtajnieniu archiwów organów represji totalitarnego reżimu komunistycznego, Moskwa gniewnie fuknęła. Ale zachowała spokój: najważniejsze archiwa KGB opuściły Kijów jeszcze w okresie rozpadu ZSRR, zanim Ukraina proklamowała niepodległość. Można mieć pewność, że tajemnice zbrodniczych instytucji sowieckich długo jeszcze nie zobaczą światła dziennego – w Moskwie są bezpieczne, żadne niepożądane oko nawet przelotnie nie muśnie teczek z napisem „Ściśle tajne”.

Praktyka zamykania (lub niszczenia) archiwów – po krótkim okresie względnej otwartości w latach dziewięćdziesiątych – wróciła już w pierwszej kadencji prezydenta Putina. Pisałam o tym w 2004 r. w „Tygodniku Powszechnym” (http://tygodnik.onet.pl/archiwa-szeroko-zamkniete/8xl0y). Historycy od dawna mówią, że nawet dla nich dostęp do archiwów jest coraz trudniejszy. Jak więc prowadzić poważne badania historyczne bez możliwości pracy z dokumentami?

Wielka bitwa o pamięć, jaką Rosja prowadzi z resztą świata, opiera się na dyrektywach propagandowych, a nie na dociekaniu prawdy historycznej. Kolejne fale wzbierają szczególnie z okazji ważnych dat czy okrągłych rocznic wydarzeń historycznych, teraz obserwujemy wzmożenie w związku ze zbliżająca się siedemdziesiątą rocznicą zakończenia II wojny światowej. Kilka dni temu w Jekaterynburgu została pospiesznie zamknięta wystawa o współpracy Sowietów z aliantami. Dlaczego? Bo Kreml lansuje modę na myślenie, że ZSRR sam wygrał wojnę z Hitlerem. Żadni alianci nie będą się teraz plątać pod nogami jedynego zwycięzcy. Im bliżej rocznicy, tym obfitsza piana toczy się z ust telewizyjnych propagandystów (nazywanych propagandonami). To do nich, a nie historyków czy weteranów będzie należała oprawa rocznicy.

Ważną publikację o ciągle niedostępnym masywie archiwalnym sprzed siedemdziesięciu i więcej lat zamieścił dzisiejszy „Kommiersant”. Historyk Leonid Maksimienkow wylicza, co jest dostępne, a co niedostępne w archiwach dotyczących lat wojny. Jak się okazuje, „masywy utajnionej prawdy historycznej są kolosalne”. Weźmy choćby archiwum Stalina. Według wyliczeń Maksimienkowa, nie ma dostępu do co najmniej kilkunastu procent tych zasobów. Z dokumentów dotyczących II wojny światowej, „utajnione są szyfrogramy sztabu generalnego Armii Czerwonej, komisariatów ludowych przemysłu lotniczego, zbrojeniówki, przemysłu ciężkiego, niedostępne są kopie rozkazów ludowego komisarza obrony”. Z dokumentów związanych z okresem pomiędzy 1939 a 1941 nie ma dostępu do uwag Stalina na sprawozdaniu komisarza obrony, akt współpracy z Niemcami. „Przed rosyjskimi historykami ukrywa się notatki, informacje, komunikaty i telegramy Stalina dotyczące przygotowań Niemców do operacji na kierunku smoleńskim, o doświadczeniach pierwszych trzech miesięcy wojny, o brakach w wyposażeniu i wyszkoleniu radzieckiej obrony przeciwlotniczej […]. Utajnione są szyfrogramy Stalina i jego ulubieńca Lwa Mechlisa, autora „kerczeńskiej katastrofy z 1942 roku. Czy można bez tych zasobów dyskutować o historii wojskowo-politycznej Związku Sowieckiego w ogóle, a o przygotowaniach i początkowym okresie wojny w szczególności?” – zadaje retoryczne pytanie Maksimienkow. A przecież to niezbędne, by zrozumieć, dlaczego Sowieci dostali w pierwszych miesiącach wojny tak krwawe lanie od Niemców.

„Za to przez dziesięciolecia karmi się nas klonowanym Stalinem z filmów, seriali czy sensacyjnych quasi-dokumentalnych śledztw: Stalina wstał, Stalin poprosił Rokossowskiego, by jeszcze raz się zastanowił, Stalin przypomniał sobie, Stalin pomyślał. Kolejnym pokoleniom Rosjan zawraca się głowę konfabulacją i poi kisielem z wymysłów”. W 2000 roku MSZ zaprzestał wydawania „kanonicznej serii dokumentów polityki zagranicznej ZSRR”, ostatni opublikowany w tej serii dokument nosił datę 31 grudnia 1942 r. Brak korespondencji z ambasadorami ZSRR, protokołów rozmów z zagranicznymi partnerami, utajnione zostały wszystkie tematyczne teczki Biura Politycznego dotyczące polityki zagranicznej ZSRR – pisze Maksimienkow. Na ostatnie posiedzenie komisja ds. archiwum Stalina zebrała się w listopadzie 1998 r. Zgodnie z regulaminem powinna się spotykać raz na dziesięć lat i decydować, które dokumenty można odtajnić. Od tamtej pory komisja się nie zebrała i nie wiadomo, kiedy się zbierze. Może nigdy.

Skoro dokumentów nie ma, archiwa są szeroko zamknięte, to hulaj dusza piekła nie ma – o wojnie można pleść, co dusza zapragnie, zgodnie z koniunkturą i mitologią napisaną przez kremlowskich demiurgów.

12 myśli nt. „Archiwa szeroko zamknięte

  1. Kalina

    Jako człowiek z branzy muzealno-archiwalnej cierpię od lat na szlaban w rosyjskich (radzieckich) archiwach. Moze za Jelcyna bylo lepiej, w sensie – mozna bylo tam popracować, ale za jaka cene! Trzeba było wylozyć kupe dolarów, a kiedy juz uzyskało sie dostep, okazywalo sie, ze nie ma tam normalnej scieżki pracy archiwalnej, czyli spisu zespołów i inwentarzy poszczegolnych zespołów. Mówilo sie pracownikowi, czego szukamy, a ten przygotowywał akta wedle swego wyobrazenia, co nam jest potrzebne. I w ten sposób czlowiek był szczęśliwy, ze w ogole mógł cos obejrzeć. To działa tez i w druga strone, gdyz rozpala wyobraźnie i chetnie przypisujemy stronie rosyjskiej w przeszlosci najgorsze. W sposób bardziej cywilizowany, niemniej jednak też stosuja blokade na dostep do archiwaliow Anglicy.

    Odpowiedz
  2. wiast

    Wg tego, co pisze Suworow, archiwa radzieckie dotyczące pierwszych miesięcy operacji Barbarossa i ostatnich miesięcy przed nią, nigdy nie zostaną odtajnione, bo zbyt jaskrawo wyjdą na jaw ofensywne plany Stalina i radzieckiego dowództwa i to, że tak naprawdę Hitler nie miał wyjścia i musiał prewencyjnie zaatakować ZSRS, zanim sam zostanie zaatakowany.

    Jeśli Suworow nie ma racji, archiwa powinny zostać odtajnione, żeby ostatecznie uciąć spekulacje o ZSRS jako agresorze, planującym „wyzwolić” całą (nie tylko wschodnią) Europę już w 1941/42 roku, po wcześniejszym pozwoleniu na zajęcie jej przez faszystowskie Niemcy.

    Odpowiedz
    1. Kalina

      Słyszałam wersje nieco inną. Stalin tak bardzo wierzył w sojusz z Hitlerem, ze bezmyslnie niszczył armie pozbawiając ją najzdolniejszych dowódców, no i generalnie nie przygotowywał kraju do obrony. Po 22 czerwca podobno szczeka mu opadla , tak był zdumiony rozwojem wypadków. Jak było – nie wiemy bez archiwaliów i dalej będziemy spekulować w wersji nieprzychylnej dla Rosjan.

      Odpowiedz
      1. Kalina

        PS. Suworowa nie czytałam, niemniej mam poważne wątpliwości, czy ten pan tak całkowicie rozstał się ze swoja poprzednia praca:))

        Odpowiedz
        1. vandermerwe

          @ wiast
          @ kalina,

          Przede wszystkim Suworow klasycznie konfabuluje. Jednym z uznanych zachodnich znawcow wojskowosci rosyjskiej jest David M.Glantz. Jedna z jedna z jego prac, ” Stumbling Colossus. The Red Army on the Eve of World War.”, zajmuje sie wlasnie stanem rosyjskiej armi, lotnictwa i marynarki wojennej w przededniu wojny. Nie trzeba sie domyslac i spekulowac, gdyz wiele rzeczy zostalo dosyc doglebnie zbadanych.

          Pozdrawiam

          Odpowiedz
          1. Kalina

            Wierzę, ze podana przez Pana pozycja jest powazna. Jednak aby napisać książke na tak wazny temat w sposób wiarygodny, należy znać baze źródłową z obu stron. Czy aby na pewno autor miał dostęp do rosyjskich (radzieckich) archiwaliów?

            Odpowiedz
            1. vandermerwe

              @ Kalina,

              1. Rozdzial „Notes” Od strony 297 do 330 wykazuje, iz Autor opieral sie w sporej czesci na dokumentach rosyjskich. Obok dokumentow precyzujacych np. doktryne wojenna sa szczegolowe instrukcje i rozkazy do dowodcow okregoe i jednostek.

              2. Rozdzial „Bibliographical Essay and Selective Bibligraphy” zawiera spis publikacji ( strony 336 do 343 ).

              Aby Pania uspokoic. Nie jest to „praca na czesc” lecz szczegolowa i fachowa ocena stanu rzeczy dokonana przez profesjonalnego specjaliste.

              Pozdrawiam

            2. Kalina

              To dobrze. Znaczy, ze sa „sposoby”. Mój znajomy inwestuje we flaszki, ten autor zapewne w „zielone”. Albo w jedno i drugie:))

  3. Muchor

    Sprawdza się stara prawda: w Rosji przyszłość jest znana (bo jest świetlista, wspaniała i triumfalna, trzeba tylko troszeczkę poczekać), natomiast przeszłość jest zmienna i nieprzewidywalna. Wraca nowe, jak mawiało się w PRLu.

    Odpowiedz
    1. annalabuszewska Autor wpisu

      Россия – великая страна с непредсказуемым прошлым!
      Михаил Задорнов

      Odpowiedz
  4. Marek Borsuk

    Jakie społeczeństwo taka władza , jaka władza taka historia , jaka historia taka i świadomość historyczna.
    A z przyszłością Rosji jej wspaniałością i triumfalnością na którą trzeba tylko troszeczkę poczekać ,jest zapewne jak z komunizmem i horyzontem ,czym bardziej się do niego zbliżamy ,tym bardziej się on od nas oddala.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  5. Kalina

    Tak się złożyło, ze nie dalej jak wczoraj rozmawiałam z moim znajomym, który od lat boryka się z problemem „szeroko otwartych” archiwów rosyjskich. Przyznał, że po latach wypracował metodę: należy się poprzyjaźnić z pracownikiem interesującego archiwum, rozpić wspólnie flaszkę (może się nie skończyć na jednej), a wszystko stanie się o wiele prostsze:))

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *