Zabójstwo w Ankarze

20 grudnia. Centrum Ankary, galeria, otwarcie wystawy fotografii „Rosja oczami Turków”. Przemawia ambasador Rosji w Turcji, Andriej Karłow, dyplomata doświadczony i zasłużony. Słychać strzelające migawki aparatów fotograficznych kilku fotoreporterów. Jeden z nich starannie kadruje zbliżenie na twarz ambasadora. Za plecami dyplomaty w kadrze ukazuje się ubrany w czarny, dobrze skrojony garnitur młody człowiek. Stoi przez chwilę, po czym wyciąga broń i oddaje jedenaście strzałów. Ciężko rani Karłowa, w wyniku odniesionych ran ten po chwili umiera na miejscu. Mężczyzna z bronią wyciąga rękę w charakterystycznym geście (fotoreporter, który nie stracił zimnej krwi, rejestruje jego zachowanie), krzyczy, że to zemsta za Aleppo.

To wydarzyło się wczoraj wieczorem. Dziś już wiemy, że zamachowiec był policjantem. Został zastrzelony przez policję. Tureckie władze informują, że mógł on być związany z Ruchem Fethullaha Gulena, kaznodziei i biznesmena, od wielu lat żyjącego na emigracji, oskarżanego przez prezydenta Erdogana o próbę zorganizowania puczu w lipcu tego roku. To wersja wygodna dla tureckich władz – mogą dzięki temu upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: zwalając winę na Gulena, Moskwę zapewnić o czystych własnych intencjach, a wewnątrz kraju jeszcze wzmóc represje wobec niewygodnych zwolenników kaznodziei.

Zaraz po zamachu na ambasadora Erdogan zadzwonił do Putina. Potem obaj prezydenci wystąpili z oświadczeniami, w których wskazali, że uważają zabójstwo w Ankarze za prowokację wymierzoną w dobre stosunki obu państw.

Ale te stosunki nie są jednak dobre – obie strony, kierując się własnymi interesami, próbują od niedawna poprawić atmosferę, mocno nadwerężoną od epizodu z zestrzeleniem przez Turcję rosyjskiego samolotu wojskowego w ubiegłym roku. Przymierze jest sytuacyjne, tymczasowe, taktyczne (strategiczne różnice w podejściu do kwestii syryjskiej – i nie tylko – są nie do pogodzenia). Ale obecnie i Ankarze, i Moskwie potrzebne. Eksperci Ośrodka Studiów Wschodnich napisali (https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2016-12-20/zabojstwo-rosyjskiego-ambasadora-w-turcji): „W ostatnich miesiącach Turcja uznała – doraźnie – rosyjską dominację, za jej zgodą wspiera swoich protegowanych na północy Syrii i jednocześnie zwalcza tamtejszych Kurdów. Ostatnim przejawem współpracy była skoordynowana przez oba państwa ewakuacja ludności cywilnej z Aleppo oraz szyitów z terytoriów kontrolowanych przez siły protureckie na północy; kolejnym – planowane (i potwierdzone pomimo zamachu) spotkanie ministrów spraw zagranicznych i obrony Rosji, Turcji i Iranu w Moskwie w sprawie koordynacji działań; w perspektywie najbliższych miesięcy – zgodnie z nadziejami Ankary – wypracowanie pozycji kluczowego partnera Rosji w rozmowach o przyszłości Syrii. Współpraca z Rosją jest jednocześnie taktyczną przeciwwagą dla pogarszających się stosunków Turcji z USA i UE (rozbijanie jedności w ramach NATO i generowanie problemów dla UE jest z kolei strategiczną rolą Turcji w polityce rosyjskiej). Interes polityczny, pierwsze reakcje władz tureckich i pozytywny dialog z Moskwą sugerują, że zarówno Turcja, jak i Rosja są zdeterminowane do kontynuacji i rozwoju współpracy pomimo zamachu – choć wiarygodność Turcji narażona została na szwank […] Władze Rosji zdecydowały się wykorzystać zamach do wzmocnienia relacji z Turcją i dalszego odciągania jej od Zachodu. Rosyjska oficjalna interpretacja zamachu jako prowokacji wymierzonej w stosunki rosyjsko-tureckie sugeruje jednoznacznie, że winę za zamach, pośrednio lub bezpośrednio, ponosi Zachód. Ta linia interpretacyjna jest wzmocniona przez komentarze obciążające winą za zamach „atmosferę nagonki” na Rosję za jej udział w walkach o Aleppo. Moskwa będzie wykorzystywać zamach do wzmocnienia swojej linii propagandowej mającej na celu przekonanie Zachodu do rezygnacji z prób nacisku na Rosję w sprawie Ukrainy (sankcje itp.) w imię walki ze wspólnym wrogiem – islamskim terroryzmem, do zaakceptowania jej polityki w Syrii i zaprzestania krytyki za działania jej sił zbrojnych na Bliskim Wschodzie”.

Andriej Ostalski w Radiu Swoboda stara się znaleźć odpowiedź na pytanie, kto zawinił: „Kto jest winien tragedii? Oszalały fanatyk, który postanowił zemścić się za krew braci w wierze, ginących w Aleppo? Tak, na pewno. Ale nie on jeden. Tureckie władze, które rozpętały w społeczeństwie histerię? Częściowo. A może winowajcami są teoretycy dżihadyzmu, przekonujący, że należy pokochać śmierć, bo na tym polega wyższość moralna nad niewiernymi? I tego nie neguję. A kremlowscy panowie życia i śmierci? Gdyby Putin nie zdecydował, że chce pograć w geopolityczne gry i dla potrzeb polityki wewnętrznej nie włączył się do wojny domowej w Syrii, Karłow by żył”. Można sięgnąć i dalej, głębiej – do wojny w Afganistanie, w której zmielił się ZSRR, a wojna ta zrodziła kolejno współczesny dżihadyzm, Al-Kaidę, Państwo Islamskie i inne organizacje radykałów. Można pod innym kątem popatrzeć na pomoc ZSRR, a potem Rosji dla reżimu Asadów – wpierw Hafiza, potem Baszara, którzy zepchnęli syryjskich sunnitów na margines, a to zaowocowało sunnickim powstaniem przeciw reżimowi i rozpętało wojnę domową.

Przyczyn na pewno jest wiele, więcej niż może zmieścić krótki tekst bieżącego komentarza. Komentatorzy spodziewają się, że Turcja będzie teraz bardziej skłonna do ustępstw wobec Moskwy, nie zechce jej drażnić, a Moskwa może śmiało zażądać więcej. Rosja próbuje budować alternatywny wobec zachodniego format, decydujący o sytuacji w regionie. Dziś odbyły się konsultacje ministrów spraw zagranicznych Rosji, Turcji i Iranu. Siergiej Ławrow powiedział po spotkaniu: „uważam ten format za najbardziej efektywny. To nie oznacza, że chcę rzucić cień na wysiłki naszych partnerów. To po prostu konstatacja faktu”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *