Szpieg w neutralnym kraju

10 listopada. W Wiedniu nastało wielkie poruszenie: odkryto, że pewien cichy pułkownik austriackiej armii przez ostatnie dwadzieścia lat pracował na rzecz rosyjskiego wywiadu wojskowego. Przekazywał informacje o austriackim lotnictwie i artylerii, a w ostatnich latach bardziej skupiał się na zagadnieniach społecznych i politycznych: kryzysie migracyjnym (według telewizji ORF, szczególnie ten aspekt interesował Rosję), działaniach austriackiego rządu i nastrojach społeczeństwa.

A taki miał być przyjemny nastrój przy podwieczorku. Niedawno cały świat świetnie bawił się wraz z prezydentem Putinem na weselu pani minister spraw zagranicznych Austrii Karin Kneissl – krótki filmik z tańcem rosyjskiego gościa z austriacką panną młodą zrobił furorę w mediach. Pani Kneissl wybierała się właśnie, aby złożyć swemu danserowi wizytę w Moskwie i jeszcze bardziej ocieplić relacje dwustronne. Austria była jedynym państwem UE, które nie wydaliło rosyjskich dyplomatów w ramach akcji solidarnościowej z Wielką Brytanią po otruciu Siergieja i Julii Skripalów. Kanclerz Sebastian Kurz przyjął w czerwcu Putina, uścisnął mu dłoń i zapowiedział, że fajnie będzie mieć rosyjski gaz i że Austria popiera zarówno Nord Stream 1, jak i Nord Stream 2. Gazprom i OMV podpisały kontrakt. A wicekanclerz Christian Strache pieścił ucho rosyjskiego gościa stwierdzeniami, że należy złagodzić sankcje, a nawet z nimi skończyć. Aż tu nagle taki despekt: austriacki pułkownik (aktualnie już na emeryturze) na służbie rosyjskiego pułkownika.

„Nowy Redl”, jak szpiega okrzyknęła austriacka prasa, pracował w sztabie i przekazywał informacje, do których miał dostęp. Nie były to hity super hiper, ale jednak dostarczane przez dwadzieścia lat regularnie raporty, informacje wrażliwe, które nie powinny były nigdy wyciec poza mury ministerstwa obrony. Pułkownik miał się spotykać co dwa tygodnie z rosyjskimi oficerami prowadzącymi. Przez wiele lat jego patronem był niejaki „Jurij”, który przekazywał pułkownikowi zadania. Zdobyte informacje pułkownik szyfrował. Za usługi otrzymał 300 tysięcy srebrników, pardon, euro. A teraz składa zeznania, przyznał się do zarzutu szpiegostwa.

Na razie wiadomo niewiele więcej. Ciekawe jest to, że – jak twierdzi prasa – wiadomości o pułkowniku przekazały Austrii „służby zaprzyjaźnionego kraju”, prawdopodobnie Niemiec. Sam delikwent od pewnego czasu spodziewał się, że zostanie zdekonspirowany (pono został ostrzeżony przez Rosję), więc starał się zniszczyć kompromitujące go materiały, ale nie zdążył: w ręce austriackich służb trafiły laptop i inny sprzęt. Jeszcze jedna ciekawostka: w 2006 roku szpieg zamierzał wycofać się rakiem z miłej współpracy z Rosją, ale widocznie przedstawiono mu mocne argumenty na rzecz kontynuowania działalności szpiegowskiej, bo pracował dalej.

Kanclerz Kurz przeżył szok. Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej oburzał się, że ktokolwiek śmiał uprawiać szpiegostwo przeciwko neutralnemu państwu. Czyżby naprawdę myślał, że skoro tak przyjaźnie potraktował znajdującego się w izolacji Putina i zaproponował mu gazowe kontrakty, to Putin zrewanżuje mu się przyzwoitym zachowaniem? Teraz kanclerz zapowiedział, że zadba o bezpieczeństwo Austrii (w tym bezpieczeństwo cybernetyczne) we współpracy z europejskimi partnerami. Lepiej późno niż wcale.

Rosja zareagowała klasycznie. Na plac Smoleński w Moskwie do siedziby MSZ wezwano ambasadora Austrii i zadano pytanie: dlaczegóż to austriaccy partnerzy nie próbowali wyjaśnić sprawy dyskretnie przez kanały dyplomatyczne, tylko od razu z przytupem podano rzecz do publicznej wiadomości. „Ta metoda jest nie do przyjęcia” – powiedział minister Ławrow. A poza tym oczywiście nie ma dowodów. Jak zwykle „nastamniet”

Po ostatnich wpadkach rosyjskiego wywiadu w Europie teraz kolejny sygnał z Austrii: Rosjo, koniec wczasów. Wyjawienie „szpiona” akurat w Austrii jest dla Rosji szczególnie nieprzyjemne. Wiedeń dokładał starań, aby dobrze się działo w stosunkach z Moskwą, deklarował współpracę, wpływanie na osłabienie reżimu sankcyjnego itd. Przynajmniej na jakiś czas temperatura uczuć odczuwalnie spadnie. No i tańców z Putinem raczej nie będzie.

6 myśli nt. „Szpieg w neutralnym kraju

  1. alfath

    „Przynajmniej na jakiś czas temperatura uczuć odczuwalnie spadnie. No i tańców z Putinem raczej nie będzie”.

    A w dzisiejszej „Rzepie”: „Nieporozumienia na linii Wiedeń–Moskwa trwały zaledwie kilka dni […] pani Karin Kneissl (to ta tanecznica) zjawi się za dwa tygodnie w Moskwie. Będzie rozmawiać o projekcie zacieśnienia więzi austriacko-rosyjskich znanym jako „Soczi-Dialog”.Wszystko wraca błyskawicznie do normy. Dyplomatyczna utarczka nie mogła zagrozić specjalnym relacjom, jakie buduje Moskwa z Wiedniem”.

    Szybko się zdezaktualizował ten wpis. Wiecznie aktualna jest tylko zasada, że państwa nie mają przyjaciół ani wrogów, a jedynie interesy.

    Odpowiedz
  2. Anna Łabuszewska

    Szanowny Panie!
    Dziękuję za czujny komentarz.
    Cóż, spieszmy się demaskować szpiegów, tak szybko przestają mieć znaczenie.
    Pozdrawiam
    Anna Łabuszewska

    Odpowiedz
    1. alfath

      Więcej powiem: te związane z Kremlem mogą nigdy się nie pochwalić. Wszak chwalenie się zażegnaniem konfliktu jest utrwalaniem świadomości, że do konfliktu w ogóle doszło 😉 A pretensje Moskwy do Wiednia dotyczyły przecież nie samego zneutralizowania szpiona, tylko upublicznienia sprawy. Cytując wciąż ten sam artykuł z Rz: „– Nasi zachodni partnerzy uprawiają megafonową dyplomację. Ambasadorowi Austrii przypomnimy, jakie należy stosować metody, jeżeli ma się pytania do Rosji – oświadczył w Moskwie Siergiej Ławrow”.

      W każdym razie po chwilowym zamęcie orkiestra złapała rytm i gra „Amurskije wołny” czy coś równie wiedeńskiego aż miło 😉

      Odpowiedz
  3. Anna Łabuszewska

    Zobaczymy, czy pani minister dojedzie. Wizyta planowana była na początek grudnia. W dalszym ciągu nie znalazłam żadnej wzmianki o tym, że odwołaną 9 listopada wizytę pani Kneissl ma jednak zamiar odbyć. MSZ Austrii nic na temat nie zamieścił. Ani rosyjski MSZ. Ani gazety, ani czasopisma. Chyba że czegoś nie zauważyłam.
    Pozdrawiam
    Anna Łabuszewska

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *